Reklama

Czterech na pięciu przyszłych dziadków nie będzie mieć za co rozpieszczać wnuków

Ponad 80 proc. Polaków, którzy powinni dobrowolnie oszczędzać na emeryturę, nie robi tego - taki wniosek płynie z badania przeprowadzonego przez serwis ekonomiczny INTERIA.PL i Home Broker. Tylko niespełna 14 proc. oszczędza regularnie. A to oznacza, że po osiągnięciu wieku emerytalnego większość z nas straci przynajmniej jedną czwartą swoich dochodów i to nawet uwzględniając planowane wydłużenie czasu pracy zawodowej.

Z okazji obchodzonych w najbliższy weekend dni Babci (21 stycznia) i Dziadka (22 stycznia), portal INTERIA.PL oraz firma Home Broker sprawdziły, w jakiej sytuacji finansowej będą przyszli dziadkowie, którzy dziś jeszcze pracują zawodowo.

Oczywiście narodziny wnuków nie muszą iść w parze z zakończeniem pracy zawodowej, ale z uwagi na to, że rodzice coraz później decydują się na potomstwo, siłą rzeczy dziadkowie też zostają dziadkami coraz później. Można więc przyjąć, że emerytura i wychowywanie wnuków przynajmniej częściowo się pokrywają.

W badaniu, przeprowadzonym 19 stycznia, wzięło udział 4753 internautów, z czego 88 proc. stanowiły osoby będące w okresie aktywności zawodowej.

Reklama

To one były dla nas źródłem informacji o popularności dobrowolnego oszczędzania na emeryturę.

Nie mam pieniędzy, mam jeszcze czas

Jeśli wnioski z ankiety miałyby potwierdzić się w rzeczywistości, to ponad trzy czwarte przyszłych emerytów raczej nie będzie mieć dużych zasobów finansowych na to, żeby rozpieszczać swoje wnuki.

Aż 81 proc. internautów, którzy dziś są w okresie aktywności zawodowej, przyznało, że nie oszczędza dobrowolnie na emeryturę.

Głównym powodem jest brak pieniędzy w domowym budżecie. Ale w rzeczywistości powody mogą też być inne: brak świadomości tego, że emerytura z OFE i ZUS będzie stanowiła tylko ułamek ostatniej pensji, brak wiedzy o produktach finansowych czy po prostu brak czasu.

Tylko niespełna 19 proc. badanych będących w okresie pracy zawodowej przyznało, że oszczędza pieniądze na emeryturę (nie licząc obowiązkowych składek ZUS). Niecałe 14 proc. podało natomiast, że odkłada co miesiąc regularną kwotę, a mniej niż 6 proc., że robi to nieregularnie. Można więc przyjąć, że tylko co piąty przyszły emeryt będzie miał więcej pieniędzy niż otrzyma w ramach świadczenia z ZUS i OFE.

A jak będzie wyglądała ta emerytura? Zgodnie z obowiązującym prawem, kobieta przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyzna zaś w wieku 65 lat. Jednak osoby, które dziś mają na przykład po 25 lat (taki wiek przyjęliśmy do naszych obliczeń) będą już najprawdopodobniej pracować do 67. roku życia. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet (pomijamy ewentualne obniżenie wieku emerytalnego kobiet w zależności od liczby urodzonych dzieci oraz okresy bezskładkowe).

Emerytura kobiety o 1000 zł niższa

Przy obecnie obowiązujących zasadach dotyczących osiągania wieku emerytalnego, możemy oczekiwać, że przeciętny Polak na emeryturze spędzi niecałe 10 lat swojego życia, natomiast statystyczna Polka już ponad 20 lat.

Co więcej, o pięć lat krótszy okres odprowadzania składek sprawia, że emerytura wypłacona kobiecie z ZUS i OFE będzie o niższa nawet o 30 proc. od tej, którą otrzyma mężczyzna. Mężczyzna, który zarabia 5000 zł, rozpoczął pracę w wieku lat 25 i przez cały ten okres utrzyma swoje zarobki na dokładnie tym samym poziomie po przejściu na emeryturę otrzyma niecałe 3,7 tys. zł. Przy tych samych założeniach kobieta będzie uzyskiwała emeryturę o prawie 1000 zł niższą.

Jeśli rządowi uda się przeprowadzić zmiany w systemie emerytalnym, od 2013 roku wiek emerytalny kobiet i mężczyzn będzie przesuwał się o 3 miesiące. Ostatecznie, mężczyźni będą przechodzili na emeryturę w wieku 67 lat począwszy od 2020 r., a kobiety od 2040. Dzięki takiemu rozwiązaniu, emerytura kobiet i mężczyzn przechodzących na emeryturze za 28 lat powinna być bardzo zbliżona, tak jak w innych krajach, w których wiek emerytalny jest równy dla obu płci (np. Słowacja).

Konieczna dodatkowa emerytura

Sprawdziliśmy więc, jak tę "państwową" emeryturę można podnieść odkładając dobrowolnie w wybranym programie regularnego oszczędzania. Do analizy przyjęliśmy następujące założenia:

  • Kobieta i mężczyzna mają obecnie po 25 lat;
  • Przejdą na emeryturę w wieku 67 lat;
  • Mężczyzna będzie "wypłacać" sobie prywatną emeryturę przez 7 lat i 2 miesiące, a kobieta przez 14 lat i sześć miesięcy;
  • Dochody netto z pracy są stałe w czasie; rozpatrzyliśmy trzy warianty: 3 tys. zł, 4 tys. zł, 5 tys. zł;
  • Wartość pieniądza nie zmienia się w czasie;
  • Stopa zastąpienia netto jest stała i wynosi 75 proc. (szacunek, na podstawie danych OECD; założona równa stopa zastąpienia dla kobiet i mężczyzn);
  • Stopa zwrotu z kapitału wynosi 8 proc. rocznie w okresie akumulacji (czyli do osiągnięcia wieku emerytalnego), co de facto oznacza agresywną długoterminową strategię inwestowania w akcje;
  • Stopę zwrotu z kapitału po okresie akumulacji wynosi 4 proc. rocznie.
Uwaga! Otrzymane wyniki są efektem przyjętych założeń. Nie można traktować ich jako danych uniwersalnych, odnoszących się do każdej osoby.

Co miesiąc zabraknie 1000 zł

Aby na emeryturze możliwe było utrzymanie dotychczasowego poziomu życia, konieczny jest dodatkowy plan emerytalny. Tylko kapitał zgromadzony w okresie aktywności zawodowej może pozwolić na uzupełnienie luki dochodowej, która powstaje w momencie przejścia na emeryturę. Wynika ona z różnicy pomiędzy dochodami osiąganymi w okresie aktywności zawodowej, a poziomem emerytury z I i II filaru.

W przypadku kobiet i mężczyzn zarabiających 3000 zł luka ta wyniesie 750 zł, w przypadku zarabiających 4000 zł (kwota ta jest zbliżona przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw) będzie to już 1000 zł "deficytu" w domowym budżecie co miesiąc, a w przypadku zarabiających 5000 zł już 1250 zł - wynika z szacunków Home Broker.

Trzeba zgromadzić co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych

Jaką kwotę powinni odkładać co miesiąc kobieta i mężczyzna, aby utrzymać status życia sprzed emerytury? Wszystko zależy od tego, ile dziś zarabiają i jak będą zmieniać się ich dochody w przyszłości, ile lat pozostanie im do emerytury i oczywiście, jak długo będą oszczędzać dobrowolnie, a także jaką stopę zwrotu osiągną z tych oszczędności. Wszystkie z tych parametrów, poza bieżącym poziomem dochodów, są niewiadomą.

Dla przyjętych założeń, kwoty, które trzeba zebrać sięgają od 57 tys. zł (mężczyzna zarabiający 3 tys. zł) do ponad 164 tys. zł (kobieta zarabiająca 5 tys. zł).Kwoty te są różne dla kobiet i mężczyzn ze względu na różne statystyki dotyczące przeciętnej długości życia.

Trzeba przy tym pamiętać, że w kalkulacjach, dla uproszczenia, pomijamy zmianę wartości pieniądza w czasie. A to oznacza, że szacowane kwoty oszczędności są zaniżone. Z powyższego zestawienia wynika, że kobiety stoją przed koniecznością zebrania prawie dwukrotnie wyższego kapitału niż mężczyźni (dokładnie 43 proc. więcej).

Od 30 do 230 zł do odłożenia co miesiąc

Wbrew pozorom, zgromadzenie tak wysokich kwot jest możliwe, o ile zacznie się oszczędzać odpowiednio wcześnie, a także podejmie się ryzyko związane z inwestowaniem w akcje.

Sprawdziliśmy, jaką kwotę trzeba co miesiąc odkładać w przypadku, gdy roczna stopa zwrotu w okresie akumulacji wynosi 8 proc. Taką stopę przyjmuje się w przypadku portfela wysokiego ryzyka. Do obliczeń znów przyjęliśmy trzy warianty stałego w czasie dochodu (3 tys. zł, 4 tys. zł i 5 tys. zł), a także trzy warianty długości okresu oszczędzania (15, 20 i 30 lat).

Dla przyszłych emerytów chęć utrzymania poziomu życia oznacza konieczność odkładania od nawet kilkudziesięciu do kilkuset tys. zł miesięcznie. Przy założeniu średniorocznej 8-proc. stopy zwrotu z aktywów, 30-letniego okresu oszczędzania i stałego w czasie dochodu na poziomie 3 tys. zł, mężczyźnie wystarczy odkładanie co miesiąc tylko 30 zł. Drugi skrajny wariant - kobieta zarabiająca stale 5 tys. zł, która do emerytury na 15 lat - to konieczność odłożenia co miesiąc 230 zł.

Uwaga! Prezentujemy tylko szacunki, które są wynikiem przyjętych założeń. Rzeczywiste kwoty świadczeń emerytalnych mogą się od nich znacznie różnić. Kwoty, które trzeba odłożyć co miesiąc będą wyższe jeżeli przyszły emeryt:
  • nie będzie gotów podjąć ryzyka agresywnego inwestowania swoich składek,
  • jego dochody będą rosnąć w okresie pracy zawodowej,
  • uwzględnimy zmianę wartości pieniądza w czasie

Katarzyna Siwek, Arkadiusz Rojek

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »