Reklama

Tusk: Bez podniesienia wieku emerytalnego trzeba np. podnieść VAT

- Jeśli chcielibyśmy podtrzymać obecny wiek emerytalny, to aby móc wypłacać emerytury, musielibyśmy np. trwale podnieść VAT na wszystkie produkty o 8 pkt. proc. - powiedział we wtorek premier Donald Tusk.

Premier przedstawił na wtorkowej konferencji po posiedzeniu rządu wyliczenia, z których wynika, że podniesienie wieku emerytalnego jest konieczne, by państwo za kilkadziesiąt lat nadal mogło wypłacać świadczenia.

Reklama

Zdaniem premiera, pozostawienie wieku emerytalnego na obecnych poziomach zmusiłoby rząd do szukania pieniędzy gdzie indziej. Wymienił trwałą podwyżkę podatku VAT na wszystkie produkty o 8 pkt. proc., podniesienie składki emerytalnej z 19,5 proc. do 30 proc. pensji oraz obniżenie wypłacanych świadczeń o połowę.

- To są takie symulacje, byśmy mieli świadomość, jakie mamy zastępcze warianty - zaznaczył premier.

Tusk powiedział, że dedykuje te dane zwolennikom referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. - Uczciwe referendum musiałoby dotyczyć wyboru między poszczególnymi trudnymi decyzjami, a nie tylko pomiędzy wariantami, czy wiek emerytalny będzie wyższy, czy niższy. Bo jeśli ma być utrzymany ten wiek emerytalny, to musimy odpowiedzieć w takim referendum, na co się zgadzamy - na stały wyższy VAT, a więc wyższe ceny, czy na wyraźnie niższe emerytury, czy radykalne podniesienie składki emerytalnej - powiedział premier.

- Jeżeli nie wydłużymy wieku emerytalnego, to przeciętna emerytura kobiet w 2040 r. będzie wynosiła 2062 zł, ale jeżeli kobiety będą pracowały dłużej - to średnia emerytura wyniesie 3411 zł, a jest to różnica o 65 proc. - powiedział Tusk.

- Chcemy tę debatę przeprowadzić bez hipokryzji, bez ukrywania czegokolwiek - zapewnił we wtorek na konferencji prasowej premier, mówiąc o rządowym projekcie reformy emerytalnej.

Tusk podkreślił, że podwyższenie emerytur nie jest głównym powodem planowanej reformy - "prawdziwym powodem jest drastyczny brak rąk do pracy" ze względu na permanentny niż demograficzny, którego można spodziewać się w latach 40. i późniejszych. Dodał, że w jego "ocenie nie ma (...) odwrotu, żadnej innej możliwości", by reformy uniknąć.

Premier zaznaczył, że rząd prowadzi działania, które będą sprzyjać dzietności - chodzi np. o wydłużenie urlopów macierzyńskich, wprowadzenie urlopu tacierzyńskiego.

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Tusk przypomniał, że projekt reformy emerytalnej zakłada, że będzie ona rozłożona w czasie, w przypadku kobiet - na 28 lat do 2040 r.

- Budżet państwa nie zarabia na reformie emerytalnej - powiedział we wtorek premier Donald Tusk. Dodał, że rząd nie przewiduje wprowadzenia tzw. ustaw osłonowych. Szef rządu sceptycznie odnosi się do propozycji PSL dotyczących zmian w reformie emerytalnej.

- Chcę powiedzieć, że budżet państwa nie zarabia na reformie emerytalnej. To, że wydłużamy wiek emerytalny i zrównujemy go, to że odbieramy przywileje emerytalne grupom wyróżnionym do tej pory, a szczególnie mówimy tu o wydłużeniu wieku emerytalnego służb mundurowych - to także nie przynosi zysku budżetowi państwa, nie to jest celem tej ustawy - powiedział premier na konferencji. - A co za tym idzie, my nie mamy dzięki tej ustawie jakichś dodatkowych pieniędzy, które możemy wydać na inne cele.

Tusk podkreślił, że jego rząd chce w sposób przemyślany wspierać te rodziny, które decydują się na dzieci. - Przede wszystkim kobiety, po to, aby macierzyństwo i wychowanie dzieci nie kojarzyło się z utratą szans życiowych, np. kariery zawodowej - podkreślił premier.

Zaznaczył, że trudno spodziewać się jakiegoś "wysypu ustaw", które spowodują, że wejście w życie ustawy emerytalnej równocześnie spowoduje wydatek dziesiątków, miliardów złotych, "bo Polska polegnie wtedy".

- Uważam, że byłoby rzeczą błędną gdybyśmy (...) warunkowali wejście ustawy emerytalnej od tego, ile pieniędzy wydanych będzie np. na przedszkole i żłobki już w tym roku, czy jakąś ustawą, która wejdzie równocześnie - zaznaczył Tusk.

Premier pytany o propozycję PSL w sprawie reformy wieku emerytalnego (uzależnić wiek przejścia na emeryturę kobiety od liczby urodzonych przez nią dzieci - PAP) odparł, że sceptycznie się do nich odnosi.

- Będę namawiać partnerów, w tym PSL, aby szukać dobrych pomysłów i jeśli trzeba także finansowanych z budżetu państwa, w granicach odpowiedzialności na rzecz wspomagania polskiej rodziny, ale bez zniekształcania tej ustawy - podsumował premier.

- - - - - -

- W projekcie zmian emerytalnych znalazły się również zapisy dotyczące aktywizacji zawodowej osób po 60. roku życia i równości płci na rynku pracy - powiedział w wtorek minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

- W proponowanym projekcie ustawy są zapisy dostosowujące na przykład okresy składkowe i nieskładkowe, zrównujące staż ubezpieczeniowy dla kobiet i mężczyzn uprawniający do minimalnej emerytury. Bez zmian pozostają nauczycielskie świadczenia kompensacyjne i wiek uprawniający do nich, emerytury pomostowe i świadczenia przedemerytalne - zaznaczył minister.

- W projekcie tej ustawy jest zawarty również zapis dotyczący przygotowania rządowego projektu wsparcia zatrudnienia, aktywizacji osób po 60. roku życia i równości płci na ryku pracy - zaznaczył.

- - - - - -

Premier Donald Tusk jest sceptyczny wobec emerytalnych pomysłów PSL i nie chce, aby została zniekształcona ustawa o podwyższeniu wieku emerytalnego.

- Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o pomysły PSL, ale umówiliśmy się, że bardzo poważnie potraktujemy konsultacje społeczne. Będę namawiał PSL, aby szukać dobrych pomysłów na rzecz wspomagania rodziny, ale bez zniekształcania ustawy - powiedział.

Rząd planuje przyjąć projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw, który zakłada podwyższenie wieku emerytalnego docelowo do 67 roku życia, począwszy od roku 2013. Za sprawą podniesienia wieku emerytalnego w roku 2020 dług w relacji do PKB spadnie do 44 proc., w roku 2030 - do 40 proc., a do 2040 - do 35 proc. PKB.

PSL przedstawiło postulat zmniejszania czasu pracy kobiet o 3 lata za każde urodzone dziecko.

KOMENTARZ INTERIA.PL

Polki zaczekają na działania premiera, które mają sprzyjać dzietności - wydłużenie urlopów macierzyńskich, wprowadzenie urlopu tacierzyńskiego i inne udogodnienia. Jeśli w Polsce będzie można z godnością mieć dzieci to życie w kraju będzie lepsze. Pojawią się wtedy młodzi Polacy. Ludzie za długo byli oszukiwani aby przyjęli teraz namowy rządu za dobrą monetę. Żyjemy w wolnym świecie, Polki mogą rodzić dzieci i mieszkać w innym kraju, co też masowo czynią. Żaden rząd temu nie może przeciwdziałać. Na nic zda się wtedy podwyższanie podatków, w tym VAT. Masowej emigracji nie zatrzymasz...

Krzysztof Mrówka

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Dowiedz się więcej na temat: wszystkie | emerytura | 'Wtorek' | Wieko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »