Reklama

Jaki wariant wybrać? Opinie ekspertów

Rząd proponuje trzy warianty: likwidację części obligacyjnej OFE i przeniesienie pieniędzy przyszłych emerytów na subkonta w ZUS, wprowadzenie dobrowolności przynależności do OFE albo wprowadzenie "dobrowolności plus", czyli oprócz możliwości wyboru pomiędzy pozostaniem w OFE, a przejściem do ZUS, przyszły emeryt mógłby przekazywać do swojego funduszu dodatkową składkę.

Reklama

Główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński o przedstawionych w środę propozycjach rządu dot. zmian w systemie emerytalnym. Jeżeli zdecydowałby się na ten wariant do ZUS przekazywałby składkę w wysokości 17,52 proc. wynagrodzenia brutto, a pozostałą część składki (2 proc.) wraz z składką dodatkową (2 proc.) do OFE (łącznie 21,52 proc. wynagrodzenia brutto): "Właściwie to są dwie możliwości: jedna to jest umorzenie obligacji, druga to dobrowolność. Trzecia - według mnie nie będzie przyjęta.

Umorzenie obligacji - oznacza to, że część rachunków ludzi, którzy mają je w OFE, zostanie przełożona na ich subkonta w ZUS - jako zapis księgowy, a obligacje zostaną umorzone. Polska będzie miała mniejsze zadłużenie. Ten wariant jest takim +ogólnym plusem+ i dla państwa i dla Kowalskiego.

W sytuacji, kiedy Kowalski jest wolnorynkowcem, to będzie się burzył, gdyż powie, że obligacje które miał na koncie emerytalnym, zostały zamienione na zapis księgowy. W obu przypadkach jest gwarancja państwa - ZUS jest gwarancją państwa - zapis będzie miał taką wartość, a nie inną. A obligacje - gwarancja państwa, że je wykupi. Ten wariant dla Kowalskiego jest neutralny, dla zadłużenia Polski bardzo dobry, a dla rynków finansowych znakomity.

Druga możliwość - dobrowolność jest dla Kowalskiego znakomita, bo może zdecydować, czy chce być w ZUS, czy chce być w OFE. Dla budżetu, dla zadłużenia - to jest informacja niezła. W krótkim terminie - gorsza niż to pierwsze rozwiązanie - bo mniej ludzi przejdzie do ZUS, mniej obligacji wróci do ZUS, mniej zostanie umorzonych obligacji. Ale w długim terminie lepsza, dlatego, że część ludzi zrezygnuje z OFE, w związku z tym państwo będzie mniej OFE dopłacało. Czyli w krótkim terminie gorzej dla finansów publicznych, w długim lepiej.

Decyzja, którą propozycję przyjąć, jest decyzją polityczną. Pierwsze rozwiązanie jest dobre dla finansów, dobre dla rynków finansowych, prawie neutralne dla Kowalskiego. Drugie rozwiązanie - dobre dla Kowalskiego, umiarkowanie dobre dla finansów, złe dla rynków finansowych. Dla mnie najlepsze jest pierwsze rozwiązanie.

Dzisiaj nikt nie może powiedzieć, ile osób wybrałoby który wariant."

Główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka o przedstawionej w środę propozycji rządu dotyczącej zmian w systemie emerytalnym.

"Każdy z trzech wariantów reformy emerytalnej oznacza bardzo poważną zmianę dotychczasowego systemu emerytalnego. To odejście od reformy emerytalnej Jerzego Buzka w części dotyczącej drugiego filaru. W 1999 roku ówczesny rząd twierdził, że potrzebny jest drugi i trzeci filar w systemie emerytalnym, bo istnieje możliwość załamania się finansów publicznych i w rezultacie ryzyko niewypłacalności pierwszego filaru.

To ryzyko wiązało się m.in. z prognozami, że liczba ludności w Polsce będzie maleć w przyszłości, w tym liczba pracowników, a rosnąć będzie liczba emerytów. W związku z tym, by zmniejszyć ryzyko emerytów, rząd Jerzego Buzka w porozumieniu ze wszystkimi partiami politycznymi i pracodawcami zaproponował utworzenie drugiego i trzeciego filaru - po to, by emeryci w razie dużych problemów w pierwszym filarze w ZUS mieli możliwość uzyskania emerytur z dwóch pozostałych filarów.

Rząd w tej chwili proponuje niemal całkowite uzależnienie przyszłych emerytur od pierwszego filaru, to znaczy od tego, jak będą wyglądać finanse publiczne w przyszłości. To oznacza jednak zwiększenie ryzyka wypłacalności emerytur w przyszłości.

Fundusze emerytalne inwestują na świecie część swoich środków w skarbowe papiery wartościowe. To zmniejsza ryzyko związane z dużymi wahaniami wyceny akcji na giełdzie. Taki też był powód wprowadzenia wymogu, by znaczną część środków OFE inwestowały w obligacje. Teraz odejście od tego wymogu, a nawet nałożenie innego, by OFE przeznaczały 100 proc. środków na akcje, oznaczałoby przekształcenie OFE w coś w rodzaju ryzykownych funduszy inwestycyjnych. W związku z tym to rozwiązanie może zniechęcić przyszłych emerytów do inwestowania w tego rodzaju ryzykowne przedsięwzięcia. Dlatego wariant pierwszy dotyczący umorzenia obligacji zgromadzonych w OFE oznacza silny wzrost ryzyka dla OFE oraz przyszłych emerytów. Na pewno wariant pierwszy oznacza bardzo poważne zmniejszenie roli OFE, uczynienie z funduszy czegoś w rodzaju kasyna gry.

Warianty pozostałe dotyczą dobrowolności w wyborze filaru pierwszego lub drugiego, ale tylko w jedną stronę. Jeżeli osoba jest w drugim filarze, ma możliwość przejścia do ZUS, ale nie odwrotnie. To jest mocno ograniczona dobrowolność. Można nawet mówić o pułapce dobrowolności.

Warianty drugi i trzeci wymagałyby głębszej analizy. Dobrowolność jest rzeczą dobrą pod warunkiem, że jest ona pełna, tzn. wprowadzałaby możliwość przejścia z ZUS do OFE. Moje zastrzeżenia nie dotyczą zasady dobrowolności, ale tego, że rząd proponuje bardzo ograniczoną, jednostronną dobrowolność.

Należy również zwrócić uwagę na propozycję rządu, by przesuwać do pierwszego filaru automatycznie osoby, które nie poinformują ZUS, że chcą pozostać w OFE. Rozwiązaniem lepszym byłoby, aby w przypadku braku aktywności ze strony składkowiczów nie zmieniała się ich dotychczasowa przynależność do drugiego filaru".

Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji Union Investment TFI

Z rekomendowanych przez ministerstwo finansów trzech wariantów, na pierwszy rzut oka najlepszy byłby scenariusz zakładający przeniesienie części obligacyjnej do ZUS i pozostawienie części akcyjnej z zarządzaniu PTE, przy jednoczesnym zwiększeniu składki.

W tym wariancie na warszawskiej giełdzie nie doszłoby masowej wyprzedaży, czego obawia się część inwestorów, ani pojawienia się nawisu podażowego, który mógłby skutecznie zahamować wzrost cen walorów spółek. W wariantach zakładających dobrowolność w wyborze pomiędzy OFE a ZUS istnieje ryzyko, że duża część społeczeństwa przeszłaby - czy to aktywnie, czy poprzez niezadeklarowanie się - do ZUS.

To w konsekwencji mogłoby postawić przyszłość OFE pod znakiem zapytania. Niezależnie od wariantu, niewiadomą pozostaje, jak wprowadzone przez rząd zmiany wpłyną na strategie funduszy emerytalnych, benchmarki i sposoby wyliczania średniej stopy zwrotu. Przybliżenie tych technicznych zagadnień pozwoli na zdecydowanie bardziej rzetelną ocenę możliwego wpływu OFE na polski rynek akcji.

_ _ _ _ _

W wariancie likwidacji części nieakcyjnej OFE poziom długu publicznego zmniejsza się o wartość przeniesionych z OFE środków, tj. o ok. 11 proc. PKB - wynika z opublikowanego w środę raportu o OFE.

"Poziom długu publicznego, przy przyjęciu niniejszego wariantu, zmniejsza się o wartość przeniesionych z OFE środków, czyli o ok. 11 proc. PKB" - napisano w raporcie, w części wymieniającej zalety wariantu likwidującego nieakcyjną część OFE. "Po przeniesieniu środków z portfeli OFE, progi ostrożnościowe długu publicznego, określone w ustawie o finansach publicznych, powinny zostać obniżone o taki procent PKB, jaki wartość przeniesionych środków stanowi w relacji do PKB" - dodano w raporcie.

Jako inne zalety wariantu wymieniono m.in. możliwość zwiększenia inwestycji OFE w korporacyjne aktywa dłużne, a także umiarkowany wzrost, a potem stabilizację ilości środków trafiających do realnej gospodarki poprzez przymusową składkę emerytalną. W tym wariancie składka wzrosłaby do 2,92 proc. "Część składek - już zainwestowana w akcje - pozostałaby w OFE, a składka wzrosłaby do poziomu 2,92 proc." - napisano w dokumencie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »