Reklama

System start-stop pozwala unikać mandatów? Prawo musi iść szybciej za rozwojem technologii

W myśl art. 45 ust. 2 pkt. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierującemu nie wolno używać telefonu, trzymając słuchawkę lub mikrofon w ręce. Ale według orzecznictwa Sądu Najwyższego, włączony silnik oznacza, że przystępujemy do jego prowadzenia. A to już może być uznane za "stadialną formę usiłowania kierowania pojazdem".

Stojąc np. przed sygnalizatorem, nie wolno więc sięgać po komórkę. Jednak zdaniem adwokata Tadeusza Wolfowicza, wyjątkiem od tego może być kierowanie pojazdem wyposażonym w układ elektroniczny, który automatycznie wyłącza motor w momencie zatrzymania pojazdu. Niemniej, ekspert nie poleca wykorzystywania tej "furtki", gdyż sądy różnie mogą to potraktować.

Reklama

Załóżmy, że kierowca dysponuje systemem start-stop i trzyma w ręku telefon, stojąc na czerwonym świetle. W przypadku interwencji policjanta, który zamierza go ukarać mandatem w wysokości 200 zł i 5 punktami karnymi, uczestnik ruchu drogowego może się z tym nie zgodzić. Wtedy będzie wyjaśniał, że jego silnik był wyłączony, gdy akurat rozmawiał przez słuchawkę. Zatem "nie pozostawał w trakcie jazdy", zgodnie z Uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 18.12.1960 roku. Można też wskazać uzasadnienie wyroku z dnia 6 lutego 2014 roku o sygn. akt I Ca 767/13. Jak stwierdził Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej, "o ruchu świadczy napęd i/lub praca silnika".

- Jeżeli funkcjonariusza nie przekonają ww. argumenty, to po odmowie przyjęcia mandatu złoży wniosek o ukaranie kierowcy do sądu. Wówczas spór będzie rozstrzygać sekcja ds. wykroczeniowych przy Sądzie Rejonowym dla miejsca zaistniałego zdarzenia. Jednak ostrzegam, że równie możliwe jest uniewinnienie, jak i skazanie kierowcy samochodu z systemem start-stop, który trzymał słuchawkę lub mikrofon w ręku, stojąc na czerwonym świetle z wyłączonym silnikiem. Kwestią bardzo dyskusyjną będzie, także twierdzenie, iż zakończył właśnie rozmowę, zanim nastąpiła kolejna zmiana świateł i uruchomienie pojazdu - mówi mecenas Tadeusz Wolfowicz.

Jednak, jak zaznacza Arkadiusz Kuzio, Dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie, system start-stop w żaden sposób nie uprawnia kierującego do prowadzenia rozmowy z telefonem w ręku. Dotyczy to także sytuacji, gdy stoi w korku czy też przed sygnalizacją świetlną. Podczas ruszania pojazdu i wjazdu na skrzyżowanie trzeba przecież zachować szczególną ostrożność. Ekspert podaje też definicję "jazdy", w myśl ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK. Otóż pojazd mechaniczny jest w ruchu od chwili uruchomienia silnika aż do momentu osiągnięcia miejsca przeznaczenia lub planowej przerwy. Kuzio dodaje, że niestety sam "ruch" nie został zdefiniowany przez przepisy prawo o ruchu drogowym. Jednak można przytoczyć interpretacje ubezpieczeniowe, które nie pozostają w sprzeczności z pojęciem "zatrzymania", wynikającym z PoRD.

- Na Zachodzie korzystanie przez kierowców z telefonu komórkowego jest porównywane do prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Polakom brakuje tej świadomości. Złapani na gorącym uczynku, nagminnie tłumaczą się, że rozmawiali tylko przez chwilę albo trzymali telefon bez podjęcia rozmowy, np. bawiąc się nim w ręku. Podobnym wyjaśnieniem byłby fakt posiadania ww. systemu start-stop. I tak kierowcy byłoby trudno udowodnić, że urządzenie było włączone, a silnik faktycznie nie pracował, chyba że wewnątrz pojazdu miałby zamontowaną kamerę - zauważa Tadeusz Wolfowicz.

Z kolei w ocenie Arkadiusza Kuzio, obecne przepisy nie budzą żadnych wątpliwości w zakresie zakazu używania telefonów w oczekiwaniu na zmianę świateł, nawet w przypadku wyłączonego silnika. Każdego kierowcę obowiązuje jednakowe prawo. Nie ma potrzeby go zmieniać specjalnie dla posiadaczy systemu start-stop. Ekspert nie zna też przypadków, w których sądy orzekałyby, że ww. urządzenie pozwala kierowcy, stojącemu przed sygnalizatorem, na rozmowę przez telefon. I nie trzeba pouczać sędziów w tej kwestii.

Zatrzymanie pojazdu to unieruchomienie go, niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające do minuty, bądź wynikające z tych warunków lub przepisów. Zdaniem eksperta z Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, przepisy w tym zakresie są precyzyjne i kategoryczne.

- Ogólnie mamy do czynienia z dość trudną sytuacją możliwości stosowania odmiennych przepisów w stosunku do kierowców różnych typów pojazdów. Zgadzając się na to, będziemy promowali niebezpieczne zachowania na drodze i niską kulturę jazdy. Dlatego nasz parlament powinien uchwalić nową ustawę, która szybko dogoni zmiany technologiczne. Prawo nie może przecież nikogo faworyzować. Warto zwrócić też uwagę na to, że art. 45 ust. 2 pkt. 1 PoRD nie ma zastosowania, gdy kierowca używa tzw. przystawki głośnomówiącej. Można więc rozważyć rozszerzenie podobnego zwolnienia w przypadku używania systemu start-stop. Pozostają jednak nadal aktualnymi ww. trudności praktyczne - podsumowuje mecenas Wolfowicz.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

Dowiedz się więcej na temat: mandaty i punkty | kodeks drogowy | mandaty | start-stop

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »