Rozbudowa rurociągów paliwowych NATO. Koszt krajowego odcinka to nawet 4 mld zł
Od ponad roku NATO analizuje możliwość rozbudowy systemu rurociągów paliwowych w kierunku wschodniej flanki Sojuszu, aby zwiększyć bezpieczeństwo dostaw w razie kryzysu militarnego. Chodzi o połączenie istniejącej sieci CEPS w Europie Zachodniej z Polską poprzez Niemcy. Projekt, szacowany na około 21 mld euro i planowany do realizacji do 2035 roku, obejmowałby nie tylko same rurociągi, ale również magazyny i infrastrukturę pomocniczą umożliwiającą szybkie przekierowanie paliw - zwłaszcza lotniczych - na potrzeby wojskowe.
Po stronie polskiej głównym wyzwaniem pozostaje finansowanie inwestycji. Według informacji "Energy Drink" koszt krajowego odcinka rurociągu może sięgnąć nawet 4 mld zł, przy czym NATO deklaruje gotowość do pokrycia maksymalnie 30 proc. tej kwoty.
W tym kontekście istotne znaczenie ma propozycja legislacyjna przyjęta przez komisję przemysłu, energii i badań naukowych Parlamentu Europejskiego (ITRE), zakładająca zwiększenie wsparcia dla inwestycji związanych z obronnością poprzez aktualizację unijnych instrumentów finansowych - czytamy na blogu Wojciecha Jakóbika.
Chodzi m.in. o mechanizm "Łącząc Europę" (Connecting Europe Facility), z którego finansowane były wcześniej projekty infrastrukturalne, takie jak gazoporty w Polsce. W nowej perspektywie do katalogu projektów kwalifikujących się do dofinansowania miałyby zostać włączone korytarze mobilności wojskowej, łańcuchy dostaw paliw czy huby logistyczne. Co istotne, w przypadku inwestycji o charakterze transgranicznym lub dotyczących obszarów szczególnie narażonych na zagrożenia, dofinansowanie mogłoby sięgnąć nawet 100 proc. kosztów.
Projekt przepisów ITRE zostanie teraz skierowany do dalszych prac w Parlamencie Europejskim i Radzie UE. Jest on częścią szerszej inicjatywy Komisji Europejskiej z 22 kwietnia 2025 r., tzw. Planu ReArm Europe, który zakłada włączenie wydatków obronnych do budżetu unijnego.
- Projekt powinien być traktowany priorytetowo i wspierany politycznie zarówno w UE, jak i w strukturach Sojuszu. Finasowanie powinno w dużej części pochodzić z funduszy unijnych - twierdzi Ireneusz Łazor, ekspert Instytut Polityki Energetycznej im. I Łukasiewicza.
Opcji takiej nie wyklucza również Ministerstwo Obrony Narodowej, które w odpowiedzi na pytania naszej redakcji potwierdziło, że "zaangażowanie UE jest pożądane".
- W opinii resortu obrony narodowej, zaangażowanie UE w finansowanie budowy sieci rurociągów paliwowych w Polsce, m.in. z uwagi na ich planowane podwójne cywilno-wojskowe wykorzystanie jest pożądane. Niemniej jednak na takie rozwiązanie muszą się również zgodzić pozostałe państwa członkowskie - twierdzi MON.
Zdaniem Pawła Czyżaka, eksperta ds. energetyki z Ember, "dotychczas scenariusz finansowania infrastruktury gazowej czy paliwowej z nowych środków unijnych wydawał się mało prawdopodobny". Jednak, jak zauważa ekspert, sytuacja się zmienia i Europa planuje ogromne zwiększenie wydatków na obronność, a co za tym idzie również inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne.
Kwestia operatora i koordynatora inwestycji pozostaje na etapie uzgodnień. Ministerstwo Obrony Narodowej, pytane przez Interię o to, jakie instytucje państwowe mogłyby pełnić te role, stwierdza, że "MON prowadzi międzyresortowe konsultacje robocze w tej sprawie". Ministerstwo zauważa, że ponieważ potencjał planowanego systemu rurociągów w czasie pokoju mógłby być wykorzystany także do celów cywilnych, w projekt muszą zostać włączone inne resorty oraz spółki Skarbu Państwa odpowiedzialne za pozyskiwanie, transport, magazynowanie i dystrybucję paliw.
Paliwociąg NATO. "Ma strategiczne znaczenie dla wschodniej flanki Sojuszu"
Ireneusz Łazor zauważa, że projekt, który od ponad roku znajduje się w fazie koncepcyjnej, "ma strategiczne znaczenie dla wschodniej flanki Sojuszu".
- Polska w dużym stopniu opiera się na dostawach paliw drogą morską (Naftoport w Gdańsku) i transportem kolejowo-drogowym. Dodatkowo brak rurociągu łączącego system NATO z Polską ogranicza elastyczność dostaw w sytuacjach kryzysowych. Wschodnia flanka NATO jest szczególnie narażona na ryzyko konfliktu zbrojnego i ataki na infrastrukturę krytyczną. Planowana inwestycja może znacząco wpłynąć na bezpieczeństwo energetyczne Polski - zauważa ekspert.
Zdaniem Łazora projekt zapewni większą odporność operacyjną - bezpośredni dostęp do sieci CEPS stworzy alternatywną trasę dostaw paliw lotniczych i wojskowych w sytuacjach kryzysowych, a także wzmocni zdolności zaopatrywania sił NATO w regionie.
- Po drugie, projekt przyczyni się do dywersyfikacji dostaw, ograniczając zależność od Naftoportu i transportu kolejowego oraz umożliwiając szybkie uzupełnianie strategicznych rezerw paliwowych. Istotnym aspektem będzie również integracja z zachodnioeuropejskim systemem paliwowym NATO, co zwiększy interoperacyjność i ułatwi wspólne planowanie obronne - dodaje.
Zdaniem Pawła Czyżaka, z think tanku Ember, bezpieczeństwo energetyczne Polski jest na dobrym poziomie - mamy wystarczające możliwości importu paliw i produkcji energii elektrycznej. Problemem jest jednak pogłębiająca się izolacja Polski w kwestiach energetycznych.
- Uważam jednak, że dużym problemem jest izolacyjna postawa Polski w kwestiach energetycznych - brak woli współpracy i krótkowzroczność. Przykładowo - Bałtyk staje się obszarem ogromnych inwestycji energetycznych, kraje bałtyckie, Dania i Niemcy budują tam energetyczne "huby", ale Polska nie bierze w tych projektach udziału, bo nie chce - mówi Czyżak.
- Obawiam się, że za kilka lat to może się na nas zemścić - energia z Bałtyku zamiast do nas popłynie do niemieckich fabryk, nasze węglowe elektrownie się rozpadną, elektrownia atomowa będzie opóźniona o dekadę, a w razie rosyjskich sabotaży nie będziemy mieli wystarczających połączeń z sąsiadami, żeby zapewnić stabilne dostawy prądu. Myślę więc, że konieczny jest ponadpartyjny konsensus w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, i bardzo bliska integracja z europejskim rynkiem energii - dodaje ekspert.
Emilia Chlipała-Faltyn











