Waluty cyfrowe: Falstart e-juana

Cyfrowy juan oparty na technologii blockchain nie znalazł na razie uznania pośród konsumentów w samych Chinach. Olimpiada zimowa w Pekinie miała się stać oknem wystawowym e-juana, ale te plany pokrzyżowała kolejna fala pandemii COVID-19.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

Nie maleje zainteresowanie cyfrowym pieniądzem banków centralnych (CBDC). Portal Interia.pl zamieścił ostatnio artykuł na ten temat, opierając się po części na rozmowie z prezesem GPW, Markiem Dietlem. Mowa w nim o cyfrowym pieniądzu z datą ważności, który można wydać tylko w określonej lokalizacji, np. miejscu zamieszkania beneficjenta pomocy socjalnej. Oczywiście taki "pieniądz" nie byłby już pieniądzem, lecz instrumentem pochodnym. Jego wartość też nie byłaby równa nominałowi, lecz byłaby pomniejszona ze względu na ograniczenia, które można wyceniać. Ta wartość byłaby zmienna w czasie, przez co nadawałaby się do handlu na giełdzie...

Reklama

Oczywiście na przestrzeni wieków podobnych pomysłów było wiele (np. niemiecki ekonomista Silvio Gessell, 1862-1930). Niektóre do dziś są przedmiotem dyskusji. Choćby ten, by "nieużywany" pieniądz (np. depozyt w banku) obarczać z definicji wysoką ujemną realną stopą procentową (nawet minus 5 do 7 proc. w skali roku). Od takich propozycji już niezwykle blisko do ideologii...

Można choćby dyskontować nasze zarobki lub oszczędności, a jako kryterium użyć ocenę postawy, zaangażowania czy nawet przydatności społecznej (social rating)! Czy w tym kontekście możemy mówić, że cyfrowy juan (eCNY) to projekt apolityczny i przedsięwzięcie wyłącznie gospodarcze? Cyfrowy juan oparty na technologii blockchain nie znalazł na razie uznania pośród konsumentów w samych Chinach.

Choć zainteresowani ściągnęli aż 261 mln razy aplikację (portfel) z portalu rządowego, to łącznie kwota transakcji wyniosła zaledwie 9 mld eCNY (1,5 mld dolarów) w ciągu z górą roku, co znaczy, że wartość transakcji na portfel wynosi jak dotąd jedynie 5,7 dolara. Nie cieszył się też wzięciem pośród zagranicznych sportowców biorących udział w olimpiadzie zimowej w Pekinie...

Jak jednak przestrzegają obserwatorzy eCNY, może przekroczyć granice państwowe, jeśli okazałby się walutą preferowaną i narzuconą przez Chiny krajom beneficjentom wymiany handlowej na Nowym Jedwabnym Szlaku!

Wojna o pieniądz

"Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze" - mówi stara reguła, potwierdzona po wielokroć na przestrzeni wieków. Czy jesteśmy zatem świadkami cichej "Wojny o pieniądz" (tytuł wielotomowej pracy Chińczyka Song Hongbinga), tym razem cyfrowy, a autor z Chin pisze na naszych oczach kolejny rozdział swego dzieła?

Olimpiada zimowa w Pekinie miała się stać oknem wystawowym cyfrowego juana. Te plany spełzły na niczym, gdyż pokrzyżowała je kolejna fala pandemii COVID-19, która uniemożliwiła przyjazd setek tysięcy kibiców z zagranicy. Sportowcy, którzy wzięli udział w igrzyskach (11 tys.), nie zaprzątali sobie głowy niczym innym poza zmaganiami o medale, używając przy okazji codziennych zakupów niemal wyłącznie kart płatniczych. Zadziałały też może rekomendacje poszczególnych narodowych komitetów olimpijskich, które przestrzegały przed posługiwaniem się cyfrowym juanem ze względu przede wszystkim na bezwolne udostępnianie własnych danych osobowych.

W przeddzień olimpiady sprawę postawił jasno wpływowy senator Partii Republikańskiej Pat Toomey w liście otwartym do Sekretarza Skarbu i Sekretarza Stanu administracji prezydenta Joe Bidena, ostrzegając: "Pozycja lidera globalnej cyfrowej ekonomii i innowacyjnych rozwiązań jak cyfrowy pieniądz może zostać zagrożona i jest domeną strategicznej konkurencji z takimi krajami jak między innymi Chiny". W tym samym czasie prezydent USA zapowiada strategiczny plan skierowany do partnerów Azji, który ma na celu usprawnienie cyfrowego handlu (digital trade), a prestiżowy dziennik "The Wall Street Journal" bije w oczy tytułem: "Jeśli Ameryka nie określi standardów cyfrowego handlu, uczynią to za nas Chiny".

Pekin wprowadził cyfrowego juana na rynek wewnętrzny, by stworzyć przeciwwagę dla chińskich potentatów e-handlu: Tencenta i Alibaby, które wygenerowały wolumeny transakcji wewnętrznych i w handlu międzynarodowym rzędu 68 bln dolarów w 2020 r. To ponad cztery razy więcej, niż wynosił cały PKB Chin - w wysokości 14,7 bln dolarów w 2020 roku! Jeśliby ten plan miał osiągnąć zamierzony cel, to juan musiałby odnieść sukces jako środek płatniczy również w handlu międzynarodowym.

Suwerenność monetarna

Można wyróżnić kilka głównych kategorii i przyczyn przemawiających za wprowadzeniem CBDC: dominacja prywatnego pieniądza cyfrowego banków komercyjnych, jak w Szwecji; dominacja prywatnego pieniądza cyfrowego firm e-commerce, jak w Chinach; wykluczenie finansowe znacznej części społeczeństwa, jak w Indiach lub Nigerii. Z całą pewnością nie sposób znaleźć jednej recepty na tak zróżnicowane problemy. Z drugiej strony wydaje się, że to, co umownie rozumiemy jako CBDC, mogłoby przynieść największe benefity poprzez znaczne obniżenie kosztów i czas transakcji w przypadku płatności międzynarodowych (cross-border).

Dlatego różne wersje cyfrowych walut powinien łączyć swoisty interfejs czy - jak kto woli - interoperacyjność w tym znaczeniu, że dochodzi do automatycznego i natychmiastowego przeliczenia kwot na miejscową walutę obowiązującą na danym obszarze walutowym. Niesie to ze sobą niezwykle delikatny problem zarówno społeczny, jak i prawny, który z racji różnych systemów politycznych, wzorców kulturowych czy zakresu praw obywatelskich może się okazać trudny do rozwiązania.

Chodzi nie tylko o szczegóły przelewu, lecz również o udostępnienie danych osobowych stron transakcji, a także praw własności do baz danych, które same w sobie stanowią wartość, ale też zagrożenie, że ich zawartość może zostać wykorzystana bez zgody i wbrew interesowi zarówno sprzedawcy, jak i nabywcy. Te kwestie mogą się okazać większą przeszkodą niż software, hardware czy rozwiązania technologiczne. Trudno wyobrazić sobie, że wobec rosnących napięć na arenie międzynarodowej, potencjalnego konfliktu w Europie państwa ustalą wspólne reguły na tak grząskim gruncie, który bezpośrednio dotyczy praw człowieka. Przeciwnie, paradoksalnie może nastąpić dalsza defragmentacja systemów płatności międzynarodowych, podobnie jak pogłębiają się trudności w zaopatrzeniu i utrzymaniu łańcuchów dostaw. W tak opisanej sytuacji można sformułować wiele obowiązujących reguł, które razem złożą się na "prawo do suwerenności monetarnej".

W przypadku Polski należy tu na pierwszym miejscu postawić wyeliminowanie groźby przymusu wprowadzenia zarówno cyfrowego juana w handlu na Jedwabnym Szlaku, jak i cyfrowego euro w całej UE. Z drugiej strony ustalenie wspólnych standardów w takich dziedzinach jak CBDC, e-handel, sztuczna inteligencja czy też zarządzanie bazami danych osobowych na obszarze państw Trójmorza mogłoby przynieść wymierne korzyści gospodarkom w całym regionie, a także UE. Jednak falstart z eCNY (podobnie z Diem Facebooka) oddala w czasie "starcie o pieniądz cyfrowy" o kilka lat, choć temat wciąż wymaga pilnej uwagi oraz badań.

Jerzy Bielewicz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz również:

Gazeta Bankowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »