Ceny ropy wyraźnie wzrosły w środę (18 marca) po południu, po doniesieniach o atakach na irańską infrastrukturę energetyczną. Jak podała AFP, notowania ropy Brent wzrosły o około 5 proc., osiągając poziom 108,03 dolara za baryłkę. Z kolei główny amerykański kontrakt na ropę, West Texas Intermediate (WTI), podrożał o 1,9 proc., do 98,01 dolara.
Impulsem do wzrostów były amerykańsko-izraelskie uderzenia na irańskie instalacje w rejonie jednego z kluczowych pól gazowych w Zatoce Perskiej. W odpowiedzi Teheran wezwał do przeprowadzenia odwetowych ataków na infrastrukturę energetyczną.
Celem uderzeń było złoże South Pars - największe znane złoże gazu na świecie, które odpowiada za około 70 proc. krajowej produkcji gazu ziemnego w Iranie.
Wysoki rangą urzędnik iracki poinformował agencję Reutera, że po ataku na South Pars wstrzymane zostały dostawy gazu z Iranu do Iraku. Teheran zaspokaja od 33 do 40 proc. zapotrzebowania sąsiedniego państwa na gaz i energię elektryczną.
W głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru w wyniku ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela. "Kilka chwil temu część zakładów gazowych (rafinerii South Pars, położonej w mieście portowym Bandar Kangan na południu Iranu) została trafiona pociskami amerykańsko-syjonistycznego wroga" - podała irańska telewizja, cytując zastępcę gubernatora prowincji Buszehr.
Jak poinformował iracki urzędnik, po tym wydarzeniu Iran przekierował dostawy gazu na rynek krajowy.
Izraelskie media donosiły, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych. Armia Izraela nie odpowiedziała dotychczas na prośby mediów o komentarz.
Ropa znów w górę. Niespodziewana reakcja rynku
Rano media informowały o spadku cen ropy, po tym jak Irak podpisał porozumienie w sprawie wznowienia eksportu ropy do Turcji, z ominięciem cieśniny Ormuz. Cena baryłki ropy WTI spadła wówczas o 2,92 proc., osiągając poziom 93,40 dol., natomiast ropa Brent potaniała o 1,40 proc., do 101,97 dol.
Przed zaostrzeniem sytuacji w regionie Irak produkował ok. 4,3 mln baryłek ropy dziennie, z czego zdecydowana większość trafiała na eksport drogą morską. Po atakach Iranu na infrastrukturę energetyczną wydobycie na południowych polach naftowych spadło jednak o ok. 70 proc., do poziomu 1,3 mln baryłek dziennie - pisze Business Insider.
Kryzys pogłębia dodatkowo blokada cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy i gazu. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział we wtorek (17 marca), że żegluga w tym rejonie zostanie wkrótce przywrócona. Wcześniej apelował do sojuszników, w tym państw NATO, o wsparcie operacji odblokowania cieśniny, jednak większość krajów odmówiło udziału.
Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) poinformowała, że około 3,2 tys. statków handlowych, przewożących około 20 tys. marynarzy, jest obecnie uwięzionych w Zatoce Perskiej i nie może wydostać się na Ocean Indyjski przez cieśninę Ormuz, zablokowaną przez Iran.
Prognozy analityków. Czeka nas dalszy wzrost cen ropy?
Według analityków Citigroup w krótkiej perspektywie rynek ropy może pozostawać pod presją. W scenariuszu bazowym zakłada się, że ewentualne zakłócenia w transporcie przez cieśninę Ormuz w ciągu najbliższych czterech-sześciu tygodni mogłyby zmniejszyć globalną podaż o 11-16 mln baryłek dziennie, co przełożyłoby się na wzrost cen ropy Brent do poziomu 110-120 dolarów za baryłkę - pisze CNBC.
W bardziej pesymistycznym wariancie, uwzględniającym dłuższe przerwy w dostawach lub rozszerzenie ataków na infrastrukturę energetyczną, ceny mogłyby średnio sięgnąć około 130 dolarów w drugim i trzecim kwartale 2026 roku. W momentach największych napięć możliwe byłyby skoki do nawet 150 dolarów za baryłkę.














