Reklama

Dziki zachód polskiego OC

Według danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego blisko 110 tysięcy samochodów (czyli ok. 0,5%) w Polsce, nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia OC. W związku z podniesieniem płacy minimalnej do 2000 zł w 2017 roku wzrosną kary za brak obowiązkowej polisy OC dla kierowców. Właściciele samochodów osobowych od stycznia płacić będą nawet 4000 zł

Reklama

Najwięcej takich aut znajduje się na zachodzie kraju - w województwach zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim, opolskim, a także warmińsko-mazurskim i łódzkim. Co więcej, ryzyko kolizji z nieubezpieczonym pojazdem wzrosło w ciągu ostatnich dwóch lat w województwach świętokrzyskim i kujawsko-pomorskim. Najbardziej obowiązkowi w kwestii ubezpieczeń komunikacyjnych są natomiast właściciele aut z Pomorza, Śląska, Wielkopolski i Podkarpacia.

- Dane udostępnione przez UFG są szczególnie interesujące ze względu na rozmieszczenie nieubezpieczonych samochodów na polskiej mapie. Zachodnie regiony kraju są statystycznie zamożniejsze niż wschód, a więc czysto teoretycznie tamtejsi kierowcy powinni rzadziej unikać opłacania obowiązkowych składek, jednak rzeczywistość ubezpieczeniowa prezentuje się wręcz odwrotnie - komentuje Maciej Kuczwalski, ekspert z CUK Ubezpieczenia.

Przyczyn takiego rozmieszczenia nieubezpieczonych pojazdów na terenie Polski należy doszukiwać się w stale rosnącej liczbie aut sprowadzanych z zagranicy oraz w dużym zagęszczeniu komisów samochodowych na zachodzie kraju. Z prowadzonych przez Fundusz analiz wynika również, że częstą przyczyną nieubezpieczania aut jest wprowadzanie w błąd przez poprzedniego właściciela. Zdarza się, że kupujący w komisie nie zostaje poinformowany, że poprzednia polisa została już wypowiedziana, a więc, że ubezpieczenie wygasło.

- "Dodatkowym problemem są stale rosnące ceny OC. Właściciele aut coraz częściej postępują lekkomyślnie i decydują się na podróżowanie nieubezpieczonym pojazdem. Dotyczy to szczególnie młodych kierowców, którym nie przysługują zniżki za bezkolizyjną jazdę, takie jak kierowcom z dłuższym stażem" - zauważa Maciej Kuczwalski.

Kierowcy nieposiadający obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego również dorzucają swoje przysłowiowe "trzy grosze" do podwyżek cen OC. - Mamy tu do czynienia z zamkniętym kołem: w razie kolizji z udziałem takiego auta obowiązek wypłaty odszkodowania spada na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Na taką ewentualność towarzystwa ubezpieczeniowe muszą odprowadzać do Funduszu część składki z naszych polis. Między innymi dlatego ich ceny stale wzrastają - tłumaczy Maciej Kuczwalski.

Choć według prognoz wzrost cen będzie utrzymywać się jeszcze co najmniej przez dwa lata, nie oznacza to, że nie da się ubezpieczyć samochodu za przystępną kwotę.

- "Wielu kierowców nie orientuje się w sytuacji na rynku i z przyzwyczajenia przez lata nie zmienia swojego ubezpieczyciela. W obecnych czasach rynek ubezpieczeń jest bardzo konkurencyjny, a zakres ofert bardzo szeroki - można znaleźć wśród nich takie, których ceny będą przystępne także dla młodych kierowców.

Rozbieżności w cenach dla takich samych ubezpieczeń OC w różnych towarzystwach mogą wynosić nawet kilkaset złotych. Z tego powodu zawsze warto porównywać oferty poszczególnych towarzystw. Z pewnością jest to rozwiązanie dużo bardziej rozważne, jak i bardziej opłacalne niż nieodpowiedzialne jeżdżenie samochodem bez OC" - dodaje Maciej Kuczwalski.

W związku z podniesieniem płacy minimalnej do 2000 zł w 2017 roku wzrosną kary za brak obowiązkowej polisy OC dla kierowców. Właściciele samochodów osobowych od stycznia płacić będą nawet 4000 zł.

źródło - CUK Ubezpieczenia

..................................

Wypadki drogowe sprzed kilkunastu lat obciążają kieszenie dzisiejszych kierowców - wynika z analizy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

Fundusz podał, że w zeszłym roku zapłacił ponad 50 milionów złotych za utratę zdrowia poszkodowanych w wypadkach sprzed 10 lat - to ponad 55 procent wszystkich świadczeń.

Jak podkreśla fundusz, wielu kierowców obecną składką OC płaci za wypadki z okresu gdy sami nie mieli jeszcze samochodu.

Wiceprezes Funduszu, Sława Cwalińska-Weychert wskazuje, że największa część świadczeń jest wypłacana tym, którzy dopiero po kilkunastu latach od wypadku wystąpili o zadośćuczynienie za ból i cierpienie po śmierci kogoś z rodziny w wypadku drogowym.

W ubiegłym roku Fundusz wypłacił z tytułu odszkodowań rekordowe 95 milionów złotych, czyli o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. 85 procent to świadczenia za utratę zdrowia, ale ponad połowa z nich (55 procent) dotyczy zdarzeń sprzed 2007 roku. To rekordowy odsetek.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny podkreśla, że nowa tendencja może mieć związek ze zmianami w przepisach i z orzecznictwem Sądu Najwyższego z lat 2007-2008. Poszerzył on krąg uprawnionych do odszkodowań z polis komunikacyjnych OC. Kolejne poszerzanie odpowiedzialności ubezpieczycieli będzie skutkowało dalszym wzrostem cen polis - wskazuje wiceprezes Funduszu.

IAR

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | ubezpieczenia komunikacyjne | właściciele

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »