Na początku stycznia media obiegła informacja, że grupa około 100 Polaków nie może wrócić z Sokotry w Jemenie. W państwie tym od 2015 roku toczy się wojna domowa. Według szacunków ONZ do 2022 roku w wyniku walk oraz katastrofy humanitarnej wywołanej konfliktem zginęło 377 000 ludzi.
Polecieli na wakacje na Sokotrę. Mają żal do biura podróży
Leżąca na Oceanie Indyjskim Sokotra jest oddalona od miejsca walk. Nie oznacza to jednak, że spędzanie wakacji na wyspie jest dobrym pomysłem. Sytuacja w regionie jest bowiem bardzo niestabilna, o czym przekonali się nasi rodacy. W niedzielę, 4 stycznia na portalu X rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że z powodu działań zbrojnych przewoźnik ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zawiesił loty na wyspę do 6 stycznia z powodu intensyfikacji działań zbrojnych. "Nasza placówka w Arabii Saudyjskiej pozostaje w stałym kontakcie z obywatelami RP, którzy - mimo ostrzeżeń MSZ - zdecydowali się na wyjazd na wyspę Sokotra. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że warunki, w jakich obecnie przebywają nasi obywatele, są dobre" - informował rzecznik MSZ.
Jeden z turystów, który utknął na Sokotrze w rozmowie z wp.pl mówił jednak, że atmosfera wśród podróżnych zaczęła robić się nerwowa, a część martwi się o to, czy starczy im leków. "Mam żal do organizatora o to, że nie zadbał o przedstawienie nam faktycznego stanu ryzyka związanego z wyjazdem" - mówił rozmówca serwisu.
Wyjazdy na Sokotrę w Jemenie wciąż są na stronach biur podroży
O kwestię tą zapytaliśmy biura podróży, które przed Nowym Rokiem organizowały wyjazdy na Sokotrę. Z wpisów w mediach społecznościowych wynika, że ich klienci przebywają aktualnie na wyspie. Chcieliśmy także wiedzieć, czy nadal zamierzają organizować wyjazdy na Sokotrę. Oferty wakacji na wyspie nadal są na ich stronach. W opisach nie ma informacji, że MSZ odradza wszelkich podróży do Jemenu - w tym na Sokotrę.
Organizatorów zapytaliśmy także o oferty wycieczek do innych niebezpiecznych regionów, które znaleźliśmy na ich stronach. Nie odpowiedzieli na nasze pytania.
Organizują "wczasy" w Sudanie, w którym trwa wojna. "Bezpieczny kraj"
Pierwsza firma za 17 700 zł (przy grupie sześcioosobowej) organizuje w lutym podróż do Sudanu Południowego. Dodatkowo turysta musi zapłacić za bilety lotnicze (około 3800 zł), wizę (około 360 zł) oraz wykupić ubezpieczenie medyczne.
MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju, gdyż dochodzi tam do regularnych starć zbrojnych, napaści i porwań. Na stronie biura podróży nie ma na ten temat wzmianki.
Druga firma organizuje wczasy w sąsiednim Sudanie, w którym toczy się wojna domowa i trwają walki między armią a paramilitarną bojówką Sił Szybkiego Wsparcia (RSF). Chociaż MSZ odradza rodakom wszelkich podróży do tego państwa, to w ofercie biura czytamy, że Sudan "to bezpieczny kraj". Za wakacje tam trzeba zapłacić 8 016 zł plus opłaty za przelot.
W Czadzie i Nigrze atakują terroryści. Polska firma organizuje tam wycieczki
Skontaktowaliśmy się także z trzecim biurem podróży, które oprócz wyjazdów na Sokatrę, organizuje wakacje w wielu innych niebezpiecznych miejscach - m.in.w Nigrze, Czadzie, Afganistanie i Iranie. Także ta firma nie odpowiedziała na naszą wiadomość.
Do wszystkich tych miejsc MSZ odradza wszelkich podróży, ale biuro podróży o tym nie informuje na swojej stronie.
Nie ma słowa o tym, że w Czadzie działają islamscy terroryści z Boko Haram, a sytuacja polityczna w państwie jest bardzo niestabilna. Biuro informuje tylko, że kraj jest bardzo biedny.
Za 13-dniowe wakacje w listopadzie w Czadzie trzeba zapłacić 10 168 zł, plus dodatkowe opłaty na miejscu (700 dolarów - około 2 523 zł) oraz wykupić bilety lotnicze.
Niebezpiecznie jest też w Nigrze, gdzie po zamachu stanu w 2023 roku rządzi junta wojskowa i obowiązuje godzina policyjna. Kraj jest także regularnie atakowany przez terrorystów z Boko Haram, Państwa Islamskiego i Al-Kaidy. Cena wakacji w tym państwie wynosi 28 478 zł plus koszty biletów lotniczych. Uczestnik musi dopłacić także na miejscu 400 dolarów (1 441 zł). "Decydując się na podróż do Nigru należy pamiętać o gorącym klimacie odwiedzanych miejsc i częściowym braku typowej infrastruktury turystycznej" - ostrzega biuro podróży, ale o terrorystach nie wspomina.
Protesty i starcia w Iranie. "Zachodnia propaganda"
W przypadku Iranu wciąż istnieje ryzyko zaostrzenia się konfliktu z Izraelem. Ponadto od końca grudnia w największych miastach trwają masowe protesty, których uczestnicy domagają się obalenia ajatollaha Chameneiego. W niedzielę, 4 stycznia Agencja Reutera podała, że w wyniku starć z siłami reżimu zginęło co najmniej 16 osób, a około 600 zatrzymano. "Zachodnia propaganda nie pozostawia na nim suchej nitki, przez co często postrzegamy Iran niewłaściwie, niezgodnie z rzeczywistością" - twierdzi jednak biuro podróży w swojej ofercie. Za 12-dniową wycieczkę firma pobiera 13 920 zł. Uczestnik musi zapłacić dodatkowo za bilety samolotowe oraz dopłacić na miejscu 1 803 zł.
W Afganistanie z kolei nadal trwa konflikt zbrojny i dochodzi do ataków terrorystycznych. Talibowie są ponadto oskarżani przez sąsiedni Pakistan o udzielanie schronienia członkom organizacji terrorystycznej Tehrik-i-Taliban Pakistan. Kwestia ta powoduje napięcia w relacjach obu państw. Firma twierdzi jednak, że jest tam "względnie bezpiecznie" a "diabeł nie jest taki straszny, jak go malują". Cena 11-dniowych wakacji u talibów wynosi 10 603 zł, plus bilety lotnicze oraz dopłata na miejscu w wysokości 900 dolarów (około 3 245 zł).
Hanna Sidorska











