Reklama

Opłaty interchange: Rewolucja w ciemno

W lipcu 2014 r. byliśmy świadkami obniżenia opłaty interchange fee (if) do 0,5 proc. Teraz grupa posłów postuluje wprowadzenie nowej inicjatywy legislacyjnej dotyczącej zmiany ustawy o usługach płatniczych. W grę wchodziłoby wprowadzenie zunifikowanych krajowych stawek if na poziomie 0,2 proc. oraz 0,3 proc. wartości pojedynczej transakcji dla - odpowiednio - kart debetowych oraz kart kredytowych.

Reklama

W nowej sytuacji politycznej po exposé pani premier Ewy Kopacz ta nowelizacja ma duże szanse powodzenia. Poseł Krystyna Skowrońska, przewodnicząca Komisji Finansów Publicznych, stwierdziła nawet, że wpłynęły do niej uwagi z różnych środowisk i rodzi to potrzebę przeprowadzenia sformalizowanej debaty w tym zakresie.

Szybki skok

Zdaniem obserwatorów rynku wydaje się bowiem, że decyzja polityczna prawdopodobnie zostanie kierunkowo podjęta. W tej chwili trwają prace nad przygotowaniem projektu w Komisji Finansów Publicznych (tzw. projekt poselski) i lada chwila zostanie on zaprezentowany na jej posiedzeniu. - Taka formuła procedowania pozwoli na znaczne przyspieszenie ścieżki legislacyjnej i, mam nadzieję, umożliwi wejście w życie postulowanych przepisów od 1 stycznia 2015 r. - uważa Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.

- Dalsza redukcja opłaty interchange doskonale wpisuje się w retorykę nowego rządu, który zdaje się mieć świadomość konieczności zmian w kierunku dalszego ułatwiania szeroko pojętych warunków prowadzenia działalności gospodarczej przez polskich przedsiębiorców - dodaje.

W teorii sytuacja jest dość klarowna. Trudno się sprzeczać z tezą, że idea obniżenia kosztów związanych z akceptacją kart płatniczych jest jednym z podstawowych instrumentów zwiększania obrotu bezgotówkowego. Problem w tym, że owa dalsza redukcja opłaty nie ma wcale na celu li tylko dbanie o interes konsumentów.

Bodźcem do dążenia do wprowadzenia na polskim rynku proponowanych przez Komisję Europejską stawek wcześniej, niż by to miało miejsce w rezultacie paneuropejskiego procesu legislacyjnego, są tak naprawdę obawy wynikające z wprowadzenia w życie (od 1 stycznia 2015 r.) programu organizacji Visa pod nazwą Cross-Border Domestic Interchange Programme.

Ma on umożliwić krajowym przedsiębiorcom skorzystanie z usług agentów rozliczeniowych mających siedzibę poza granicami danego kraju, uzyskując w ten sposób prawo do stawek transgranicznych Visa, tj. 0,2 proc. wartości pojedynczej transakcji dla kart debetowych oraz 0,3 proc. wartości pojedynczej transakcji dla kart kredytowych.

Grupy nacisku

Referujący propozycję poseł Wincenty Elsner (dawniej Twój Ruch, dziś niezrzeszony), stwierdził, że program Visa jest szkodliwy dla dalszego zrównoważonego rozwoju obrotu bezgotówkowego - m.in. poprzez spadek konkurencyjności polskiego rynku agentów rozliczeniowych, wzrost kosztów związanych z przeniesieniem działalności poza granice Polski czy wreszcie niższe przychody podatkowe Skarbu Państwa.

Poseł oświadczył, że w duchu zasad dialogu społecznego zwrócił się w ubiegłym miesiącu z apelem do organizacji kartowych Visa i MasterCard o podjęcie wysiłku samoregulacyjnego i złożenie deklaracji o charakterze bezwarunkowego zobowiązania do obniżenia stawek do poziomu 0,2 proc. i 0,3 proc. przed końcem bieżącego roku. Nadmienił również, że o nadzór w tym procesie poprosił Narodowy Bank Polski, a także poinformował o nim Ministerstwo Finansów.

W odpowiedzi Visa wyraziła gotowość do złożenia takiej deklaracji, warunkując ją jednak złożeniem identycznej przez MasterCard. Niestety, ta ostatnia niezmiennie stoi na stanowisku, że jakakolwiek dalsza obniżka interchange fee nie przyniesie pozytywnych skutków ani dla Skarbu Państwa, ani dla dotkniętych przez nią uczestników rynku i w związku z tym przesłała posłowi swoją odmowę. Narodowy Bank Polski z kolei przyznał, że dostrzega problem, ale nie podejmuje się roli nadzorcy, gdyż ewentualna samoregulacja nie wymaga nadzoru, jak również - co do zasady - NBP nie dysponuje sankcjonowanym prawnie mechanizmem nadzoru nad organizacjami kartowymi. Ministerstwo Finansów podzieliło natomiast obawy posła Elsnera i podkreśliło, że będzie śledzić inicjatywy pomagające zapobiec negatywnym skutkom wejścia w życie programu Visa.

Pytania bez odpowiedzi

Niektórzy uczestnicy rynku, nie przebierając w słowach, określają porozumienie Visa i KE mianem legislacyjnego potworka, który sprawia, że polski przedsiębiorca na własnym rynku nie ma prawa prowadzić konkurencyjnej działalności. Pokazuje to, że polski rynek jest niechroniony wewnętrznie i stosunkowo łatwy do zaatakowania. Dyrektor Tadeusz Parys z Komisji Nadzoru Finansowego stwierdził, że porozumienie Visa i KE ewidentnie zaburza konkurencję na polskim rynku.

Tymczasem jednak można się zastanawiać, czy poselski pomysł rzeczywiście jest drogą we właściwym kierunku.

Związek Banków Polskich jest mocno zaniepokojony tą inicjatywą. Zdaniem jego przedstawicieli, w projekcie nie uwzględniono skutków, jakie znowelizowana ustawa będzie miała dla rynku finansowego. Nie wiadomo, czy nie będzie ona miała negatywnych następstw dla będących również przedsiębiorcami bankowców. Pozbawieni możliwości zarobkowania w celu kompensacji utraty przychodów zmuszeni będą, być może, do podnoszenia różnych innych dodatkowych opłat, które ponoszą użytkownicy kart płatniczych. Zaniepokojeni niektórymi przepisami projektu ustawy byli również przedstawiciele agentów rozliczeniowych.

Warto przy okazji wspomnieć, że na razie jest jeszcze za wcześnie, aby dokonać oceny skutków lipcowego obniżenia opłaty if. Dziś wiadomo tylko, że skala obniżek cen w związku ze zmniejszeniem opłaty interchange jest niższa niż zakładano. Przyczyną tego zjawiska są dodatkowe koszty ponoszone przez detalistów, związane z korzystaniem z terminali. Można więc obawiać się, że obniżka opłaty interchange nie wpłynęła na cenę końcową produktów.

Twardych danych jednak jeszcze nie ma. Dysponujemy tylko statystykami za II kw. 2014 r. Te są dość optymistyczne - z raportu Narodowego Banku Polskiego pt. Informacja o kartach płatniczych. II kwartał 2014 r. wynika, że w okresie marzec-czerwiec br. odnotowano wzrost wolumenu i wartości transakcji przeprowadzanych przy użyciu kart płatniczych.

Przeprowadzono 643,2 mln transakcji na łączną kwotę 116,1 mld zł, co stanowiło wzrost o 10,7 proc. w stosunku do pierwszych trzech miesięcy br. Jednocześnie okres ten cechował się największą dynamiką wzrostu liczby terminali kart płatniczych w porównaniu do kilku ostatnich kwartałów (wzrost o 7,2 proc. w porównaniu do I kw. br. - 357,37 tys. funkcjonujących terminali), a także punktów handlowo-usługowych akceptujących karty (przybyło ich 28,7 tys. - obecnie jest ich 279,2 tys.). - Dane te pokazują wyraźnie, że Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego miała rację, wskazując konsekwentnie od trzech lat na silną korelację pomiędzy wysokością opłaty interchange a rozwojem obrotu bezgotówkowego. Już w 2011 r. dowodziliśmy, że zmniejszenie różnicy pomiędzy kosztami akceptowania gotówki a kosztami akceptowania kart płatniczych będzie stanowiło główny bodziec dla przedsiębiorców do instalowania nowych terminali i co za tym idzie wpłynie na wzrost zarówno wolumenu, jak i wartości transakcji - komentuje Robert Łaniewski.

Mocny argument?

Jeżeli chodzi o wyniki banków, to według GUS w I półroczu 2014 r. w sektorze bankowym odnotowano wynik finansowy netto w wysokości 8,7 mld zł, a więc wyższy o 6,3 proc. od osiągniętego w I półroczu 2013 r. - Wartość ta doskonale pokazuje, że emocjonalne wypowiedzi przedstawicieli tego sektora wskazujące wręcz na możliwość jego dewastacji w wyniku utraty przychodów z tytułu redukcji if nie mają odzwierciedlenia w liczbach i okazały się mocno przesadzone - ocenia prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.

W jego opinii budujące jest to, że ustawodawca raz jeszcze dostrzegł zasadność interwencji w celu zapobieżenia chaosowi na rynku i zachowania jego równowagi i konkurencyjności.

- Jest to w tej chwili jedyny sposób ochrony słabszej strony popytowej przed broniącymi swoich przychodów niektórymi uprzywilejowanymi przedstawicielami sektora finansowego, którzy w imię "praw ekonomii" grożą kolejnymi podwyżkami za swoje usługi - podkreślił Robert Łaniewski.

Jego zdaniem, w tej chwili już nikt - z wyjątkiem banków - nie bierze argumentacji organizacji kartowych na poważnie, mając świadomość, że podyktowana jest ona jedynie chęcią niczym nieuzasadnionego, oprócz czynnika ekonomicznego, zysku.

Trudno jednak oczekiwać, by wszyscy przyjęli to stanowisko z podobnym entuzjazmem. Być może warto np. rozważyć przesunięcie proponowanego wejścia w życie zmian o co najmniej sześć miesięcy, aby umożliwić wszystkim uczestnikom rynku dostosowanie się do nowych warunków. A może warto byłoby jednak wsłuchać się nieco uważniej w argumentację środowiska bankowego?

Krzysztof Maciejewski

Pobierz: Darmowy program do rozliczeń PIT

Dowiedz się więcej na temat: interchange | R. | MasterCard | opłata | karty bankomatowe | Komisja Europejska | visa | oplaty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »