Informację potwierdziła też spółka energetyczna.
"QatarEnergy potwierdza, że Ras Laffan było dziś wieczorem celem ataków rakietowych" - poinformowała firma w oświadczeniu, cytowanym przez AFP. "Zespoły reagowania kryzysowego zostały natychmiast wysłane w celu opanowania pożarów, ponieważ szkody były rozległe. Wszyscy pracownicy zostali znalezieni i na razie nie ma doniesień o ofiarach" - dodano.
Władze Kataru potępiły irańskie ataki na jego główną instalację gazową.
"Katar wyraża zdecydowane potępienie i demaskuje brutalny atak Iranu na dzielnicę przemysłową Ras Laffan. Katar uważa ten atak za niebezpieczną eskalację, rażące naruszenie swojej suwerenności i bezpośrednie zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego" - poinformowało w oświadczeniu ministerstwo spraw zagranicznych tego państwa.
Pożar udało się opanować. Nie odnotowano żadnych ofiar śmiertelnych.
"Wstępnie Obrona Cywilna opanowała pożar w Ras Laffan, nie ma doniesień o poszkodowanych" - cytuje katarskie władze AFP.
Ceny ropy znów w górę
Wcześniej doszło do amerykańsko-izraelskich uderzeń na irańskie instalacje w rejonie jednego z kluczowych pól gazowych w Zatoce Perskiej - na złoże South Pars. To największe znane złoże gazu na świecie, które odpowiada za około 70 proc. krajowej produkcji gazu ziemnego w Iranie.
Jak podawał Reuters powołując się na wysokiego rangą urzędnika irackiego, po ataku wstrzymano dostawy gazu z Iranu do Iraku. Izraelskie media donosiły, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych.
W efekcie ceny ropy wzrosły.













