Reklama

Internetowi sprzedawcy namierzają pijanych konsumentów

Po wypiciu kilku drinków niektórzy ludzie idą potańczyć. Inni zamawiają jedzenie. Dla jeszcze innych to czas na zakupy w internecie.

- Mam rachunek połączony z telefonem, więc to naprawdę proste - mówi Tiffany Whitten z Dayton, Ohio, której ostatni zakup dokonany na rauszu przez smartphone'a - pokrowiec na telefon - sprawił nie lada niespodziankę. - Byłam podchmielona, kiedy go kupiłam i zapomniałam o nim, ale kiedy pojawił się w mojej skrzynce pocztowej, bardzo się ucieszyłam - wspomina Whitten.

Zakupy na rauszu wieczorową porą

Korzyści płynące z zakupów "pod wpływem" już dawno odkryli wysoko wyspecjalizowani sprzedawcy - świadczą o tym winno-serowe poczęstunki w galeriach i butikach. Powszechność sprzedaży internetowych udostępniła zakupy zakrapiane alkoholem masom, w tym ludziom takim jak Whitten, która wydała tylko 5 dolarów na swój pokrowiec w kształcie kota.

Reklama

Chris Tansey, księgowy z Australii, po wypiciu pewnej nocy (a dokładnie dobrze nad ranem) paru głębszych, zaczął robić zakupy online. Pod koniec sesji zakupił wartą 10 000 dolarów wycieczkę motocyklową po Nowej Zelandii.

- Trudno jest powstrzymać się od wydawania swoich ciężko zarobionych pieniędzy, kiedy wypiłeś butelkę wina - uważa Tansey. Jak dodał, podróż do Nowej Zelandii była wspaniała. Jednak okulary za 3 dolary, które kupił na eBay, okazały się straszną podróbką, w dodatku opłata pocztowa wynosiła 17 dolarów, czego oczywiście nie zauważył w stanie upojenia.

Naturalnie sprzedawcy internetowi nie mogą nigdy być pewni, czy ich klienci są pijani, gdy wybierają ikonkę "kup". Przedstawiciele sklepu internetowego Kelkoo twierdzą jednak, że prawie połowa ankietowanych w Wielkiej Brytanii, gdzie firma ma swoją siedzibę, robiła zakupy w internecie po alkoholu.

Wiarygodne dane są trudne do zdobycia, jednak detaliści mają swoje podejrzenia, które wysnuwają na podstawie anegdotycznych dowodów i wzorów natężenia ruchu na swoich witrynach. Niektórzy dostosowują nawet do nich swoje promocje.

- Po wizycie w barze zahamowania znikają, a to może wywoływać ochotę na zakupy i, mam nadzieję, zdrowy impuls do kupna - mówi Andy Page, prezes Gilt Groupe, sklepu internetowego, który wystawia na sprzedaż najwięcej obiektów po 9 wieczorem, co jest odpowiedzią na duży ruch - możliwe, że częściowo generowany przez kupujących pod wpływem alkoholu.

Zakupy napędzane alkoholem

Najbardziej pracowity okres w ciągu dnia w serwisie eBay, to czas między 6:30 a 10:30 wieczorem w każdej strefie czasowej. Wiceprezes firmy Steve Yankovich pytany, czy wpływ na to może mieć alkohol, odpowiada: "Oczywiście". - To znaczy, jeśli chodzi o to, co większość ludzi robi wieczorem po powrocie do domu z pracy. To czas dekompresji. Konsument jest w dobrym nastroju - dodaje Yankovich.

Nocny handel jest coraz popularniejszy. ChannelAdvisor, który dostarcza rozwiązania dla setek sklepów internetowych, twierdzi, że szczyt zamówień przypada na około 20. i że kupujący składają zamówienia coraz później. W 2011 roku liczba zamówień złożonych od 20. do północy wzrosła w porównaniu z poprzednimi latami.

W QVC, amerykańskim telewizyjnym kanale zakupowym, ruch i liczba widzów wzrastają około południa, aby zmaleć dopiero po 19. Wtedy dobrze sprzedają się produkty takie jak kosmetyki czy akcesoria modowe. - Tak zwane kobiece drobiazgi wydają się przyciągać rzeszę zwolenników już w porze obiadowej - mówi Doug Rose, wiceprezes ds. programowania wielokanałowego i marketingu firmy. - Możecie pewnie dojść do własnych wniosków w kwestii motywacji ich nabywców - dodaje.

Niewątpliwie, nocne kupowanie wymaga od sprzedawców delikatności. Ze względów przyzwoitości, nie chcą oni być podejrzani o zachęcanie do zakupów po drinku, a wielu ludzi, którzy nieświadomie kupują produkty w tym stanie, najprawdopodobniej je zwraca. Z drugiej strony, zadowolony klient może napędzać sprzedaż.

- W kontekście zakupów, alkohol poprawia nastrój i pozwala bardziej się zrelaksować - mówi Nancy Puccinelli z Said Business School, która bada zachowania konsumentów. - Jeśli oglądamy produkt i czujemy się dobrze, oceniamy produkt bardziej pozytywnie.

- Zakupy napędzane alkoholem mogą jednak prowadzić do problemów - dodaje.

Mimo, że sprzedawcy internetowi przechowują dane kart kredytowych i do sfinalizowania zakupu wystarczy jedno kliknięcie, to alkohol pogarsza pamięć krótkotrwałą, co znaczy, że w momencie zakupu klient nie ma zdolności poznawczych, by przemyśleć zamówienie. Na przykład nie będzie on w stanie ocenić, czy sweter ma odpowiedni rozmiar, odpowiedni kolor itd.

Piłeś? Nie kupuj w internecie

Kristin A. Kassaw, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych z Uniwersytetu Baylor twierdzi, że zakupy internetowe po pijanemu mogą mieć poważne konsekwencje finansowe.

- Kiedy ładujesz do wirtualnego koszyka rzeczy, których nie możesz dotknąć, nie masz poczucia, że kupujesz to wszystko czy że kupujesz za dużo. - Nie masz rzeczywistego doświadczenia wydawania pieniędzy - wyjaśnia.

W tradycyjnych sklepach, mimo że w okolicy świąt są otwarte dłużej, wstawieni klienci wydają się pojawiać rzadko, ale kiedy już się pojawią, mogą być dość uciążliwi.

W Ameryce, w Święto Dziękczynienia około godziny 23., klient Wal-Martu w mieście Florence w Alabamie zataczał się w rzędach między półkami i zrzucał z nich przedmioty. Policja potraktowała go paralizatorem i oskarżyła o picie w miejscu publicznym.

W Best Buy w Lufkin, w Teksasie, pijany mężczyzna zniknął w łazience około 4. nad ranem w Czarny Piątek i próbował spuścić w toalecie kabel, najwyraźniej po to, by uniknąć przyłapania na kradzieży.

A w Scarborough w Maine, wcześnie rano w piątek po Święcie Dziękczynienia, pewien mężczyzna został aresztowany, gdy wyjeżdżał z parkingu Cabela, gdzie podobno spędził całą noc na piciu, czekając na otwarcie sklepu.

Amanda Schuster, która zajmuje się zawodowo pisaniem o winie i wódkach, wyznaje, że nigdy nie robi zakupów po wypiciu alkoholu w tradycyjnych sklepach, ale trudno jej się oprzeć zakupom w sieci.

- Czuję się wtedy w pewien sposób produktywna - bo nie przyszłam po prostu pijana do domu i nie straciłam przytomności, ale wróciłam do domu i coś zrobiłam - wyjaśnia. To "coś" to zazwyczaj zakup używanych płyt CD na Amazon. - Kiedy w domu pojawia się nieoczekiwana paczka, patrzę w historię zakupów i przypominam sobie, że to kupiłam - mówi Schuster.

Czy jakiegoś zakupu żałuje? - Jest kilka takich rzeczy - przyznaje.

Stephanie Clifford

New York Times News Service

Tłumaczenie: AM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »