Coraz wyższe temperatury w tradycyjnych, ciepłych krajach Europy, takich jak Włochy, Grecja czy Hiszpania, sprawiają, że wielu turystów szuka alternatywnych kierunków i stawia na coolcation. Po raz pierwszy termin ten użył przed dwoma laty jeden z amerykańskich portali. Za dodatkowy atut nowego trendu można uznać fakt, że zwykle chłodniejsze miejsca są też mniej zatłoczone.
Chłód zamiast upałów. Lato na Północy Europy
Według Europejskiej Komisji Turystyki (ETC), 22 proc. podróżnych z Europy deklaruje, że latem unika miejsc o wysokich temperaturach. Dlatego zamiast na południu, odpoczywa na północy kontynentu. Na przykład w Norwegii, którą w 2024 r. odwiedziło ponad 12 mln turystów, o 4,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Popularność zyskuje też Szwecja. "Co czwarty komentujący swój pobyt w tym kraju chwali wrażenia i spędzanie dnia na łonie przyrody" - informują autorzy opracowania. Turyści, którzy wybrali ten kraj, są zadowoleni nie tylko z niższych temperatur, ale też parków i ogrodów botanicznych. Kolejną atrakcją, która wzbudziła zainteresowanie zagranicznych podróżnych, są skanseny - muzea na wolnym powietrzu.
Turyści wybierają Skandynawię, a zwłaszcza jej przyrodę
W Finlandii co czwarty analizowany przez autora opracowania komentarz dotyczył jezior, parków i terenów otwartych. Przyroda jest tam główną motywacją zachęcającą do podróży. Kolejną - możliwość relaksu i odpoczynku bez obaw o skrajnie wysokie temperatury. Przyjezdni chwalą też stolicę kraju i jej zabytki. Zwracają uwagę, że ani w Helsinkach, ani na autostradach nie panuje tłok.
Analiza przeprowadzona przez Data Appeal Company pokazuje, że przyroda i natura są obecnie jednymi z najsilniejszych motorów napędowych dla popytu na podróże po północnej Europie. W Skandynawii popularność zyskuje też gastronomia i wellness. Globalna platforma Statista szacuje, że przez najbliższe lata rynek turystyczny w Skandynawii będzie rósł w tempie 2,63 proc. rocznie i w 2029 r. osiągnie wartość 22,6 mld euro.











