Perspektywy magazynowania gazu i ropy

Podziemne magazyny na ropę i gaz są dużo tańsze i bezpieczniejsze niż magazyny stalowe, a rozbudowa już istniejących może znacząco podnieść bezpieczeństwo energetyczne kraju - uważa Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Orion-Jędrysek.

Podziemne magazyny na ropę i gaz są dużo  tańsze i bezpieczniejsze niż magazyny stalowe, a rozbudowa już  istniejących może znacząco podnieść bezpieczeństwo energetyczne  kraju - uważa Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Orion-Jędrysek.

Prof. Orion-Jędrysek przedstawił we wtorek na seminarium zorganizowanym w Ministerstwie Ochrony środowiska możliwości podziemnego magazynowania gazu i ropy naftowej oraz sekwestracji (unieszkodliwiania) dwutlenku węgla.

Do magazynowania ropy, gazu i unieszkodliwiania CO2 znakomicie nadają się podziemne magazyny zlokalizowane w wyczerpanych już złożach ropy i gazu, w dawnych kopalniach węgla kamiennego i soli (tzw. kawerny).

Reklama

W Polsce działa obecnie 6 podziemnych magazynów gazu (w tym największy w Wierzchowicach na Dolnym Śląsku) i 1 magazyn ropy w Górze k. Inowrocławia. Łączna pojemność magazynów gazu to 1,5 mld m sześc. co daje możliwość zgromadzenia zapasów na 40 dni (11 proc. rocznego zużycia).

Magazyn w Górze ma pojemność 2 mln ton ropy, co oznacza, że zapas zgromadzonego tam paliwa wystarczy na 40 dni i podobnie jak w przypadku gazu, stanowi to 11 proc. rocznego krajowego zużycia ropy.

Jak powiedział Orion-Jędrysek, istniejące powierzchnie magazynowe można rozbudować co jest znacznie tańsze i - jak podkreślił - znacznie bezpieczniejsze niż budowa i przechowywanie paliw w nadziemnych magazynach stalowych.

Szczególnie obiecująco wyglądają perspektywy magazynu w Wierzchowicach, którego pojemność wynosi obecnie 0,5 mld m sześc. Zdaniem ekspertów, magazyn ten po rozbudowie mógłby pomieścić 3,5 mld m sześc. gazu, co oznacza, że pod ziemią można by zgromadzić taką ilość gazu, która odpowiada blisko jednej trzeciej polskiego zapotrzebowania na gaz. Oznacza to zdecydowane zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego kraju, porównywalne z Austrią, która już obecnie ma możliwości zmagazynowania 30 proc. swego rocznego zapotrzebowania.

Zwiększenie bezpieczeństwa o dalsze 6,5 mld m sześć gazu umożliwiłaby budowa podziemnych magazynów w dawnych złożach ropy i gazu w Tuligłowach, Tarnowie, Bonikowie, Daszewie czy w strukturach solnych w Moglinie i Kosakowie nad Zatoką Pucką.

Zdaniem Mariusza Orion-Jędryska, koszt budowy 1 m sześc. pojemności w magazynach podziemnych wyniesie od 0,25 do 0,50 USD. W wyeksploatowanych złożach ropy i gazu, w kopalniach soli (kawernach) wykonanie serii komór, z których każda ma pojemność 60 mln m sześc. wynosi ok 10 mln USD za komorę. Koszt budowy tych komór stanowi 25 proc. całej inwestycji, w skład której wchodzi jeszcze budowa instalacji naziemnej. Dwukrotnie tańsza jest budowa magazynów w wyeksploatowanych kopalniach węgla kamiennego, zaś najtańsza w tzw. strukturach zawodnionych.

Jak podkreślił Orion-Jędrysek, Polska ma bardzo dobre perspektywy dotyczące możliwości unieszkodliwiania dwutlenku węgla, który mógłby trafiać do podziemnych komór (jak podkreślił profesor, CO2 wraca tam skąd wyszedł - czyli do ziemi). Polskie struktury geologiczne pozwolą na zmagazynowanie kilkudziesięciu mld ton szkodliwego gazu, co oznacza, że mamy co zrobić z dwutlenkiem węgla pochodzącym z kilkuset lat emisji, uważa profesor.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »