Remont za 300 miliardów USD

Już niedługo amerykański rząd wspomoże właścicieli domów zastrzykiem w wysokości 300 mld dol. Pozwoli ona uratować co najmniej kilkaset tysięcy ludzi przed finansową katastrofą.

Już niedługo amerykański rząd wspomoże właścicieli domów zastrzykiem w wysokości 300 mld dol. Pozwoli ona uratować co najmniej kilkaset tysięcy ludzi przed finansową katastrofą.

W Kongresie USA dobiegają końca prace nad ustawą, która ma na celu ożywienie sytuacji na dołującym rynku nieruchomości. Sytuacja właścicieli domów pogarsza się, bo ceny nieruchomości stale spadają (w wielkich miastach średnio 15 proc. rok do roku). - Powoli i w sposób bardzo bolesny sięgamy dna - mówi Mark Zandi, główny ekonomista serwisu Moody's Economy.com. - Spodziewam się jednak dalszego spadku cen nieruchomości jeszcze w przyszłym roku.

Ta przecena powoduje, że już dziś wielu właścicieli domów winnych jest bankom więcej, niż warte są ich nieruchomości, a takich ludzi na pewno będzie przybywać.

Reklama

Tylko w pierwszym kwartale tego roku ze spłacaniem rat pożyczek hipotecznych spóźniało się aż 6,3 proc. amerykańskich kredytobiorców. W przypadku co setnej pożyczki wszczęto w tym czasie procedurę przymusowego przejęcia nieruchomości, która kończy się licytacją.

Prognozy Kongresowego Biura Budżetowego przewidują, że nowa ustawa pomoże aż 400 tys. kredytobiorców, którzy pożyczyli co najmniej 68 mld dol. Z tej grupy aż jedna trzecia byłaby całkowicie niewypłacalna, gdyby nie rządowa pomoc. Jednak - przypominają ekonomiści - zagrożonych utratą domów może być nawet 2 mln rodzin.

Izba Reprezentantów już dawno uporała się z własną wersją ustawy ratunkowej, ale nad swoim projektem pracuje jeszcze Senat. Przywódca większości w izbie wyższej senator Harry Reid zagroził wręcz, że przetrzyma wszystkich w Waszyngtonie przez długi weekend Dnia Niepodległości (4-6 lipca), jeśli ustawa nie zostanie ostatecznie przegłosowana. Całość prac - czyli uzgodnienie wspólnej wersji Senatu i Izby Reprezentantów - zakończy się najprawdopodobniej w połowie lipca.

Niższy kredyt zamiast licytacji

Nowa ustawa, w odróżnieniu od już działających programów rządowych, które pomagały właścicielom domów znajdujących się w nie najgorszej sytuacji finansowej, ma ulżyć tym, którzy rzeczywiście mają nóż na gardle i są niewypłacalni. Jej trzon to wielki plan sfinansowania funduszu dla właścicieli domów zagrożonych przejęciem. Mają w tym pomóc dwie wielkie instytucje wspierane przez pieniądze federalne - Fannie Mae (Federal National Mortage Association) i Freddie Mac (Federal Home Loan Mortage Corporation). Plan zakłada, że zadłużeni właściciele domów będą mogli zawierać z bankami umowy na obniżenie sumy kredytu do około 85 proc. obecnej wartości domu. Banki będą musiały na bieżąco rozstrzygać, czy bardziej opłaci się im zmniejszyć część należnego długu, czy przejmować nieruchomość i sprzedawać ją licytacji. Licytacja pozbawia banki średnio 40-60 proc. dochodów z pożyczki, niewykluczone więc, że będą się decydować na polubowne załatwianie sprawy.

Ekonomiści raczej przychylnie patrzą na plany Kongresu. - Na krótką metę ustawa bez wątpienia pomoże amerykańskiej gospodarce. Będzie miała także znaczenie psychologiczne, pozwoli opanować panikę na rynku nieruchomości - mówi "Gazecie" Ken Goldstein, główny ekonomista prestiżowego nowojorskiego ośrodka analitycznego Conference Board. Dziś miliony ludzi wstrzymują się z kupnem nowych domów pogłębiając stagnację na rynku nieruchomości. Swoje dokładają też banki, które zaostrzają kryteria przyznawania kredytów. Dzięki temu liczba wniosków o nowe pożyczki hipoteczne spadła w maju do najniższego poziomu od ponad sześciu lat; spada także sprzedaż i ceny nowych domów, coraz bardziej pogrążając sektor budownictwa.

- Suma 300 mld dol. może wydawać się wysoka, ale przecież na wojnę w Iraku wydaliśmy już prawie dziesięć razy więcej - mówi Goldstein. Ekonomiści przypominają też program ratunkowy dla kas oszczędnościowo-pożyczkowych, które masowo upadały na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia. Pomoc rządu federalnego pomogła wówczas uratować sektor finansowy przed masowymi bankructwami. Podobnie jak w tamtym przypadku nie wszystkie pieniądze będą pochodzić z kieszeni podatnika - refinansowane kredyty hipoteczne będą przynosić dochody, o ile pożyczkodawcy będą spłacali raty.

Darmowe porady, pożyczki od państwa

Media w USA zwracają uwagę przede wszystkim na najbardziej spektakularny plan pomocy właścicielom domów zagrożonych przejęciem przez banki, ale ustawa jest dużo szersza. Wspierani przez rząd federalny konsolidatorzy kredytów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac będą mogli gwarantować kredyty na zakup domu na sumę co najmniej 625 tys. dolarów, a nie jak obecnie tylko 417 tys. Potencjalnym nadużyciom ma zapobiegać większa kontrola rządu federalnego nad tymi instytucjami, za czym zgodnie opowiadają się obie izby Kongresu. To ważny krok, bo obligacje hipoteczne tych dwóch instytucji wykupują nie tylko amerykańscy inwestorzy, ale także rządy innych krajów - w tym Rosjanie i Chińczycy (Rosjanie zainwestowali w nie aż 100 mld dol., blisko jedną czwartą swoich rezerw walutowych).

Kongres chce też sfinansować zagrożonym właścicielom nieruchomości koszt porad finansowych, które pozwolą im skonsolidować zadłużenie i zachować domy. Z kolei kupujący dom po raz pierwszy będą mogli też liczyć na nieoprocentowaną pożyczkę od państwa w wysokości 8 tys. dol. ze spłatą rozłożoną na 15 lat. Ostateczny kształt ustawy pozostaje jednak wciąż wielką niewiadomą, bo obie izby Kongresu będą dopiero żmudnie uzgadniać wspólną wersję ustawy.

Krytycy planu zwracają uwagę na to, że budżetowe pieniądze zostaną związane z grupą najbardziej ryzykownych pożyczek. - Na dodatek świadomość, że rząd przyjdzie na ratunek zagrożonym właścicielom domów, może w przyszłości stanowić zachętę dla kolejnych osób do brania ryzykownych pożyczek - ostrzega Ken Goldstein.

Biały Dom zgłaszał zastrzeżenia wobec niektórych punktów ustawy, przede wszystkim wobec planów przeznaczenia 4 lub 15 mld dol. (odpowiednio w projekcie Senatu i Izby Reprezentantów) na remonty i rehabilitację domów w biednych dzielnicach miast. Rzeczniczka prasowa prezydenta USA Dana Perino wspominała nawet o możliwości weta, ale nie ulega wątpliwości, że prezydent George W. Bush złoży podpis pod nowym prawem. W roku wyborczym za odmowę podpisu pod taką ustawą republikanie mogliby zapłacić bardzo wysoką cenę.

Zobacz oferty nieruchomości:

otodom.interia.pl

nieruchomosci.interia.pl

INTERIA.PL/GW
Dowiedz się więcej na temat: pożyczka | bank | rząd | dolar | ludzi | ekonomiści | nieruchomości | USA | amerykański rząd | remont
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »