Reklama

Budżet domowy a kredyt

Polacy zadłużają się na potęgę. Niestety dla wielu z nich wzięcie kredytu staje się początkiem koszmaru. Można go w wielu przypadkach uniknąć, mądrze zarządzając swoimi domowymi finansami. Podpowiadamy, co robić, by comiesięczna rata nie była udręką.

Analizę naszego budżetu warto zacząć przed wzięciem kredytu - im szybciej, tym lepiej. Diagnozując odpowiednio wcześniej stan naszych finansów, uchronimy się przed nietrafionymi decyzjami. Nie powinniśmy też działać emocjonalnie, nawet gdy chcemy zaciągnąć niewielkie zobowiązanie. Nie można nigdy w przypadku finansów stosować zasady: "Jakoś to będzie".

Jak wynika bowiem z raportu InfoDług, przygotowanego przez BIG Infomonitor i Związek Banków Polskich, aż 67 procent nieterminowych dłużników jest winnych nie więcej niż 5 tysięcy złotych. To często przez małe pożyczki rodacy wpadają w spiralę zadłużenia. Dlatego wczesne badanie stanu naszego budżetu jest konieczne.

Reklama

Wystarczy kartka i długopis

Zacznijmy je od analizy naszych dochodów i wydatków. Wcale nie musimy prowadzić skomplikowanych zestawień. Wystarczy stworzenie prostego arkusza kalkulacyjnego, a nawet zwykła kartka i długopis.

Najpierw skupmy się na stałych, miesięcznych wpływach zasilających nasz budżet. Zapiszmy je po lewej stronie kartki. W zestawieniu tym posługujmy się kwotami "na rękę". Pamiętajmy, by nie uwzględniać premii okolicznościowych i uznaniowych - ich brak w danym miesiącu spowodowałby zachwianie naszego budżetu.

Teraz czas na wydatki. Można je podzielić na kilka kategorii - zacznijmy od podstawowych:

  • wydatki stałe, np. czynsz czy opłaty za media;
  • niezbędne wydatki zmienne, np. jedzenie, paliwo;
  • wydatki na przyjemności, np. wizyta w restauracji, zakup płyt cd.

Podsumujmy wszystkie wydatki, a następnie porównajmy je z lewą stronę kartki.

Zobaczymy wtedy, czy istnieje przestrzeń do ich zwiększania, czy jednak nasz budżet może nie wytrzymać dodatkowych obciążeń, takich jak rata kredytu.

To jednak dopiero wstęp do dalszej, systematycznej pracy nad naszymi domowymi finansami, gdyż przeanalizowaliśmy zaledwie jeden miesiąc.

Być może już na tym etapie zauważymy możliwości cięć lub racjonalizacji. Przykładowo, gdy korzystamy z internetu, telewizji i telefonu w trzech różnych firmach, warto rozważyć ofertę jednej, która w tańszym pakiecie zaoferuje nam wszystkie te usługi.

Można też zastanowić się nad zmianą dostawcy energii, oczywiście poprzedzoną porównaniem ofert operatorów.

Myślmy przyszłościowo

Następnie przechodzimy do działań długoterminowych. Korzystając z doświadczeń lat poprzednich, zastanówmy się nad dochodami i wydatkami w kolejnych miesiącach - najlepsza byłaby analiza obejmująca rok.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa nie znajdziemy identycznych finansowo okresów. A wszystko przez wydatki nieregularne i okolicznościowe - na prezenty świąteczne, na wakacje, na przegląd czy ubezpieczenie samochodu. Zastanówmy się, czy w najbliższym czasie nie czekają nas rodzinne uroczystości, np. śluby. Jeśli mamy dzieci, uwzględnijmy wrześniowe koszty zakupu podręczników i przyborów szkolnych.

W przypadku każdego miesiąca, sprawdźmy, czy i o ile nasze dochody są wyższe od wydatków.

Uzyskamy w ten sposób prosty obraz naszych finansów. Na jego podstawie musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy stać nas na kredyt. Nie da się jednoznacznie wskazać, jaki procent naszych dochodów powinna stanowić miesięczna rata kredytu. Wielu ekspertów radzi, by było to 20 procent.

Co jednak w przypadku nieoczekiwanych wydatków czy, co gorsza, utraty pracy? Bardzo ważne jest, abyśmy posiadali zatem tzw. poduszkę finansową, którą stanowić powinny oszczędności.

Jeśli to niemożliwe, zastanówmy się nad wyjściem awaryjnym. Czy w razie trudnej sytuacji znajdziemy osobę, która nam pomoże? Zapytajmy też o politykę banku w tej kwestii, na pewno znajdzie się jakieś rozsądne rozwiązanie. Najgorsze byłoby chowanie głowy w piasek.

Gdy uznamy w końcu, że nasz budżet będzie normalnie funkcjonować, jeśli obciąży się go spłacanym kredytem, pozostaje nam wybór odpowiedniej oferty bankowej.

Co będzie dla nas najistotniejsze? Przede wszystkim wysokość oraz rodzaj rat (równe i malejące), oprocentowanie (stałe i zmienne), okres spłaty i jej harmonogram.

Wybierając odpowiedni produkt bankowy, bierzmy pod uwagę rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (RRSO), która uwzględnia całkowity koszt kredytu, w tym takie składniki jak prowizje czy ubezpieczenie.

Zawsze możemy najpierw porozmawiać z przedstawicielami banku, z którego usług już korzystamy. Być może zaoferuje on nam preferencyjne warunki.

Na promocję często mogą też liczyć osoby, które poza kredytem skorzystają z dodatkowych usług - np. konta bankowego czy karty kredytowej. Trzeba jednak dokładnie przeliczyć, czy taka oferta łączona będzie dla nas korzystna.

Gdy mamy jakiekolwiek wątpliwości, zadawajmy w banku pytania - to nas nic nie kosztuje. Gdy natomiast zupełnie gubimy się w gąszczu liczb i bankowej terminologii, rozważmy skorzystanie z usług doradcy finansowego.

Kredyt jest, pracujmy intensywniej!

Otrzymanie upragnionego kredytu wcale nie oznacza końca finansowych analiz. Tworzenie domowego budżetu to nie epizod, to działanie ciągłe, systematyczne, skrupulatne. Powinniśmy być w tym coraz doskonalsi, dlatego jeśli zaczęliśmy od bardzo prostych rozwiązań, stopniowo przechodźmy do tych bardziej skomplikowanych.

Postawmy zdecydowanie na arkusz kalkulacyjny (np. MS Excel czy darmowy LibreOffice Calc), podzielmy kategorie wydatków na podkategorie (np. w ramach kategorii stałe wydatki zmienne możemy wprowadzić podkategorie żywność, paliwo, kosmetyki). Będziemy wtedy bardziej precyzyjni i łatwiej wskażemy obszar, który jest największym obciążeniem dla naszego portfela.

Spróbujmy wyznaczać sobie cele, np. odłożenie 100 złotych miesięcznie na przyszłoroczny wyjazd wakacyjny czy ograniczenie wydatków w ramach danej podkategorii o 10 procent.

Pamiętajmy, żeby były to cele realne - lepiej działać metodą małych kroków. Dlatego też nie wykreślajmy całkowicie z naszego budżetu przyjemności. Być może udałoby nam się wytrwać parę dni czy nawet tygodni, ale w okresie długoterminowym realizacja tego celu byłaby niezwykle trudna.

Planujmy zakupy, przed wyjściem do sklepu zróbmy ich listę. Porównujmy oferty, korzystajmy z gazetek promocyjnych, które znajdziemy prawie w każdym dużym markecie. Zbierajmy paragony i wprowadzajmy je do naszej analizy, z uwzględnieniem poszczególnych kategorii.

Gdy chcemy dokonać większego zakupu, np. sprzętu, zwracajmy dokładnie uwagę na koszty eksploatacji. Np. gdy potrzebna jest nam drukarka komputerowa, sprawdźmy, ile będzie kosztować nas tusz lub toner (może znajdziemy tańsze zamienniki) i jak często będziemy musieli go wymieniać. Czasem warto zapłacić za sprzęt trochę więcej, by potem móc oszczędzić na jego eksploatacji.

Szukajmy też oszczędnościowych rezerw w domu. Możemy np. na noc wyłączyć z prądu urządzenia elektroniczne, które nawet w trybie stand-by wpływają na wysokość rachunku za energię, czy postawić na elektrooszczędne żarówki w całym mieszkaniu. Przestrzegajmy też podstawowych zasad, jak gaszenie światła, gdy nie ma nas pokoju, czy oszczędzanie wody.

Jest szansa, że po wielu miesiącach dojdziemy do perfekcji w zarządzaniu domowym budżetem. Okaże się wtedy, że dzięki samodyscyplinie kredyt jest nam niestraszny. Może okazać się też, że nasza praca nad finansami przyniosła dodatkowe pieniądze, mimo iż wcale nie byliśmy wyjątkowo skąpi.

ZP

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »