Reklama

​Czy za nieuzasadniony wpis na listę dłużników należą się pieniądze? Oceni to Sąd Najwyższy

To opowieść pełna zwrotów akcji. Jeden z banków działających na terenie Polski dokonał nieuzasadnionego wpisu na listę dłużników. Osoba, której dotyczył wpis, skierowała sprawę do sądu okręgowego i wygrała. Pozwany bank złożył apelację, a następnie wygrał ją w całości. Sprawa byłaby już zakończona, gdyby nie interwencja Rzecznika Finansowego, który złożył do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną. Teraz to SN będzie rozstrzygać, czy dokonanie przez pomyłkę banku wpisu osoby trzeciej na listę dłużników narusza jej dobra osobiste. Konsekwencje tego orzeczenia mogą mieć duże znaczenie dla wielu osób. Nie tylko dłużników.

Człowiek idzie po kredyt i dostaje wpis na listę dłużników

Historia, jaką dzisiaj poruszamy, jest inna niż tysiące standardowych. Był 2012 rok i niczego nieświadomy człowiek poszedł do banku, aby dostać kredyt. Niestety, ale finansowania nie otrzymał i musiał odejść z tzw. "kwitkiem". Okazało się, że bohater naszej dzisiejszej opowieści w styczniu 2011 roku został wpisany na listę dłużników przez inny podmiot finansowy...

Oczywiście o udzieleniu kredytu hipotecznego nie było mowy. Mało tego, cały proces wykreślenia z bazy dłużników trwał aż do 2015 roku, a więc 3 lata! W tym czasie "hipotetyczny" dłużnik musiał mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu i stałym stresem. Nie wiedział, czy za chwilę nie odwiedzi go windykator albo komornik. O normalnym życiu "zwykłego Kowalskiego" również musiał zapomnieć. Przede wszystkim dlatego, że kredyty i pożyczki w bankach są dla osób z dobrą historią kredytową. To samo dotyczy zawierania umów o abonament telefoniczny i internet. Jak się okazało, walka o sprawiedliwość - mimo wykreślenia wpisu - nie była końcem, ale początkiem długiej i wyboistej drogi.

Reklama

Na listę dłużników mogą trafić również ofiary oszustów, którzy specjalizują się w kradzieży danych osobowych w celu zaciągania pożyczek przez Internet. Jeżeli ofiara takiego przestępcy nie zareaguje w porę, to oprócz wpisu na listę grozi jej również postępowanie sądowe o zapłatę, a w konsekwencji komornik. - W ostatnich latach wielokrotnie pomagaliśmy ofiarom takich przestępstw. Z doświadczenia wiemy, że problem jest realny i przybiera na sile. Przestępcy są coraz bardziej zuchwali i udoskonalają swoje metody. Dowodem tego jest chociażby ostatnia próba podszywania się pod firmę pożyczkową VIVUS, gdzie oszuści posługują się numerem telefonu poszkodowanej firmy w celu wzbudzenia zaufania i uwiarygodnienia swoich działań. Trzeba też zaznaczyć, że poszkodowana jest również firma pożyczkowa, której wizerunek został nadszarpnięty w wyniku tych działań oszustów - wskazuje Jacek Andrzejewski z EUROLEGE.

Jeden proces sądowy wygrany i jeden przegrany

Wobec pomyłki banku, osoba pokrzywdzona postanowiła szukać sprawiedliwości w sądzie. Złożony został pozew o stwierdzenie naruszenia dóbr osobistych i o zadośćuczynienie. Sąd Okręgowy, orzekając jako sąd I instancji, nakazał, aby bank zapłacił na rzecz powoda kwotę 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia. Bank złożył od tego wyroku apelację. Okazał się ona uzasadniona i Sąd Apelacyjny w całości zmienił wyrok oraz oddalił powództwo.

Zgodnie z przepisami, od wydanego wyroku Sądu Apelacyjnego pozwanemu nie przysługiwała skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego.

Rzecznik Finansowy wchodzi do gry i składa skargę nadzwyczajną

Cała historia jednak nie skończyła się tak, jak byłoby jeszcze kilka lat temu. Od niedawna wprowadzona została do krajowego porządku prawnego instytucja skargi nadzwyczajnej. Cieszy się ona coraz większym zainteresowaniem. Skorzystać z niej mogą wyłącznie wybrane podmioty, w tym Rzecznik Finansowy. Skarga nadzwyczajna wnoszona jest do Sądu Najwyższego, który ma obowiązek się nią zająć. Z tej możliwości skorzystał właśnie Rzecznik Finansowy, który nie zgadza się z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego.

Andrzejewski popiera działania Rzecznika Finansowego i wskazuje, że wyrok w sprawie zainicjowanej przez Rzecznika Finansowego będzie mieć bardzo duże znaczenie praktyczne. Jeśli wyrok okaże się korzystny dla powoda, to możemy spodziewać się większego zainteresowania ze strony osób wpisanych do różnego typu rejestru dłużników. Wtedy okaże się, z jaką skalą problemu mamy do czynienia w kontekście całego kraju.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Przypomnijmy również, że naruszenie dóbr osobistych to także naruszenie prawa do spokojnego i niezakłóconego życia. - Jeśli ktokolwiek przyczynia się do sytuacji zakłócających stabilne funkcjonowanie osoby trzeciej, powinien liczyć się z tym, że może ponosić odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych. A w ślad za tym osoba taka (naruszający) powinna mieć świadomość tego, że pokrzywdzony będzie domagał się stosownego - uzasadnionego okolicznościami - zadośćuczynienia pieniężnego. Nie wydaje się, żeby kwota 10 000 złotych była w tym przypadku za wysoka - przekonuje Andrzejewski.

Kancelaria EUROLEGE, opr. KM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »