Reklama

Góra wielkich pieniędzy

Ubiegły rok był rekordowy, jeśli chodzi o zarobki krajowych banków. Zysk całego sektora przekroczył 16,2 mld zł. Ten rok taki dobry już nie będzie.

Nawet mimo pogłębiającego się na przestrzeni całego roku gospodarczego spowolnienia krajowe banki mogą zaliczyć ubiegły rok do udanych. Udanych - to za mało powiedziane, rok 2012 był najlepszy w całej historii, jeśli chodzi o łączny zysk netto sektora, który wyniósł 16,21 mld zł, czyli o 4 proc więcej niż w 2011 roku - podał Narodowy Bank Polski (NBP).

Jeśli chodzi o wynik na działalności operacyjnej na koniec grudnia 2012 roku, to wyniósł on 20,1 mld zł i był o 2,3 proc. wyższy niż rok wcześniej. W tym samym tempie (rok do roku) rósł łączny wynik na działalności bankowej i osiągnął na koniec zeszłego roku 58,56 mld zł. Przychody banków z tytułu opłat i prowizji zwiększyły się bardziej niż ich przychody z odsetek: pierwsze o 2 proc. do 18,3 mld zł, drugie o 1,3 proc. r/r do 35,4 mld zł. Odpisy aktualizujące wartość aktywów finansowych wyniosły z kolei 7,82 mld zł i były o 2,9 proc. wyższe niż przed rokiem.

Reklama

Nasze banki dobrze wypadły również, jeśli chodzi o wskaźniki dotyczące płynności i jakości aktywów. Współczynnik wypłacalności całego sektora wzrósł do 14,74 z 13,1 przed rokiem, a wskaźnik Tier 1 do 13,13 z 11,71.

Miliony z obligacji

Można zadać sobie pytanie: skąd wzięły się tak dobre wyniki krajowych banków w trudnym przecież kryzysowym okresie? Odpowiedź jest dość prosta - otóż wydatnie pomogła im w tym hossa na rynku obligacji skarbowych (indeks polskich obligacji skarbowych IROS zyskał w ciągu roku 12,6 proc.). W związku z tym istotna część ubiegłorocznych przychodów banków pochodziła z realizacji zysków przy spadających rentownościach obligacji. I tak na przykład Bankowi Handlowemu obligacje przyniosły 279 mln zł zysku, BZ WBK ponad 174 mln zł (najwięcej w ostatnim kwartale), Kredyt Bankowi ponad 50 mln zł, a Bankowi Millennium blisko 160 mln zł.

Jest dobrze, ale...

Rok ubiegły dobry był również dlatego, że większość banków powiększyła swoje fundusze własne, a średnie współczynniki ich wypłacalności ustabilizowały się i wciąż pozostają na wysokim poziomie, nawet mimo podniesienia przez KNF wagi ryzyka dla walutowych kredytów mieszkaniowych.

Sytuację krajowego sektora można docenić jeszcze bardziej, jeśli spojrzymy na sprawę pod szerszym, bardziej międzynarodowym kątem. Wystarczy powiedzieć, że od początku światowego kryzysu finansowego, który zaczął się w 2008 roku, żaden bank w Polsce nie znalazł się w sytuacji, w której wymagałby dokapitalizowania ze środków publicznych, co było na porządku dziennym w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Jeszcze bardziej pocieszające może być to, że wyniki testów warunków skrajnych pokazały, że znacząca cześć krajowych banków komercyjnych posiada kapitały wystarczające do zaabsorbowania skutków silnego spowolnienia gospodarczego i utrzymania adekwatności kapitałowej na wysokim poziomie - oceniają bankowcy.

Należy jednak podkreślić, że analizy te były prowadzone przy bardzo restrykcyjnych założeniach, których prawdopodobieństwo materializacji można ocenić jako niskie. Jednak ze względu na oczekiwane spowolnienie wzrostu gospodarczego i wysoką niepewność dotyczącą przyszłych tendencji gospodarczych wskazane jest, by banki prowadziły ostrożną politykę dywidendową - ostrzega NBP.

Chodzi tu w szczególności o banki o dużym zaangażowaniu w kredytowanie w walutach obcych. One powinny nadal dążyć do wzmocnienia swojej pozycji kapitałowej i płynnościowej.

Warto w tym miejscu dodać, że sytuacja finansowa banków spółdzielczych była nieznacznie lepsza od sytuacji banków komercyjnych. Charakteryzowały się one lepszą na ogół jakością portfela kredytowego i wyższą marżą odsetkową netto, jednak ich znacznie mniejsza efektywność kosztowa powodowała to, że zyskowność była niewiele tylko wyższa od banków komercyjnych. Sama wysokość istotnego współczynnika wypłacalności banków spółdzielczych nie odbiegała już od wartości tego wskaźnika dla banków komercyjnych. Banki spółdzielcze postrzegane są za to jako znacznie bezpieczniejsze od komercyjnych - i nie bez przyczyny. Mają one bowiem sporą nadwyżkę depozytów nad kredytami, dzięki czemu nie muszą szukać ryzykownego finansowania rynkowego.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Banki radzą sobie nieźle - ich pracownicy gorzej

Zakręcanie kurka z pieniędzmi

Rok ubiegły zostanie zapamiętany także jako ten, w którym banki nadal ograniczały dostępność kredytów dla gospodarstw domowych oraz małych i średnich firm. Widoczne w tym okresie było także mocne wyhamowanie rynku kredytów mieszkaniowych.

Wyraźnie pokazał to raport NBP - zaostrzanie polityki kredytowej dotyczyło zarówno kryteriów udzielania kredytów (wymogi dotyczące zdolności kredytowej), jak i warunków (m.in. kosztów kredytu i wysokości zabezpieczeń). Z zapowiedzi banków wynika, że tendencja ta utrzyma się również w pierwszej połowie tego roku (a może nawet dłużej) - wyjątkiem może być jedynie niewielkie złagodzenie polityki w segmencie kredytów konsumpcyjnych. Istotnego spadku popytu możemy spodziewać się w segmencie kredytów mieszkaniowych, głównie dlatego, że kończy się program "Rodzina na swoim".

Ten rok będzie więc dużo trudniejszy niż poprzedni - przedstawiciele sektora zgodnie twierdzą, że na powtórzenie wyniku z rekordowego roku 2012 nie ma większych szans. Prognozy mówią raczej o dość dużym spadku zysku netto sektora rzędu 10-15 proc.

Dziać się tak ma z uwagi na spowolnienie wzrostu gospodarczego do 1,6 proc. PKB (szacunkowe dane) przewidywanego na ten rok, obniżkę stóp procentowych o 125 pkt bazowych oraz wzrost kosztów ryzyka, ograniczenie opłaty interchange (z 1,6 proc. do 1,1 proc.) i zapowiadany tzw. podatek bankowy (0,08 proc. RWA). To wszystko negatywnie wpłynie na tegoroczne wyniki banków - wynika z analiz Domu Maklerskiego PKO BP.

Strategia lidera

Warto dokładniej przyjrzeć się wynikom największego krajowego banku, PKO BP, bo są one rzeczywiście godne uwagi. Bank podał, że aż 63-proc. wzrost wyniku netto oraz o 24 proc. wyższa suma bilansowa całej grupy kapitałowej to efekt realizacji strategii "Lider" na lata 2010-2012. Zysk grupy wypracowany w samym 2012 r. wyniósł 3,75 mld zł i był na poziomie zbliżonym do wypracowanego w rekordowym 2011 r., mimo istotnie niższego tempa wzrostu PKB. Tym samym polski bank jeszcze bardziej umocnił swoją pozycję w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, utrzymując znaczący udział we wszystkich kluczowych segmentach polskiego rynku oraz skupiając się na poprawie jakości usług i produktów dla wszystkich grup klientów (ich liczba przekroczyła 7,5 mln). I nawet największy wróg PKO BP nie zaprzeczy, że jakość ta faktycznie się ostatnio poprawiła.

Bank szczyci się tym, że zrealizował założenia swojej strategii nawet mimo dużej zmienności na rynkach finansowych w kraju i za granicą oraz w całej polskiej gospodarce. Bardziej szczegółowo wygląda to tak - skonsolidowana suma bilansowa na koniec minionego roku osiągnęła rekordowy poziom 193,5 mld zł. Podobnie najwyższy w historii był wypracowany na koniec 2012 r. wynik na działalności biznesowej grupy, który osiągnął poziom ponad 11,6 mld zł (w trakcie realizacji strategii wzrósł o ponad 30 proc.). Skonsolidowany zwrot z kapitału zwiększył się o 1,1 p.p., a zwrot z aktywów o 0,4 p.p. Wskaźniki ROE i ROA na koniec 2012 r. ukształtowały się z kolei na poziomie wynoszącym odpowiednio 15,9 proc. oraz 2 proc. PKO BP podkreśla też to, że w ciągu ostatnich trzech lat wydatnie poprawiła się efektywność działania i dyscyplina kosztowa, co skutkowało osiągnięciem najniższego wśród dużych banków giełdowych wskaźnika C/I (jego poziom dla grupy na koniec 2012 r. wyniósł 39,9 proc., co oznacza spadek o 8 p.p. w stosunku do końca 2009 r.).

Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego, dumny jest z tego, że zgodnie z założeniami zakończonej strategii w ciągu ostatnich trzech lat spółka, którą kieruje, umocniła się na pozycji niekwestionowanego lidera polskiej bankowości i utrzymuje wiodącą pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej pod względem poziomu aktywów, zysku netto oraz kapitałów. - Ale to, co należy szczególnie podkreślić, to to, że mamy wysoki potencjał generowania przychodów przy umiarkowanym ryzyku i odpowiedniej płynności. W efekcie wypracowaliśmy najwyższe w sektorze zyski oparte na ponadprzeciętnej dochodowości i efektywności, utrzymywaliśmy także wysoki i stabilny poziom zwrotu z kapitału. Udało się nam również zmienić DNA organizacji w wielu obszarach, takich jak: jakość, innowacyjność, kultura korporacyjna. Mamy ponadto zdolność dalszego wzrostu, co zaprezentujemy niebawem w kolejnej naszej strategii na lata 2013-2015 - dodaje szef PKO BP. I wiele wskazuje na to, że nowa strategia banku może być równie skuteczna, choć o pobicie wyników z lat ubiegłych będzie niezwykle trudno.

I to właśnie dzięki śrubowaniu rekordów bank jest tak dobrze postrzegany przez inwestorów, o czym świadczy powodzenie ubiegłorocznej i tegorocznej oferty sprzedaży akcji (co przełożyło się na zmiany w strukturze akcjonariatu banku - udział Skarbu Państwa zmniejszył się łącznie o 9,6 p.p. do 31,39 proc., BGK przestał być akcjonariuszem, a dwa podmioty, ING OFE i Aviva OFE, przekroczyły 5-proc. próg w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu).

Widać teraz wyraźnie, jak dobre zarządzanie firmą pozwala na stosunkowe łatwe pozyskanie gotówki z rynku. Dzięki transakcjom bank stał się spółką z największą wartością akcji w wolnym obrocie na GPW (free float wynosi teraz 68,6 proc., a jego papiery cechują się największymi obrotami spośród wszystkich giełdowych banków). Dodajmy, że PKO BP jako jedyny przedstawiciel sektora na warszawskiej giełdzie dokonywał konsekwentnie wypłat dywidendy w każdym roku od momentu debiutu w 2004 r., co niewątpliwe cieszy wszystkich akcjonariuszy, ale może też świadczyć o solidnych fundamentach firmy. Również w tym roku ich portfele zapełnią się pieniędzmi, bo nowa polityka dywidendowa banku zakłada stabilne realizowanie (w długim terminie) wypłat z zysku dla akcjonariuszy "w kwocie nadwyżki kapitału powyżej przyjętych minimalnych wskaźników wypłacalności z zachowaniem niezbędnego bufora kapitałowego".

Poza tym w ramach pozyskiwania kapitału PKO BP uplasował emisję obligacji na kwotę ponad 10 mld zł (również na rynkach międzynarodowych - w EUR, CHF oraz USD). Warto dodać, że ubiegłoroczna emisja na kwotę 1 mld USD była pierwszą emisją polskiego banku na rynek amerykański, a emisja na kwotę 800 mln EUR z 2010 r. była pierwszą taką emisją na eurorynku, podobnie jak emisja z 2011 r., która była pierwszą emisją polskiego banku w CHF. I chyba możemy być spokojni, mając takiego lidera bankowego rynku, bo on sam nie zamierza spocząć na laurach, a inni będą chcieli do niego równać. I oby tak właśnie się stało.

Leszek Sadkowski

Dowiedz się więcej na temat: bank | NBP | Gora | wielka | Gazeta Bankowa | KNF | banki spółdzielcze | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »