Reklama

Nasze emerytury, czyli woda pomieszana z ogniem

Wcale nie chcemy szykować się do grobu na emeryturze. Mamy ambitne (i kosztowne) plany, ale zderzą się one "ze ścianą" braku pieniędzy. Myślimy, że emerytura to "mgnienie oka", ale naprawdę będzie trwać długie lata. Wiemy już, że emerytury z ZUS będą niskie, ale wciąż bardzo nam trudno podjąć decyzję, by odkładać na nie dodatkowo.

Słowem - woda pomieszana z ogniem. Takie trzy paradoksy pokazało badanie Prudentialu. To obecna ponownie w Polsce od 2013 roku (działała też przed II wojną) brytyjska, globalna firma ubezpieczeniowa. Prowadzi badania Prudential Family Index, w które mają pokazać, co Polacy sądzą o podstawowych sprawach finansowych - takich jak oszczędzanie na przyszłość, czy zabezpieczenie siebie i rodziny. Ostatnie badanie przeprowadzone zostało w lutym tego roku przez ośrodek IQS na reprezentatywnej próbie osób w wielu 25-45 lat.

Emerytura to nie kilka lat

Pytano więc ludzi młodych, ale już samodzielnych życiowo. Czyli takich, o których wiadomo, że powinni myśleć o swojej, nawet bardziej odległej przyszłości. I powinni mieć świadomość tego, że ta przyszłość zależy - przynajmniej w pewnym stopniu - od ich decyzji, które podejmują dziś. Pytano zatem o plany związane z emeryturami oraz o to, czy i w jaki sposób zamierzają odkładać pieniądze na przyszłość.

Reklama

Co pokazały badania? Po pierwsze młodzi Polacy myślą, że emerytura "to tylko kilka lat". Mylą się. Nasze życie coraz bardziej się wydłuża. Sądzą przy tym, że po zakończeniu pracy "jakoś sobie poradzą" finansowo. Ale już znacznie trudniej jest im odpowiedzieć - w jaki sposób. Wiedzą już, że emerytury z ZUS będą niskie. Ale tylko połowa dodatkowo oszczędza, a i tak zdecydowana większość z tej połowy mówi, że oszczędza niewystarczające środki.

Na życie na emeryturze mamy bogate plany. Chcielibyśmy żyć przynajmniej tak, jak niemieccy dentyści. Greckie wyspy, Toskania albo palmy jak w niegdysiejszych reklamach OFE. Ponad połowa z nas (54 proc.) planuje na emeryturze podróżować po świecie. Jednocześnie chcemy zająć się przyjemnościami, na które wcześniej nie mieliśmy czasu (51 proc.). I wreszcie - planujemy pomagać dzieciom i wnukom (49 proc.).

Te plany nie zmieniają się w kolejnych badaniach Prudential Family Index od przynajmniej trzech lat. Emerytalne priorytety to wciąż podróże, przyjemności i pomoc wnukom. Pytanie tylko - skąd wziąć na to wszystko pieniądze, tym bardziej, że można było wybrać nie jedno z emerytalnych marzeń, a więcej. A to znaczy, że chcemy i podróżować i pomagać wnukom równocześnie. I z odpowiedzią na pytanie o finansowanie tych planów radzimy sobie już znacznie gorzej.

Tym bardziej, że życie emerytów już teraz jest dalekie od takich marzeń. Starość, niepełnosprawność, dodatkowe wydatki na opiekę, na leki, do tego koszty związane z dbaniem o własne zdrowie w prywatnej opiece medycznej, bo wiadomo, ile trzeba mieć siły i zdrowia, żeby korzystać z publicznej. A będzie jeszcze gorzej i tę brutalną prawdę uświadamia przyszłym emerytom Jarosław Bartkiewicz, prezes Prudential Polska.

- Obecnie emeryt może liczyć na świadczenie w wysokości 56 proc. swojej średniej ostatniej pensji, zaś za dwadzieścia lat to będzie 36 proc. Zdecydowanie powinniśmy pomyśleć o dodatkowym oszczędzaniu, które nie tylko pokryje podstawowe wydatkil na emeryturze, ale również pozwoli zrealizować przynajmniej część naszych planów - mówi.

Polacy myślą: "emerytura to tylko chwila, to tylko kilka lat". Nie zdają sobie sprawy z oczywistego faktu, że żyjemy coraz dłużej. Pewnie z tego wynika to, że większość z nas mówi: "jakoś dam sobie radę".

Badania Prudentialu pokazały, że 47 proc. z nas sądzi, iż na emeryturze spędzi tylko kilka lat, nie więcej niż 10. Tylko 13 proc. Polaków uważa, że może to być 20 lat lub więcej. I nie po raz pierwszy widać, że zdecydowana mniejszość ma rację.

Według danych ZUS, już w tej chwili średni okres pobierania świadczeń emerytalnych wynosi ponad 18 lat. Kobiety pobierają emerytury średnio przez 20 lat i trzy miesiące, a mężczyźni przez 16 lat i osiem miesięcy. Prognozy demograficznych mówią, że będziemy żyli coraz dłużej. Autorzy książki "100-letnie życie" twierdzą nawet, że obecni dwudziestolatkowie mają szansę wynoszącą 50 proc. na dożycie stu lat, a 40-latkowie z takim samym prawdopodobieństwem mogą dożyć 95 lat.

Albo oszczędzanie, albo bieda

Statystyki pokazują, że już teraz w Polsce żyje ok. 6 tys. stulatków. A prognozy demograficzne dodają - w 2040 roku będzie ich 20,4 tys., w 2060 - 66,8 tys., zaś w 2080 roku - 124,2 tys. Niespełna 30 lat temu, wszyscy polscy 100-latkowie zmieściliby się w jednym autobusie. Seniorów przybywa i młodzi Polacy dostrzegają ich w swoim otoczeniu. Zapytani o najstarszą osobę w rodzinie ponad 2/3 mówi, że jest ona w wieku ponad 80. lat, a 30 proc. ma krewnego, który dożył 90 lat lub jest jeszcze starszy.

Co z tym zrobić? Oczywiście trzeba wydłużać wiek emerytalny. Im później zaczniemy znowu to robić, tym trzeba będzie robić to szybciej i będzie bardziej bolało. Bo widać po odwróceniu polskiej reformy emerytalnej, że takie wydłużanie wieku, w którym nabywamy prawo do emerytury nie cieszy się popularnością. Wybory wygrywa się zapowiadając obniżki wieku emerytalnego, a nie podwyżki. Prawdopodobne jest więc, że wiek emerytalny nie będzie nadążał za długością życia. Jest natomiast niemal pewne, że ludzie, którzy dziś mają po 30-40 lat na emeryturze spędzą grubo ponad 20 lat.

Skoro tak, to czy dzisiejsi 30- 40-latkowie "jakoś sobie poradzą" za ok. jedną trzecią ostatniej pensji? Bo taka jest prognozowana dla nich tzw. stopa zastąpienia, czyli wysokość świadczenie w stosunku do płacy. Jak z tego spełnić marzenia o podróżach, pomocy wnukom (a zapewne i prawnukom), rosnące wydatki na leki, czy po prostu na opiekę?

Badania Prudentialu pokazują, że jesteśmy coraz bardziej trafia do nas prawda, iż emerytury w przyszłości będą niskie. Około 3/4 Polaków spodziewa się jej w wysokości do połowy pensji. Co do tego, że powinno się na emeryturę oszczędzać przekonanych jest 94 proc. ankietowanych. To bardzo duży postęp w porównaniu z tym, co sądziliśmy cztery lata temu. Wtedy takie przekonanie wyrażało 83 proc. badanych.

To, czego chcemy i to, co wiemy już w pewnym stopniu motywuje do oszczędzania. 52 proc. ludzi w wieku 25-45 lat przyznaje, że odkłada na emeryturę. To o 18 punktów procentowych więcej niż cztery lata temu. Ale 37 proc. uważa, że odkłada za mało i to im w przyszłości nie wystarczy. 42 proc. z badanych woli o sprawie oszczędzania na emeryturę - jak bohaterka znanego romansu - "pomyśleć jutro".

Jacek Ramotowski

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »