Reklama

Waluty czekają na 21 lipca. Euro i złoty na celowniku rosyjskiej ruletki gazowej

Na rynku walutowym euro zrównało się z dolarem, a przez moment spadło nawet poniżej tej wartości po raz pierwszy od dwóch dekad. Inwestorzy czekają na czwartek 21 lipca. W tym dniu zbiera się Europejski Bank Centralny i prawdopodobnie podniesie stopy procentowe, a Rosjanie mogą ogłosić, że nie wznawiają dostaw gazu przez Nord Stream 1 po zakończeniu prac konserwacyjnych. Niektórzy analitycy prognozują, że wówczas kurs euro wobec dolara może spaść poniżej 90 centów. W tych warunkach także złoty byłby narażony na dalszą deprecjację.

  •        EBC w przyszłym tygodniu podniesie stopy procentowe prawdopodobnie o 25 punktów bazowych, ale jeśli w tym samym czasie Rosjanie nie odkręcą kurka z gazem, to euro osłabnie wobec dolara
  •        Bundesbank szacuje, że przerwanie przez Moskwę dostaw gazu może obniżyć niemiecki PKB o 6 proc.
  •        Niektóre zachodnie instytucje finansowe spodziewają się spadku wartości eurodolara do 90, a nawet 85 centów
  •        Zaostrzający się kryzys gazowy w Europie osłabiłby także złotego w relacji do głównych walut

Reklama

Wspólna waluta od kilku dni balansuje na krawędzi parytetu z dolarem, co oznacza, że licząc od początku roku spadła o około 12 proc. Ten regres jest niemal równy odnotowanemu w całym 2015 roku, kiedy to Europejski Bank Centralny (EBC) posługiwał się niestosowanymi wcześniej instrumentami luzowania polityki pieniężnej.

Strefa euro walczy z inflacją

Członek Rady Prezesów EBC Francois Villeroy De Galhau przyznał, że słabość wspólnej waluty może jeszcze bardziej podsycić i tak już rekordową inflację w strefie euro, w tej chwili obliczaną na 8,6 proc. Zanosi się na to, że dla euro 2022 rok będzie jednym z najgorszych w historii, zwłaszcza jeśli skok cen energii wywołany przez wojnę w Ukrainie doprowadzi strefę euro do kryzysu gospodarczego.

Francois Villeroy De Galhau będący od 2015 roku prezesem Banku Francji podkreśla, że spadek kursu euro to dobra wiadomość dla aktywności gospodarczej, gdyż słaba waluta wspiera eksporterów. Zarazem jednak przyczynia się do wzrost inflacji, która w tym momencie już czterokrotnie przewyższa oficjalny cel EBC. - Kiedy spojrzymy na to, co się stało od początku roku, to nie tyle euro jest słabe, co dolar jest silny, zwłaszcza, że tradycyjnie pełni rolę bezpiecznej przystani - dodaje Villeroy.

W reakcji na wzrost inflacji, EBC planuje rozpocząć w lipcu cykl podwyżek stóp procentowych. Spodziewane jest ruch w górę o 25 punktów bazowych. Ekonomiści uważają jednak, że o wiele ważniejsze dla wspólnej waluty może być planowane na przyszły tydzień ponowne otwarcie (lub nie) rosyjskiego gazociągu Nord Stream 1 (NS1), po 10-dniowej jego konserwacji. Oba wydarzenia, posiedzenie EBC i uruchomienie gazociągu, zaplanowane są na ten sam dzień - czwartek 21 lipca.

Rosjanie mogą nie odkręcić kurka

Podczas gdy plany EBC dotyczące podniesienia stóp procentowych zostały dobrze zasygnalizowane i tym samym wycenione przez rynki, to istnieje sporo wątpliwości, czy Moskwa rzeczywiście przywróci przepływ gazu do Europy. Odcięcie dostaw rosyjskiego surowca spowodowałoby dalszy wzrost cen energii i mogłoby doprowadzić do recesji. Byłby to także duży kłopot dla wspólnej waluty balansującej na krawędzi parytetu z dolarem.

Choć definitywne zamknięcie gazociągu NS1 nie jest bazowym scenariuszem analityków UBS Group, to zakładają oni, że jego konsekwencją byłby spadek euro do poziomu 0,90 dolara. Dokładnie taką samą prognozę formułuje Kit Juckes, główny strateg walutowy w Societe Generale, który napisał, że całkowite zatrzymanie przepływu gazu przyniesie recesję i prawdopodobnie 10-procentowy spadek euro z obecnych poziomów.

Stratedzy z Commerzbanku podkreślają, że rynki będą dążyć do spadku poniżej parytetu tak długo, jak długo będzie dominować niepewność co do dostaw gazu do Europy, a analitycy z TD Securities uważają, że najpopularniejsza para walutowa na świecie może w niedalekiej przyszłości przetestować okolice 0,90-0,85.

Także ekonomiści banku JPMorgan nie wykluczają, że eurodolar może znaleźć się na poziomie 0,90 i powołują się przy tym na prognozę Bundesbanku, że w przypadku całkowitego zatrzymania dostaw rosyjskiego gazu PKB w samych tylko Niemczech spadnie w pierwszym roku o 6 proc. JPMorgan przypomina, że strefa euro już teraz boryka się z wielkimi skokami cen gazu, a dostawy w czerwcu spadły o 53 proc., przy czym w wypadku Niemiec ten ubytek był większy i wyniósł 60 proc.

Przedstawiciele Citi poinformowali swoich klientów, że wstrzymanie dostaw gazu z Rosji spowoduje wzrost jego ceny znacznie powyżej obecnego poziomu około 170 euro za megawatogodzinę. Przewidują też, że jeśli gaz osiągnie pułap 200 euro, to wartość wspólnej waluty w relacji do dolara spadnie do 98 centów, a przy 250 euro - poniżej 95 centów.

Fed bardziej stanowczy niż EBC

Trzeba tu przypomnieć, że ostatni spadek kursu euro nastąpił po tym, jak przepływ gazu przez NS1 został zamknięty na 10 dni z powodu konserwacji. Jeśli Moskwa przedłuży przestój, Niemcy - już w drugim etapie trzypoziomowego awaryjnego planu gazowego - mogą być zmuszone do racjonowania paliwa. Rosnące koszty energii już teraz odbijają się na gospodarce naszego zachodniego sąsiada. Niemcy właśnie odnotowały pierwszy deficyt handlowy od 1991 roku, a nastroje inwestorów spadły poniżej poziomów widzianych w momencie wybuchu pandemii koronawirusa w 2020 roku.

Teoretycznie EBC mógłby stanąć w obronie słabnącego euro i sprzedawać dolary, jak to robił w 2000 roku, kiedy wspólna waluta kosztowało tylko 83 centy. Jednak bank tym razem sygnalizuje, że raczej nie będzie interweniować - prawdopodobnie dlatego, że “realny" kurs euro (w stosunku do walut partnerów handlowych i skorygowany o inflację) lokuje się znacznie powyżej poziomu z 2002 roku, kiedy to po raz ostatni osiągnięto parytet euro do dolara.

Na niekorzyść euro w najbliższym czasie będzie działać także stanowcza polityka pieniężna amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Inflacja w Stanach Zjednoczonych właśnie wzrosła do 9,1 proc., czyli najwyższego poziomu od listopada 1981 roku. Zanosi się na to, że 27 lipca Fed podniesie stopy procentowe o 75 punktów bazowych, a może nawet o 100 punktów. Taki ruch zwiększy przewagę dolara nad euro.

Złoty zepchnięty do defensywy

Nasza waluta też ostatnio poddała się drastycznej przecenie. Dolar amerykański osiąga wobec złotego najwyższe poziomy w historii. Licząc od dołków z czerwca 2021 roku dolar wzmocnił się o 1,20 zł, czyli aż o jedną trzecią.

USD/PLN

4,5950 -0,0040 -0,09% akt.: 17.08.2022, 05:24
  • Kurs kupna 4,5932
  • Kurs sprzedaży 4,5967
  • Max 4,5957
  • Min 4,5834
  • Kurs średni 4,5950
  • Kurs odniesienia 4,5990
Zobacz również: USD/GBP SEK/PLN NZD/PLN

Z kolei euro na polskim rynku walutowym było droższe niż teraz jedynie na przełomie lutego i marca 2004 roku, przez krótką chwilę w marcu 2009 roku oraz tuż po wybuchu wojny na Ukrainie. Za franka szwajcarskiego więcej niż w ostatnich dniach trzeba było płacić tylko w słynnym, krytycznym momencie w styczniu 2015 roku i rzecz jasna zaraz po napaści Rosji na Ukrainę.

EUR/PLN

4,6730 -0,0036 -0,08% akt.: 17.08.2022, 05:24
  • Kurs kupna 4,6712
  • Kurs sprzedaży 4,6747
  • Max 4,6735
  • Min 4,6625
  • Kurs średni 4,6730
  • Kurs odniesienia 4,6766
Zobacz również: USD/GBP SEK/PLN NZD/PLN

Marcin Kujawski, starszy ekonomista banku BNP Paribas ocenia, że skala ewentualnego dalszego osłabienia złotego zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy nasilać będą się obawy o załamanie europejskiej gospodarki. - Przy osłabieniu euro względem dolara o następne 5 proc. nie można wykluczyć, że za wspólną walutę w złotych trzeba byłoby płacić, tyle ile zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie (około 5 zł). Kurs franka prawdopodobniej również przesunąłby się w górę, gdyż jest on postrzegany jako bezpieczna przystań i często zyskuje na wartości w warunkach podwyższonego ryzyka ekonomicznego i geopolitycznego - prognozuje Marcin Kujawski.

Jacek Brzeski

Zobacz również: 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »