Rząd chce podnieść emerytury groszowe. "To niesprawiedliwe"

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma zastanawiać się nad podniesieniem emerytur groszowych do poziomu emerytury minimalnej - informuje money.pl. Taka zmiana objęłaby blisko 400 tys. świadczeniobiorców, których przelewy z ZUS opiewają niekiedy na kilka lub kilkanaście złotych. Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie byłoby niesprawiedliwe i kosztowne.

Jak donosi money.pl, resort pracy sonduje pomysł, który miałby rozwiązać problem emerytur groszowych. Chodzi o świadczenia, których wysokość wynosi w poszczególnych przypadkach od czterech groszy do kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Zgodnie z obecnymi przepisami pracownik objęty ubezpieczeniem społecznym nawet przez dzień ma zagwarantowane prawo do emerytury. Jednak w przypadku takich jednodniowych zatrudnionych koszt obsługi przekazu pieniężnego, który wynosi ok. 10 zł jest często większy od wartości zlecanego przez ZUS przelewu.

Szacuje się, że liczba seniorów pobierających w 2024 r. świadczenie niższe od minimalnej emerytury wynosi ok. 397 tys. Do 2030 r. to grono ma urosnąć do blisko 600 tys. osób. Nie wszyscy w tej grupie będą otrzymywać przelewy na kilka złotych, jednak w bieżącej sytuacji odsetek ten nie może liczyć od ZUS-u na więcej niż 1780,96 zł brutto miesięcznie. Ta kwota bowiem po ostatniej waloryzacji jest uznawana za najniższą emeryturę.

Reklama

Resort pracy chce zlikwidować emerytury groszowe. Jeden pomysł wzbudził kontrowersje

I właśnie ministerstwo pracy zastanawia się, jak ten problem groszowych emerytur rozwiązać. Jak wskazuje serwis, w grze jest kilka scenariuszy, a jednym z najbardziej kontrowersyjnych jest zrównanie każdego świadczenia poniżej minimalnej do ustawowo przyjętego progu. Taka decyzja wiązałaby się jednak z początkowym kosztem blisko 3 mld zł rocznie. 

Jednocześnie eksperci wskazują, że taki ruch rządu byłby "niesprawiedliwy" względem osób, które wypracowały swoje emerytury. Jak tłumaczy na łamach money.pl prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, do niedawna wskazywana jako mocna kandydatka na stanowisko prezes ZUS, groszowe przelewy trafiają na konta tych, którzy odprowadzili jedną lub dwie składki. Natomiast prawo do minimalnej emerytury mają te osoby, które przepracowały co najmniej 20 lat w przypadku kobiet i 25 lat w przypadku mężczyzn. 

W opinii ekspertki bardziej zasadnym rozwiązaniem byłaby jednorazowa wypłata należnego świadczenia danej osobie. Z takim pomysłem zgadza się także Tomasz Lasocki, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim. Dodaje on, że opisywana zmiana objęłaby też m.in. obcokrajowców pracujących w Polsce przez krótki czas. 

Natomiast zdaniem byłej szefowej ZUS, prof. Gertrudy Uścińskiej, polskie prawo powinno zostać dostosowane do europejskich norm. Chodzi o przepisy, które są obecne w poszczególnych krajach członkowskich, a które regulują minimalny staż pracy, wyznaczający po ilu latach odprowadzania składek pracownikowi przysługuje prawo do emerytury.  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: emerytury groszowe | ZUS | emerytura minimalna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »