Jak podaje agencja Reutera rzecznik dowództwa wojskowego Chatam al-Anbija w Teheranie poinformował, że Iran przejdzie od "wzajemnych uderzeń" po atakach do ciągłych ataków na przeciwników, zaś USA nie będą w stanie kontrolować cen ropy naftowej.
- Nie pozwolimy, by choćby jeden litr ropy trafił do USA, Izraela i ich partnerów. Każdy statek lub tankowiec płynący do nich będzie legalnym celem - powiedział Ebrahim Zolfaqari.
Ropa może znacznie podrożeć
Jednocześnie wskazał, że ceny surowca mogą znacząco wzrosnąć.
- Przygotujcie się na to, że baryłka ropy będzie kosztować 200 dolarów, ponieważ cena ropy zależy od regionalnego bezpieczeństwa, które zdestabilizowaliście - dodał.
W poniedziałek rano poziom cen ropy przebił pułap 100 dolarów za baryłkę. Obecnie kosztuje ona w przypadku ropy Brent nieco ponad 90 dolarów, ropy Crude - 85 dolarów, zaś WTI - 87 dolarów.
O krok od kryzysu w energetyce
Jak ocenił w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Salvatore "Sal" Mercogliano, ekspert ds. żeglugi z Uniwersytetu Campbella w Karolinie Północnej siły rańskie mogą trafić w każdy statek w Zatoce Perskiej, a marynarka wojenna USA nie ma wystarczającej liczby okrętów do misji eskortowych.
Mercogliano twierdzi, że w cieśninie Ormuz Amerykanie będą musieli w najbliższych dniach udowodnić, iż "potrafią przeprowadzać przez nią statki mimo zagrożenia ze strony irańskich dronów i bezzałogowych jednostek nawodnych".
Ekspert tłumaczy, że dopóki Irańczycy eksportują ropę z wyspy-terminala Chark, to nie mają interesu w zamykaniu cieśniny Ormuz. Potencjalnie do jej blokady mogliby na szeroką skalę użyć min morskich stawianych nawet z małych łodzi rybackich czy szybkich łodzi. "Bardzo trudno je wykryć. Już sama groźba ich użycia wystarczy, by całkowicie zatrzymać ruch" - uważa naukowiec.
Zdaniem rozmówcy niemieckiej gazety "nie jesteśmy jeszcze w punkcie krytycznym". "Natomiast jeśli problem nie zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych siedmiu dni, zrobi się poważnie. Dostaw skroplonego gazu z Kataru nie da się zastąpić, z ropą będzie podobnie, choć niektóre kraje, jak Chiny, Japonia czy USA, mogą sięgnąć do rezerw. Będzie to miało poważne skutki dla cen i światowej gospodarki" - uważa Mercogliano.













