Polacy po pandemii ograniczą zakupy w e-sklepach. Ponad 55 proc. chce wrócić do tradycyjnego handlu

E-commerce będzie rósł po pandemii?
E-commerce będzie rósł po pandemii?123RF/PICSEL
"Szczerze o pieniądzach": Przez pandemię odkładamy profilaktykęPolsat NewsSzczerze o pieniądzach
Przypomnijmy, że 22 czerwca 1346 r., król Kazimierz Wielki wydał przywilej lokacji miasta Nowy Targ na prawie magdeburskim. Nowy Targ powstał w widłach Białego i Czarnego Dunajca na miejscu zniszczonych przez najazdy tatarskie cysterskich osad Stare Cło - Antiquum Theoloneum i Nowy Targ - Novum Forum. Osadnictwo w widłach rzek Czarny i Biały Dunajec na południowych rubieżach Rzeczpospolitej, przy szlaku handlowym prowadzącym na Węgry, zapoczątkowali cystersi w XIII wieku. Kazimierz Wielki  przejął własności cysterskie u zbiegu Białego i Czarnego Dunajca, połączył istniejące tu miejscowości i wydał ponowny akt lokacyjny dla Nowego Targu. Wówczas powstał miejski układ urbanistyczny z dużym centralnym rynkiem i kościołem św. Katarzyny – patronki miasta. Miasto otrzymało wiele królewskich przywilejów pozwalających na szybki rozwój. W XVI wieku uzyskało prawo składowania wielickiej soli i olkuskiego ołowiu, pobierania cła od wiezionych z Węgier towarów, a kolejni królowie Polski zezwalali na regularne organizowanie słynnych do dnia dzisiejszego jarmarków w Nowym Targu. Już akt lokacyjny Nowego Targu z 1346 r. zezwalał na doroczną organizację jarmarku 25 listopada w dniu św. Katarzyny - patronki miasta. W średniowieczu tłumne i barwne nowotarskie jarmarki odbywały się tylko raz w roku przez osiem kolejnych dni. W 1487 r. Kazimierz Jagiellończyk nadał miastu przywilej organizowania drugiego jarmarku 25 sierpnia - w dniu św. Jakuba, oraz zezwolił na organizowanie czwartkowych targów. Król Jan Kazimierz wprowadził trzeci nowotarski jarmark w tzw. Niedzielę Białą, czyli pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Ostatni przywilej, pozwalający na organizowanie 12 jarmarków w roku, nadał król Stanisław August Poniatowski w 1772 r., gdy miasto było już pod obcą administracją.
Przypomnijmy, że 22 czerwca 1346 r., król Kazimierz Wielki wydał przywilej lokacji miasta Nowy Targ na prawie magdeburskim. Nowy Targ powstał w widłach Białego i Czarnego Dunajca na miejscu zniszczonych przez najazdy tatarskie cysterskich osad Stare Cło - Antiquum Theoloneum i Nowy Targ - Novum Forum. Osadnictwo w widłach rzek Czarny i Biały Dunajec na południowych rubieżach Rzeczpospolitej, przy szlaku handlowym prowadzącym na Węgry, zapoczątkowali cystersi w XIII wieku. Kazimierz Wielki przejął własności cysterskie u zbiegu Białego i Czarnego Dunajca, połączył istniejące tu miejscowości i wydał ponowny akt lokacyjny dla Nowego Targu. Wówczas powstał miejski układ urbanistyczny z dużym centralnym rynkiem i kościołem św. Katarzyny – patronki miasta. Miasto otrzymało wiele królewskich przywilejów pozwalających na szybki rozwój. W XVI wieku uzyskało prawo składowania wielickiej soli i olkuskiego ołowiu, pobierania cła od wiezionych z Węgier towarów, a kolejni królowie Polski zezwalali na regularne organizowanie słynnych do dnia dzisiejszego jarmarków w Nowym Targu. Już akt lokacyjny Nowego Targu z 1346 r. zezwalał na doroczną organizację jarmarku 25 listopada w dniu św. Katarzyny - patronki miasta. W średniowieczu tłumne i barwne nowotarskie jarmarki odbywały się tylko raz w roku przez osiem kolejnych dni. W 1487 r. Kazimierz Jagiellończyk nadał miastu przywilej organizowania drugiego jarmarku 25 sierpnia - w dniu św. Jakuba, oraz zezwolił na organizowanie czwartkowych targów. Król Jan Kazimierz wprowadził trzeci nowotarski jarmark w tzw. Niedzielę Białą, czyli pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Ostatni przywilej, pozwalający na organizowanie 12 jarmarków w roku, nadał król Stanisław August Poniatowski w 1772 r., gdy miasto było już pod obcą administracją.
Tradycja organizowania jarmarków w Nowym Targu przetrwała do czasów współczesnych, jednak w ciągu wieków zmianie ulegały ich forma, miejsce i czas trwania. Turyści, spędzający wakacje na Podhalu, często odwiedzali targowisko. Niestety, wprowadzona w powiecie nowotarskim „czerwona strefa” zrobiła swoje.
Tradycja organizowania jarmarków w Nowym Targu przetrwała do czasów współczesnych, jednak w ciągu wieków zmianie ulegały ich forma, miejsce i czas trwania. Turyści, spędzający wakacje na Podhalu, często odwiedzali targowisko. Niestety, wprowadzona w powiecie nowotarskim „czerwona strefa” zrobiła swoje.
Sytuację kupców próbuje ratować także spółka „Nowa Targowica”, która jest właścicielem placu handlowego. Spółka po raz kolejny zgodziła się obniżyć ceny dzierżawy stoisk dla kupców. Bo bez nich utrzymywanie samego placu handlowego nie będzie miało sensu. Z pomocą idzie także miasto Nowy Targ. Rada miasta ma przyjąć nowe stawki opłaty targowej. Te od grudnia do końca marca 2021 roku mają zostać obniżone o 50 proc. - z 1 zł do 50 groszy dziennie za metr kwadratowy stoiska.
Sytuację kupców próbuje ratować także spółka „Nowa Targowica”, która jest właścicielem placu handlowego. Spółka po raz kolejny zgodziła się obniżyć ceny dzierżawy stoisk dla kupców. Bo bez nich utrzymywanie samego placu handlowego nie będzie miało sensu. Z pomocą idzie także miasto Nowy Targ. Rada miasta ma przyjąć nowe stawki opłaty targowej. Te od grudnia do końca marca 2021 roku mają zostać obniżone o 50 proc. - z 1 zł do 50 groszy dziennie za metr kwadratowy stoiska.
„My, kupcy z nowotarskiego jarmarku, zwracamy się do Mieszkańców Podhala z prośbą, a wręcz błaganiem - przychodźcie i przyjeżdżajcie do nas, róbcie u nas zakupy, ratujcie przed upadkiem targ, który od zawsze towarzyszył Wam, Waszym Rodzicom i Dziadkom.
Związana z pandemią COVID-19 nasza sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna. Plac świeci pustkami, handel zamarł, na próżno w dni targowe czekamy na klientów. Widmo bankructwa, które zawisło nad nami już na początku epidemii, dziś staje się faktem. Mimo to nie poddajemy się, jesteśmy, pracujemy, robimy wszystko, by słynny od wieków w kraju i poza jego granicami nowotarski jarmark - na przekór koronawirusowi - mógł nadal funkcjonować.
Walczymy o nowotarską tradycję, ale też o ratunek dla jednego z ostatnich w regionie bastionów wybudowanych na polskim kapitale, o ratunek dla naszych polskich producentów, ciężko pracujących ludzi związanych z Podhalem i Małopolską. Jeśli ten bastion padnie, to - w dobie sieciówek, kolosów opartych na zagranicznym kapitale - już się go nie odbuduje.
W imieniu Stowarzyszenia Kupieckiego „Nowa Targowica” Roman Kurańda, prezes”
„My, kupcy z nowotarskiego jarmarku, zwracamy się do Mieszkańców Podhala z prośbą, a wręcz błaganiem - przychodźcie i przyjeżdżajcie do nas, róbcie u nas zakupy, ratujcie przed upadkiem targ, który od zawsze towarzyszył Wam, Waszym Rodzicom i Dziadkom. Związana z pandemią COVID-19 nasza sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna. Plac świeci pustkami, handel zamarł, na próżno w dni targowe czekamy na klientów. Widmo bankructwa, które zawisło nad nami już na początku epidemii, dziś staje się faktem. Mimo to nie poddajemy się, jesteśmy, pracujemy, robimy wszystko, by słynny od wieków w kraju i poza jego granicami nowotarski jarmark - na przekór koronawirusowi - mógł nadal funkcjonować. Walczymy o nowotarską tradycję, ale też o ratunek dla jednego z ostatnich w regionie bastionów wybudowanych na polskim kapitale, o ratunek dla naszych polskich producentów, ciężko pracujących ludzi związanych z Podhalem i Małopolską. Jeśli ten bastion padnie, to - w dobie sieciówek, kolosów opartych na zagranicznym kapitale - już się go nie odbuduje. W imieniu Stowarzyszenia Kupieckiego „Nowa Targowica” Roman Kurańda, prezes”
Obecnie nowotarska targowica świeci pustkami. Część handlujących również rezygnuje. Mieszkańcy słowackich przygranicznych powiatów przymusowo zostali w domach. Z powodu obostrzeń, kupujących z tygodnia na tydzień jest coraz mniej. Surowe restrykcje na Słowacji zrobiły swoje, a nasi południowi sąsiedzi szczególnie cenili sobie zakupy w Nowym Targu. Przed wprowadzaniem obostrzeń, w każdy weekend do Nowego Targu od strony przejść granicznych w Chyżnem czy Jurgowie ciągnęły sznury aut na słowackich rejestracjach. Bardzo często przyjeżdżały tu pełne autokary. Nasi południowi sąsiedzi kupowali dotychczas wszystko, zwłaszcza po wprowadzeniu euro, od żywności po ubrania czy meble.
Obecnie nowotarska targowica świeci pustkami. Część handlujących również rezygnuje. Mieszkańcy słowackich przygranicznych powiatów przymusowo zostali w domach. Z powodu obostrzeń, kupujących z tygodnia na tydzień jest coraz mniej. Surowe restrykcje na Słowacji zrobiły swoje, a nasi południowi sąsiedzi szczególnie cenili sobie zakupy w Nowym Targu. Przed wprowadzaniem obostrzeń, w każdy weekend do Nowego Targu od strony przejść granicznych w Chyżnem czy Jurgowie ciągnęły sznury aut na słowackich rejestracjach. Bardzo często przyjeżdżały tu pełne autokary. Nasi południowi sąsiedzi kupowali dotychczas wszystko, zwłaszcza po wprowadzeniu euro, od żywności po ubrania czy meble.Informacja prasowa
Dramatycznie trudna sytuacja spowodowała, że kupcy z jarmarku w Nowym Targu i właściciele placu handlowego zaapelowali do mieszkańców Podhala, by na zakupy przyjeżdżali na jarmark. - Bez waszego wsparcia my i plac targowy nie przetrwamy tego trudnego czasu – apelują handlujący. 
Jarmark w Nowym Targu to największy plac targowy w Małopolsce. Utrzymuje się z niego ok. tysiąc rodzin, a do tego setki wytwórców, którzy dostarczają własne produkty na stragany handlowe. 
Dlatego Stowarzyszenie Kupieckie „Nowa Targowica” wystosowało dramatyczny apel do mieszkańców Podhala, by pomogli uratować jarmark:
Dramatycznie trudna sytuacja spowodowała, że kupcy z jarmarku w Nowym Targu i właściciele placu handlowego zaapelowali do mieszkańców Podhala, by na zakupy przyjeżdżali na jarmark. - Bez waszego wsparcia my i plac targowy nie przetrwamy tego trudnego czasu – apelują handlujący. Jarmark w Nowym Targu to największy plac targowy w Małopolsce. Utrzymuje się z niego ok. tysiąc rodzin, a do tego setki wytwórców, którzy dostarczają własne produkty na stragany handlowe. Dlatego Stowarzyszenie Kupieckie „Nowa Targowica” wystosowało dramatyczny apel do mieszkańców Podhala, by pomogli uratować jarmark: Informacja prasowa
Słynny jarmark w Nowym Targu, praktycznie całkowicie zamarł. W stolicy Podhala na nowotarskiej targowicy w każdy czwartek, sobotę i niedzielę zwykle było tłoczno. Szczególnie w weekendy licznie przyjeżdżali m.in. Słowacy. Fot. Nowa Targowica Sp. z o.o.
Słynny jarmark w Nowym Targu, praktycznie całkowicie zamarł. W stolicy Podhala na nowotarskiej targowicy w każdy czwartek, sobotę i niedzielę zwykle było tłoczno. Szczególnie w weekendy licznie przyjeżdżali m.in. Słowacy. Fot. Nowa Targowica Sp. z o.o.Informacja prasowa
MondayNews
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?