Rynek pracy w dobie koronawirusa. Wpływ pandemii na pracodawców i pracowników

Pandemia koronawirusa COVID-19 doprowadziła w Polsce do „lockdownu”, a ten z kolei mocno odbił się na rynku pracy. Mimo odmrożenia gospodarki, wielu pracodawców szuka oszczędności, nie omijając przy tym działów HR. Sytuacja zmienia się z miesiąca na miesiąc – z czerwcowych danych wynika, że rynek pracy podnosi się po kryzysie.

Spadek zatrudnienia i wyższe przeciętne wynagrodzenie

Konsekwencje rozprzestrzeniania się koronawirusa COVID-19 mocno odbiły się na gospodarkach na całym świecie, w tym na polskiej. Niektóre branże (jak choćby hotelarska czy gastronomiczna) musiały czasowo wstrzymać swoją działalność, inne z kolei (sektor produkcyjny, branża logistyczna) mocno ją ograniczyły. Miało i ma to odzwierciedlenie w liczbie miejsc pracy - w ostatnich miesiącach ich liczba malała.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w czerwcu 2020 r. w polskim sektorze przedsiębiorstw było zatrudnionych 6 mln 185,8 tys. osób. W porównaniu z kwietniem 2020 r. liczba ta zmniejszyła się o 73 tys., a z analogicznym okresem ubiegłego roku spadła o 3,3 proc. Czerwiec był zatem kolejnym miesiącem, w którym w niektórych branżach zaobserwowano ograniczanie zatrudnienia. Część firm, aby utrzymać cash-flow, zdecydowała się na likwidację miejsc pracy, inne z kolei wstrzymały się z tworzeniem nowych stanowisk.

Jeżeli spojrzeć na stopę bezrobocia, można zauważyć, że nie wzrosła ona drastycznie. W kwietniu wynosiła ona 5,8 proc., w maju niespełna 6 proc., z kolei na koniec czerwca 6,1 proc. Według specjalistów brak masowej likwidacji miejsc pracy ma związek z wdrożonymi przez rząd rozwiązaniami (tzw. tarcza antykryzysowa), które pozwoliły przetrwać wielu firmom najgorszy czas.

Mimo widocznej tendencji spadkowej w zatrudnieniu, w czerwcu GUS odnotował wzrost przeciętnego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw. W czerwcu 2020 r. wyniosło ono 5 282,97 zł i było o 3,6 proc. wyższe w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku[1].

Mniejsza liczba ofert pracy, ale spadek nie jest drastyczny

20 marca w Polsce ogłoszony został stan zagrożenia epidemicznego, w związku z czym wielu pracodawców wstrzymało rekrutację - wówczas przyszłość stała pod dużym znakiem zapytania. Z raportu "Rynek w czasie COVID-19" przygotowanego przez organizację audytorsko-doradczą Grant Thornton wynika, że w okresie od marca do czerwca 2020 r. liczba publikowanych na portalach pracy ogłoszeń spadła w porównaniu do roku ubiegłego. W kwietniu liczba ofert była niższa o 50,7 proc., a w maju o 41,6 proc. rok do roku. Czerwiec prezentuje się pod tym względem zdecydowanie lepiej - spadek wynosi tylko 16,3 proc. Dobry wynik może świadczyć o tym, że pracodawcy wznawiają procesy rekrutacyjne.

Mimo optymistycznego trendu ogólnopolskiego, występują duże rozbieżności między lokalnymi rynkami pracy. Można się o tym przekonać, przeglądając ogłoszenia na portalu www.aplikuj.pl. Najmniej ofert zatrudnienia publikowano na poznańskim, gdańskim, łódzkim i katowickim rynku pracy. Zdecydowanie większą aktywność wykazują pracodawcy z Warszawy, Krakowa, Bydgoszczy czy Szczecina - tam różnica w liczbie ofert pracy dla pracowników zarówno nisko, jak wysoko wykwalifikowanych jest najmniejsza w porównaniu do roku ubiegłego.

Liczba nowych ofert pracy zależy również od branży i zawodu. W czerwcu zmniejszyło się zapotrzebowanie na pracowników biurowych, ochrony i działów HR. Również przedsiębiorstwa z sektora IT przemodelowały swoje plany rozbudowy kadry - liczba ofert pracy rok do roku (czerwiec 2020 r. do czerwiec 2019 r.) zmalała o 61 proc. Mimo planowanych i przeprowadzanych cięć w HR, nie wszyscy uczestnicy rynku pracy narzekają na mniejszą liczbę propozycji zatrudnienia. Przykładem może być zawód głównego księgowego - na portalach ogłoszeniowych pojawiło się więcej ogłoszeń dla księgowych niż przed rokiem[2].

Rosną wymagania pracodawców - koniec rynku pracownika?

Analizując treść ofert pracy z kwietnia czy maja, wielu ekspertów nieprzypadkowo mówiło o końcu rynku pracownika. Kryzys spowodowany koronawirusem doprowadził do tego, że pracodawcy jeszcze większą wagę przykładali do umiejętności kandydatów. Wymagania w stosunku do nich rosły, a jednocześnie w ogłoszeniach rzadziej pojawiały się dodatkowe zachęty (w postaci benefitów) do złożenia aplikacji. Jak jest obecnie?

Jak wynika z cytowanego już raportu Grant Thornton, pracodawcy wciąż są zainteresowani pozyskaniem talentów - doskonale zdają sobie sprawę, że to właśnie pracownicy są kluczowym zasobem w ich organizacjach. Jednocześnie ponownie coraz częściej proponują aplikującym pozapłacowe benefity. Odsetek ofert zawierających wzmianki o szkoleniach dostępnych dla pracowników czy możliwości skorzystania przez nich z pakietów medycznych lub sportowych rośnie. Coraz częściej firmy rezygnują też z przeprowadzania rekrutacji online oraz spada odsetek firm proponujących pracownikom pracę w modelu home office.

Niepewność w pierwszych miesiącach po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego wywołała nie tylko zmiany wymogów pracodawców w stosunku do potencjalnych pracowników. Również osoby aktywne zawodowo zaczęły obniżać swoje wymagania. Niektórzy pracownicy zgodzili się na czasową obniżkę wynagrodzenia lub wstrzymanie dodatków czy benefitów. W tym zakresie istnieje jednak duża rozbieżność, która zależy od branży, a nawet profilu firmy. Doskonale widać to na przykładzie sektora IT. W marcu firmy oferujące usługi online, w tym e-commerce, prowadziły intensywne rekrutacje, co było spowodowane wzmożonym zainteresowaniem ofertami m.in. sklepów online[3] i wymaganiami stawianymi przez pracę zdalną.

Czas pandemii czasem przemyśleń

Sytuacja na rynku pracy zmienia się z miesiąca na miesiąc. Chociaż dziś gospodarka została już odmrożona, a firmy podnoszą się po nagłym szoku, to pewne jest, że koronawirus wciąż oddziałuje na HR. "Lockdown" był okresem, w którym zarówno pracodawcy, jak i pracownicy mieli szansę przemyśleć swoje oczekiwania oraz poszukać nowych rozwiązań pozwalających szybciej osiągnąć zamierzone cele.

Braki kadrowe spowodowane wprowadzonymi ograniczeniami czy będące konsekwencją zamykania szkół i przedszkoli doprowadziły do tego, że wiele branż zainwestowało w automatyzację. Mowa tu przede wszystkim o sprzedaży detalicznej - w sklepach pojawiło się więcej kas samoobsługowych. W większym stopniu zautomatyzowana została również praca w produkcji przemysłowej czy gastronomii[4]. To, co okazało się dla pracodawców dobrym rozwiązaniem w czasie kryzysu, może realnie zmienić strukturę zatrudnienia w następnych latach.

W związku z pandemią koronawirusa również pracownicy mieli czas, aby przemyśleć swoje zawodowe plany. Nie wszyscy stali się ofiarami załamania gospodarczego - przed wieloma zatrudnionymi otwarły się nowe możliwości. Wszystko to powoduje, że trudno dziś przewidywać, jak rynek pracy będzie wyglądał za kilka miesięcy, a wszystkie prognozy obarczone są dużym marginesem błędu.

 

[1] Stat.gov.pl, Przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu 2020 r. (dostęp 31.07.2020).

[2] Grantthornton.pl, Raport Rynek w czasie COVID-19 (dostęp 31.07.2020).

[3] Nofluffjobs.com, Raport Zarobki i trendy technologiczne w czasie pandemii Wpływ pandemii COVID-19 na rynek IT w Polsce, marzec 2020 (dostęp 31.07.2020).

[4] Businessinsider.com.pl, Pandemia zagrozi 59 mln miejsc pracy w Europie (dostęp 31.07.2020).

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »