Reklama

Ukraina reformuje system emerytalny

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy przyjęła ostatnunio w pierwszym czytaniu ustawę o reformie emerytalnej, której przeprowadzenie jest jednym z warunków wydzielenia kolejnej transzy pomocy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW).

Reklama

Ustawa, przygotowana przez rząd premiera Wołodymyra Hrojsmana, zachowuje dotychczasowy wiek emerytalny (60 lat), porządkuje naliczanie emerytur i ma doprowadzić do podwyższenia świadczeń ich odbiorców. Obecnie minimalna emerytura wynosi na Ukrainie równowartość ok. 180 złotych.

Przed głosowaniem, w którym rządowy projekt poparło 282 deputowanych w 450-osobowym parlamencie, szef rządu zapewnił, że reforma nie uderzy w emerytów.

- Żadnej obniżki emerytur, ani jeden ukraiński emeryt tego nie odczuje - oświadczyła Hrojsman.

Ustawa przewiduje podwyżkę dla ponad 5,6 mln emerytów od 1 października 2017 roku - powiedział minister polityki społecznej Andrij Rewa.

Jedną z głównych zmian w polityce emerytalnej ma być wyznaczenie jednego wskaźnika średniej płacy, na podstawie którego będą naliczane emerytury. Od 1 października będzie to ponad 3,7 tys. hrywien (ok. 530 złotych). Obecnie jest to niecałe 1,9 tys. hrywien (ok. 270 złotych).

Jak podają eksperci, średnia wysokość emerytur będzie stopniowo rosnąć . W przyszłym roku wyniesie 2,454 hrywien ( ok. 344 złotych) , w 2019 - 2 668 hrywien, w 2020 roku - 3 048 hrywien (ok.428 złotych).

Ustawa wprowadza też m.in. wymogi, dotyczące stażu pracy. Żeby przejść na emeryturę w wieku 60 lat, trzeba będzie przepracować co najmniej 25 lat. Przy stażu 15-25 lat na emeryturę można będzie pójść w wieku 63 lat, a przy stażu do 15 lat - w wieku 65 lat - wyjaśnia agencja prasowa UNIAN.

W maju MFW poinformował, że przed wydzieleniem Ukrainie czwartej transzy pomocy od parlamentu w Kijowie oczekuje się uchwalenia reform, które zapewnią stały wzrost gospodarczy. Reforma emerytalna została wówczas wymieniona na jednym z pierwszych miejsc.

W ramach zatwierdzonego w marcu 2015 roku programu rozszerzonego finansowania Ukraina ma otrzymać od MFW łączne wsparcie w wysokości 17,5 mld dolarów. Fundusz jednak stale obserwuje postępy w reformach i uzależnia od ich realizacji wypłatę kolejnych części pomocy. Dotychczas władze w Kijowie otrzymały trzy transze o łącznej wartości 7,62 mld dolarów.

Drugie, ostateczne czytanie ustawy o reformie emerytur na Ukrainie, odbędzie się najprawdopodobniej po przerwie wakacyjnej.

........................

Wicepremier liczy na Ukraińców

Wicepremier Morawiecki wskazał, że rozgrzany rynek pracy może w przyszłości stać się w Polsce problemem. - Ukraińcy, którzy do nas przyjeżdżają i ludzie, którzy wracają do Polski z Wielkiej Brytanii są potrzebni na polskim rynku pracy.

Rozgrzany rynek pracy i rekordowo niskie bezrobocie z jednej strony cieszą, ale z drugiej strony są potencjalnie dużym problemem - powiedział Morawiecki.

- Jest ryzyko, że Ukraińcy skorzystają z luźniejszych przepisów dot. wjazdu do krajów Europy Zachodniej, ale trzeba pamiętać, że nie pozwalają one tam na legalną pracę. Zakładając nawet, że z 1 mln 200 tys. Ukraińców wyjedzie 10-20 proc., to nie stanie się nic wielkiego - dodał.

Morawiecki zaznaczył, że przygotowywane są ułatwienia dla pracowników sezonowych m.in. ze Wschodu.

- Ponadto, w tym tygodniu na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów uzgodniliśmy projekt ułatwienia pracy dla pracowników sezonowych, który będzie sprzyjał napływowi pracowników z Białorusi i Ukrainy - zapowiedział Morawiecki.

- Będzie on pozwalał na pracę w okresie 3-4 miesięcy i składał się ze składki zdrowotnej, małego podatku, ale bez składki emerytalnej. To działanie ma na celu zaradzenie wąskim gardłom na rynku pracy - dodał.Wicepremier podkreślił, że rynek pracy jeszcze nie jest przegrzany.

- Rynek pracy jest rozgrzany, ale nie przegrzany, bo nie widzimy jeszcze silnej presji płacowej, a podwyżki są w linii z nominalnym wzrostem PKB, który może wynieść w tym roku nawet ok. 6 proc. Wzrost płac na tym poziomie nie budzi niepokoju - zapowiedział.

TOP4 prac sezonowych dla Ukraińców

................

Komentarz dla Interi - Katarzyna Wojaczyk, kierownik Działu Rekrutacji Integra Consulting Poland

- Mówi się, że pracowników z Ukrainy wysysają obecnie z naszego rynku inne kraje z UE (po zmianach dot. wiz). Proponują one wyższe płace, a dodatkowo istnieje niebezpieczeństwo, że w przyszłości nowej perspektywy budżetu UE Niemcy, którzy mają zamiar realizować gigantyczne inwestycje infrastrukturalne, zabiorą nam z rynku wiele firm, które będą w nich uczestniczyć jako podwykonawcy. Czy Pani zdaniem to prawda? Czy mamy się czego obawiać? Jak ta sytuacja może wpłynąć na polski rynek pracy?

Dziś w naszym kraju pracuje około miliona Ukraińców i ich liczba stale rośnie - także dlatego, że procedura ich zatrudniania jest stosunkowo prosta. Na sezon wakacyjny przyjechało ich do nas jeszcze więcej niż w ubiegłym roku. Można się jednak spodziewać, że zniesienie wiz dla pracowników z Ukrainy zaowocuje ich większym zainteresowaniem podjęciem pracy w innych krajach UE.

Jeżeli głównym kryterium będą pieniądze, to Polska w tym wyścigu nie wygra, mimo że obecnie przeciętnie Ukrainiec może zarobić tu nawet do pięciu razy więcej niż w swoim państwie. Różne sondaże podają jednak, że finanse nie są jedynym kryterium wyboru. Istotne są bowiem także inne czynniki, m.in. społeczno-kulturowe. Pomimo wprowadzenia ruchu bezwizowego dla obywateli tego państwa w zachodnich krajach UE, Polska nadal dla większości z nich jest krajem pierwszego wyboru, gdy decydują się na emigrację zarobkową. Powodem tego jest m.in. legalność i wspomniana łatwość zatrudnienia, opieka socjalna, a także bliskość społeczno-kulturowa.

Wydaje się, że Ukraińcy wcale nie dążą do pracy na Zachodzie, ponieważ mają u nas przetarte, znajome ścieżki, do tego problem bariery językowej jest znacznie mniejszy niż ten, z którym borykaliby się np. w Niemczech. Jeśli jednak będą się w Polsce czuli jak osoby niepożądane, to być może zaczną rozważać zatrudnienie na Zachodzie.

Czy Pani zdaniem Ukraińców zastąpią Białorusini, a może inni pracownicy z zagranicy (np. z Mołdawii)?

Ukraińcy wciąż należą do najliczniejszej grupy obcokrajowców zza wschodniej granicy, którzy chcą pracować w Polsce. Podlegają oni uproszczonym procedurom dotyczącym zatrudnienia w naszym kraju. Do tego samego grona należą jednak również obywatele Rosji, Mołdawii, Armenii, Białorusi i Gruzji.

Ze względu na fakt, że rynek pracy staje się coraz bardziej otwarty, oni także w poszukiwaniu lepszych perspektyw coraz częściej, gdy mają taką możliwość, decydują się na emigrację. Możemy się zatem spodziewać, że legalnym zarobkowaniem i stałym pobytem w naszym państwie interesować się będą nie tylko obywatele Ukrainy, ale także innych wschodnich krajów.

Warto natomiast zauważyć, że pomimo zniesienia wiz dla Ukraińców na Zachodzie, większość z nich chce dalej pozostać w Polsce. Wynika to nie tylko z wcześniej wymienionych czynników, takich jak niewielki dystans czy podobny język, ale także zadowalających warunków, jakie oferują im polscy pracodawcy.

Przypuszczalnie więc Ukraińcy, obok przedstawicieli innych wschodnich nacji, dalej stanowić będą jedną z liczniejszych grup obcokrajowców pracujących w naszym kraju.

mzb

................................

A co z naszymi emerytami?

W poniedziałek "Super Express" napisał, że szefowa resortu pracy chce wprowadzić dodatek dla najbiedniejszych emerytów w wysokości 500 zł. "Nasz rząd bardzo poważnie traktuje problemy seniorów. Chcemy ich wspierać, dając coroczny jednorazowy dodatek" - powiedziała w rozmowie z "SE" Elżbieta Rafalska.

Rafalska, pytana w TVP1 o te doniesienia powiedziała, że MRPiPS pracuje obecnie "nad rozwiązaniem, które poprawiłoby sytuację emerytów, którzy są w najtrudniejszej sytuacji dochodowej".

Przypomniała, że rząd podniósł niektóre świadczenia, w tym minimalne emerytury, ale brakowało "jednorazowego dodatku, który stanowiłby istotny zastrzyk finansowy" dla emerytów.

Jak mówiła Rafalska, obecnie resort pracy liczy koszty takiego rozwiązania, a to, czy wejdzie w życie, będzie wiadomo w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, "kiedy będziemy mieć to uzgodnione z ministrem finansów, z wicepremierem (Mateuszem) Morawieckim, kiedy będzie zatwierdzanie budżetu". "Jeśli będzie przyjmowany budżet na 2018 rok, to nie możemy wprowadzać (nowego) rozwiązania, którego skutki finansowe będą obciążały następny rok" - zaznaczyła.

1 marca wzrosły kwoty najniższych świadczeń wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych - emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i renty rodzinnej wyniosą 1 tys. zł brutto, a renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy - 750 zł.

PAP

Dowiedz się więcej na temat: hrywna | MFW | Ukraina | emeryci | zarobki | rynek pracy w Polsce | rynek pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »