BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami
Najnowsze dane Biura Informacji Kredytowej pokazują, że kredyty mieszkaniowe w Polsce stały się praktycznie niedostępne. W lipcu bieżącego roku w porównaniu z lipcem 2021 r., nastąpił ogromny spadek zarówno liczby (-62,7 proc.) jak i wartości udzielonych kredytów mieszkaniowych (-62,5 proc.).
- Dla kredytów mieszkaniowych lipiec był katastrofalny. Tak złego wyniku w ujęciu liczbowym nie było od ponad 12 lat, czyli od stycznia 2010 r., bowiem w lipcu banki udzieliły tylko 9 tys. kredytów. W ujęciu wartościowym banki udzieliły w lipcu kredytów mieszkaniowych na wartość 2,967 mld zł. Jest to najmniej od ponad siedmiu lat, czyli od lutego 2015 r. - komentuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.
To efekt dwóch czynników, które razem spowodowały, że dla zwykłego Kowalskiego kupno mieszkania na kredyt jest w praktyce niemożliwe, bo stracił on zdolność kredytową.
- Za nami już 10 podwyżek stóp procentowych. Obecna stopa referencyjna NBP wynosi 6,5 proc. i jest na poziomie nie widzianym od 18 lat, czyli sierpnia 2004 r. Natomiast już poprzednie podwyżki stóp procentowych obniżyły bardzo znacząco zdolność kredytową - zamrażając popyt na kredyty mieszkaniowe. Do tego dochodzą działania KNF, zaostrzające wymogi liczenia zdolności kredytowej. Wszystkie te czynniki w konsekwencji bardzo wyhamowały akcję kredytową - dodaje ekspert BIK.
Rynkowa stopa WIBOR, na której są oparte kredyty mieszkaniowe, utrzymuje się ostatnio na poziomie około 7 proc.
Eksperci portalu RynekPierwotny.pl policzyli, że udział raty na nowe "M" o powierzchni 50 metra kwadratowego w przeciętnym wynagrodzeniu netto wzrósł z poziomu 57 proc. (czerwiec 2022 r.) do 59 proc. (lipiec 2022 r.). Dla porównania rok wcześniej było to zaledwie 31 proc. To średnia, a w Warszawie ten wskaźnik zbliża się do 70 proc.! Przy takich proporcjach raty do dochodu nie ma szans na to, by bank udzielił kredytu.
W dużo lepszej sytuacji są ci, którym jeszcze przed drastycznym zaostrzeniem dostępności udało się wziąć kredyt, bo mogą liczyć na pomoc w spłacie rosnących rat. Chodzi o wakacje kredytowe i możliwość skorzystania z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Dlatego na razie nie ma dużych obaw o to, że ludzie przestaną regularnie spłacać kredyty.
- Jak już sygnalizowałem w komentarzach do wcześniejszych Newsletterów wydawało mi się, że czynnikiem, który może niekorzystnie wpłynąć w przyszłości na jakość portfela kredytów mieszkaniowych są podwyżki stóp procentowych, ponieważ prawie cały portfel złotowych kredytów mieszkaniowych to kredyty na zmienną stopę. Obecnie jednak pojawił się "gamechanger", który może ograniczyć, a właściwie zahibernować wzrost opóźnień. Tym czynnikiem są oczywiście wakacje kredytowe. Gdy większość osób z nich skorzysta, to problem braku spłaty może zostać przesunięty w czasie. Jednak, gdy po ich zakończeniu, czyli w 2024 r. stopy procentowe istotnie nie spadną, a sytuacja gospodarcza nie poprawi się, to w pierwszym półroczu 2024 r. możemy mieć wzrost szkodowości kredytów mieszkaniowych i to w skumulowanej odsłonie - ostrzega prof. Rogowski.
Monika Krześniak-Sajewicz
Zobacz również:













