Reklama

Banki: Rosnące opłaty i ujemne oprocentowanie depozytów

To, że nie ma bankowości za darmo, już widzimy, bo z banków dostajemy wciąż informacje o zmianach tabeli opłat i prowizji. To znaczy o podwyżkach. W ubiegłym roku zapłaciliśmy bankom za usługi o 1,5 mld zł więcej niż rok wcześniej. Ale czy bankom będziemy płacić również za to, że trzymamy w nich pieniądze na rachunkach? W wielu krajach już tak jest.

- Bankowość za darmo odchodzi do przeszłości. Nie możemy takiego modelu utrzymać - mówił podczas Forum Bankowego Paweł Preuss, partner w firmie doradczej EY.

Reklama

 Obniżki stóp procentowych doprowadziły do spadku wyniku odsetkowego banków w zeszłym roku o 2,1 mld zł, czyli o 4,3 proc. Za to banki podnosiły opłaty i prowizje. Wynik z tego tytułu wzrósł w ubiegłym roku o prawie 1,5 mld zł, czyli o ponad 11 proc. Te 1,5 mld zł więcej to głównie opłaty za usługi bankowe, w tym maklerskie, które ludzie i przedsiębiorstwa zostawili w bankach.

 - Wpływ obniżek stóp na system bankowy, ale również na gospodarkę nie został jeszcze rozpoznany w całości- powiedział podczas Forum Bankowego prezes PKO Banku Polskiego Zbigniew Jagiełło.

 Weryfikacja bankowych tabeli

 Działanie mechanizmu, który w miejsce zmniejszania się dochodów z odsetek powoduje zwiększenie opłat i prowizji przez banki, potwierdzają zresztą sami bankowcy. Jednak mają obawy, że strat w wyniku z odsetek nie da się w ten sposób odrobić. Wynik odsetkowy w polskim sektorze bankowym stanowi aż 70 proc. całego wyniku na działalności bankowej.

- Banki muszą obciążać za pewne rodzaje usług (...) Tabele opłat są systematycznie weryfikowane, przyrost dochodów prowizyjnych jest dość znaczny - powiedział prezes mBanku Cezary Stypułkowski.

- Wątpię czy to [spadek wyniku odsetkowego - przyp. red.] się da skompensować prowizjami i opłatami - dodał jednak.

Niemniej opłaty i prowizje będą rosnąć dalej, bo banki będą musiały pokryć straty na kredytach wynikające z kryzysu gospodarczego i trwającej recesji, straty wyniku odsetkowego, a być może także koszty związane z przewalutowaniem kredytów we frankach.

- W sytuacji niskich stóp za oferowane nam usługi, za bezpieczeństwo naszych środków banki ponoszą koszty. To usługa taka, jak każda inna, a za usługi się płaci. Z tym wyzwaniem mierzą się już klienci korporacyjni. Opłaty dla dużych depozytów wprowadzono już w wielu krajach - powiedział Paweł Preuss.

 Banki nie chcą więcej pieniędzy

 W Holandii i w Niemczech niektóre banki stosują już ujemne oprocentowanie depozytów osób prywatnych, są to jednak depozyty na wysokie kwoty, np. powyżej 250 tys. euro. Jednak w strefie euro oficjalne stopy procentowe są ujemne od 2016 roku, a więc od ponad czterech lat. A wcześniej przez wiele lat stopy były "zerowe".  

 Ale polskie banki dodatkowo obciążone są podatkiem bankowym, którego w zeszłym roku zapłaciły ok. 4,4 mld zł. Poza tym w ubiegłym roku popyt na kredyt gwałtowanie spadł, a depozyty gospodarstw domowych i firm wzrosły także wskutek rządowej pomocy dla gospodarki. Banki nie wiedzą, co zrobić z tak wielką płynnością i - paradoksalnie - nie chcą więcej pieniędzy, bo w związku z ich napływem ponoszą koszty, a nie mają jak na nich zarabiać. To stworzyło problem nie tylko dla banków, ale dla całej gospodarki.

 - Doszło do spektakularnego wypychania kredytu bankowego z gospodarki przez "tarcze" pomocowe. Będzie stadna produkcja firm "zombie", które nie będą w stanie utrzymać się z opłat klientów. Wypychanie kredytu bankowego niesie ze sobą ryzyko nieprawidłowej alokacji kapitału czy to do branż, czy to do firm w poszczególnych branżach - powiedział Zbigniew Jagiełło.

 Wypieranie kredytu z gospodarki polega nie tylko na tym, że w okresie pandemii państwo zaciąga większe długi w postaci obligacji, żeby przekazać pomoc przedsiębiorstwom. Od wprowadzenia podatku od aktywów, którym obligacje skarbowe nie są objęte, a są objęte kredyty, wielkość kredytu w stosunku do PKB spada, a rośnie udział papierów rządowych w portfelach banków.

 Jeśli tak będzie dalej, będzie to utrudniać powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu zamiast go ułatwiać. Ale równocześnie jeśli kredyt w dalszym ciągu będzie "wypierany", banki będą zmuszone do pobierania opłat za depozyty lub ich ujemnego oprocentowania.

 - Liczę na to, że wraz ze wzrostem [gospodarki] nie będzie takiej potrzeby. Myślę, że żaden bank nie będzie chciał, żeby do tego doszło (...), ale nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem - mówił Paweł Preuss.

 We wtorek wiceprezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek w programie Polsat News "Punkt widzenia" powiedział, że ZBP prowadzi "prace koncepcyjne" nad ujemnym oprocentowaniem depozytów, dodając, że są do tego podstawy prawne. Natomiast prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny powiedział, że urząd "nie zgodzi się" na ujemne oprocentowanie depozytów, póki oficjalne stopy procentowe nie spadną poniżej zera.

 Warto płacić za to "czego nie widać"? 

Banki przegapiły najlepszą okazję do tego, żeby podnosić opłaty i prowizje od klientów. Stanowiło ją wprowadzenie bankowości online i rozszerzanie jej funkcjonalności. To była prawdziwa wartość dodana dla użytkowników bankowości, czyli klientów, i została dostarczona "za darmo".

Na początku wydawało się, że bankowość online przyniesie gigantyczne oszczędności, pozwoli zamykać oddziały, zmniejszać zatrudnienie. Spodziewano się też, że zwiększy szybkość obiegu pieniądza i transakcyjność, na czym oczywiście zarabiają banki. Tak się też stało, choć częściowo, ale bankowość online pociągnęła za sobą także koszty. To opłata za udział w technologicznym wyścigu, a także cyberbepieczeństwo oraz ochrona danych. Jeszcze 10 lat temu nikt nie spodziewał się, że koszty te mogą być tak wysokie.

- Istotnym wyzwaniem jest wytłumaczenie klientom, za co płacą. W tym zakresie banki mają słabe doświadczenie, a to jest na horyzoncie - powiedział Cezary Stypułkowski.

Teraz banki szczycą się swoją technologiczną przewagą nad innymi sektorami gospodarki, ale też mocno zastanawiają, jak wytłumaczyć klientom, że warto płacić za to "czego nie widać", czyli za łatwość korzystania z usług bankowych i ich bezpieczeństwo. Śmieci wywiezione - widać. Okręcasz kran i leci woda? Widać. Kupujesz "małpkę", zbliżasz telefon do terminala i w zasadzie nic nie widać. A za tym wszystkim stoi wielki bank.  

Jacek Ramotowski

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze




Dowiedz się więcej na temat: bank | opłaty bankowe | prowizje | lokaty bankowe oprocentowanie | depozyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »