Kursy walut. Zapłacimy za euro jednego dolara?

Nie sprawdziły się prognozy, że zwycięstwo Emmanuela Macrona we francuskich wyborach prezydenckich wzmocni wspólną walutę. Górę bierze pogląd, że dolar będzie zwiększał przewagę na euro, gdyż Fed już rozpoczął cykl podwyżek stóp procentowych, a EBC waha się, czy lipiec nie będzie zbyt wczesnym terminem, by zacząć ostrzejszy kurs w polityce pieniężnej. Efektem może być euro kosztujące dokładnie jednego dolara.

  • Eurodolar na najniższym poziomie w tym roku
  • Politycznym testem dla euro mogą być teraz czerwcowe wybory parlamentarne we Francji
  • Rynki wątpią w twardą politykę pieniężną Europejskiego Banku Centralnego
  • Parytet euro do dolara (1:1) nie jest wykluczony

Sprawdź notowania walut online w serwisie Biznes Interii

W piątek wieczorem, czyli na półtora dnia przed wyborami prezydenckimi we Francji, za euro płacono 1,08 dolara. Po zamknięciu lokali wyborczych wspólna waluta osłabła (teraz kosztuje około 1,07 dolara), choć wcześniej prognozowano, że wzmocni się, jeśli Emmanuel Macron pokona Marine Le Pen. Dziś niektórzy analitycy brak aprecjacji euro tłumaczą względnie dobrym wynikiem prawicowej kandydatki. Dodają, że zdobycie przez Le Pen poparcia prawie 42 proc. wyborców to obiecujący dla niej punt wyjścia przed czerwcowymi wyborami parlamentarnymi, które są nazywane trzecią turą elekcji prezydenckiej.

Reklama

EBC na rozdrożu

Z technicznego punktu widzenia euro względem dolara kontynuuje ruch w ramach trendu spadkowego. W ubiegłym tygodniu eurodolar znalazł się w strefie oporu przy poziomie 1,0925. Wzrost został powstrzymany, po czym na wykresach rozpoczął się marsz w przeciwną stronę. W poniedziałek rano euro przetestowało okolice 1,07 dolara i wyznaczyło nowe minima w tym roku. Do kluczowego wsparcia z 2020 roku na poziomie 1,0635 dolara zostało już niewiele.

O tym, że kurs wspólnej waluty będzie miał problemy z osiągnięciem znaczącego wzrostu przekonani są analitycy ING, którzy w najnowszej nocie napisali, że "rynki zbyt agresywnie wyceniają zacieśnienie polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny". Ich zdaniem, amerykański bank centralny w podnoszeniu stóp procentowych będzie bardziej zdeterminowany i konsekwentny.

- Wyraźna rozbieżność między EBC a Fed przemawia przeciwko trwałemu odbiciu eurodolara. Dzieje się tak pomimo bardziej jastrzębiego tonu wypowiedzi kilku przedstawicieli EBC po kwietniowym posiedzeniu. Rynki już teraz wyceniają trzy podwyżki stóp po 25 punktów bazowych do końca roku, co utrzymuje poprzeczkę dla EBC dość wysoko - komentują analitycy ING.

Potrzeba zaostrzania polityki monetarnej w strefie euro wydaje się być oczywista. Inflacja w krajach wspólnej waluty przewyższyła szacunki i w marcu wzrosła do 7,5 proc. w skali rok do roku. W dodatku, inwazja Rosji na Ukrainę nie tylko spowodowała wzrost kosztów energii, ale i zwiększyła presję cenową w okresie wychodzenia europejskich gospodarek z pandemii.

Czytaj również: Google dołącza do ważnego projektu. Samsung też w nim weźmie udział

Rozterki Christiny Lagarde

Ekonomiści ING spodziewają się, że główna para walutowa będzie w najbliższych dniach nadal oscylować wokół poziomu 1,08, choć umocnienie dolara może spowodować przełamanie bariery 1,07. Osłabienie euro zaczęło się pod koniec zeszłego tygodnia także dlatego, że ostatnie wypowiedzi szefowej EBC zostały zinterpretowane przez inwestorów jako stawiane znaku zapytania przy kursie ostrej polityki pieniężnej.

Christin Lagarde oświadczyła co prawda, że skup aktywów mógłby zostać zakończony w czerwcu, ale w żaden sposób nie odniosła się do spekulacji, że w lipcu możliwa będzie w strefie euro podwyżka stóp procentowych. Dużo uwagi poświęciła natomiast swoim obawom, co do stanu gospodarki światowej - głównie w strefie euro i USA. Jej zdaniem, zbyt częstym zjawiskiem jest uzależnianie się od jednego dostawcy, a także ścisłe powiązanie branż między sobą, co może prowadzić do zrywania łańcuchów dostaw przy okazji zdarzeń takich jak agresja Rosji na Ukrainę, czy kolejna fala pandemii Covid-19.

Fed w ofensywie

Eksperci HSBC spodziewają się, że kurs eurodolara będzie się nadal osuwać pod wpływem rozbieżności między EBC a Rezerwą Federalną, a ekonomiści Westpac podkreślają, że euro, aby zmniejszyć ryzyko spadku do strefy 1,065 dolara, musiałoby najpierw odzyskać obszar ponad poziomem 1,10.
Także analitycy ABN Amro są zdania, że w nadchodzących tygodniach EBC rozczaruje rynki, podczas gdy Fed powinien spełnić prognozy inwestorów. W związku z tym euro w relacji do dolara prawdopodobnie przedłuży swój spadek. "Przewidujemy mniej agresywne zacieśnianie polityki pieniężnej przez EBC niż oczekują tego rynki finansowe. Euro zapewne straci na wartości. Co więcej, lepsze wyniki gospodarki USA w porównaniu z gospodarką strefy euro powinny dodatkowo wpłynąć na aprecjację dolara" - czytamy w raporcie ABN Amro.

Ekonomiści banku zaznaczają, ze choć Macron wygrał wybory we Francji, to po weekendzie na rynku walutowym obserwujemy kontynuację sentymentu widzianego pod koniec ubiegłego tygodnia. Także dlatego, że wróciły obawy związane z ewentualnym wprowadzeniem pandemicznych lockdownów w Azji.

Analitycy Commerzbanku podkreślają, że rynek nie uznał wyników wyborów we Francji za zachętę do otwarcia długich pozycji na eurodolarze, ponieważ już wcześniej było wiadomo, że Emmanuel Macron wygra z Marine Le Pen, a jego wynik (58,5 proc.) nie jest tak imponujący jak w 2017 roku (66 proc.). "Co pięć lat pojawia się we Francji poważne ryzyko dla strefy euro i jej wspólnej waluty, co podkreśla fakt, że ponad 40 proc. społeczeństwa oddało głos na antyeuropejską kandydatkę" - napisali analitycy Commerzbanku.

Euro - dolar 1:1?

Niektórzy ekonomiści są zdania, że waluta Amerykanów wzmocni się tak bardzo, że za kilka miesięcy - po raz pierwszy od października 2002 roku - zobaczymy parytet euro do dolara, czyli proporcję 1:1. Takiego scenariusza nie wyklucza Damian Rosiński, główny ekonomista Domu Maklerskiego AFS. - Dolar jest mocny także z tego względu, że wojna w Ukrainie w niewielkim stopniu wpływa na gospodarkę USA, natomiast jest bardzo silnym negatywnym impulsem dla strefy euro. Fed podnosi i będzie podnosił stopy procentowe w dość agresywnym tempie, podczas gdy w strefie euro podwyżki jeśli będą to niewielkie. Nie jest pewne czy stopa redyskontowa EBC wzrośnie powyżej zera - powiedział Damian Rosiński w rozmowie z MarketNews24.

Do podobnych konkluzji dochodzą eksperci Danske Banku, którzy są zdania, że działania "jastrzębiego" Fed będą przyciągać kapitał do USA, co powinno umocnić dolara. W ich ocenie, eurodolar prawdopodobnie będzie oscylować w przedziale wartości godziwej 1,00-1,10.

Trzeba tu jednak dodać, że nie wszyscy eksperci mówią jednym głosem w sprawie siły euro oraz trendów w polityce monetarnej kluczowych banków centralnych. Ekonomiści Deutsche Bank uważają, że prognozy dotyczące podwyżek stóp procentowych szykowanych przez Fed są przeszacowane, co negatywnie wpłynie na dolara amerykańskiego. Równocześnie dostrzegają oni, że EBC przekroczył jastrzębie oczekiwania, co skutkować może wzrostem kursu euro do 1,17 dolara jeszcze przed końcem tego roku. Byłby to najwyższy poziom od września 2021 roku.

Jacek Brzeski

Zobacz również:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: euro | dolar | EUR/USD | forex | kurs EUR/USD
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »