Raport jest pierwszym publicznie dostępnym opracowaniem danych dotyczących śladu węglowego branży modowej. Naukowcy oszacowali w nim intensywność emisji tego gazu - od początku do końca cyklu życia produktu. "Jest oczywiste, że branża modowa nie rozumie w pełni emisji metanu (CH4), skąd pochodzi i dlaczego ten rodzaj gazu cieplarnianego wymaga tak pilnego rozwiązania. (...) Nie możemy naprawić tego, czego nie rozumiemy" - czytamy we wprowadzeniu do raportu.
Emisja metanu. Na szczycie listy skóra i wełna
Jego autorzy ostrzegają, że jeśli nic się nie zmieni, w ciągu najbliższych 20 lat przemysł modowy może wyemitować co najmniej 712 milionów ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. Zwracają uwagę, że "metan jest 86 razy silniejszy niż dwutlenek węgla w krótkim okresie". Oznacza to, że może zatrzymywać ciepło, które ogrzewa naszą atmosferę znacznie bardziej niż CO2. "Moda to sposób wyrażania siebie. Czas, aby nasze wybory odzwierciedlały to, czego naprawdę chcemy dla naszej wspólnej planety" - apelowała była modelka i założycielka Collective Fashion Justice Emma Håkansson.
Jak obliczyli naukowcy nowojorskich uniwersytetów, najbardziej szkodzą skóra oraz wełna, pomimo, że stanowią one zaledwie 3,8 proc. wszystkich materiałów wykorzystywanych w modzie każdego roku. "70 proc. tego silnego, powodującego ocieplenie metanu jest związane wyłącznie z produkcją skóry pochodzenia zwierzęcego, wełny i kaszmiru" - podkreślają.
Około 20 proc. emisji metanu ma pochodzić z energii nieodnawialnej, która nadal jest wykorzystywana do przetwarzania i produkcji materiałów modowych. Emisję CH4 ma powodować też produkcja materiałów bawełnianych i innych tekstyliów, m.in. syntetyków i wiskozy. "Podstawowym problemem tej branży przemysłu jest zbyt duża produkcja ubrań" - zwracają uwagę autorzy dokumentu.
Ograniczyć emisję metanu. Są na to sposoby
Collective Fashion Justice wyraziło opinię, że konsumenci mogą pomóc ograniczyć problem, kupując mniej nowych rzeczy i wybierając używaną odzież. Twierdzą jednak, że odpowiedzialność ponoszą nie oni, ale producenci oraz ilość ubrań, która trafia na śmietnik. Tylko w Polsce rocznie wyrzucamy 418 tysięcy ton tekstyliów, średnio 11 kg na osobę. W Stanach Zjednoczonych na wysypiska jest wywożonych 11,3 miliona ton - wynika z danych rządowej Agencji Ochrony Środowiska USA.
W Europie z nadmiarem produkcji odzieży zamierza walczyć Parlament Europejski. Powstają przepisy, które mają zobowiązać producentów do odpowiedzialności za odpady tekstylne, a duże firmy badają rozwiązania w zakresie recyklingu. W Polsce od stycznia nie można wrzucać ubrań ani innych tekstyliów do pojemników na odpady mieszane.
Autorzy raportu przypominają, że przed czterema laty podczas szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow ponad 150 krajów podpisało globalne porozumienie w sprawie metanu. Postanowiło, że do 2030 r. musimy ograniczyć emisję metanu o 30 proc. w stosunku do poziomu z 2020 r., co miałoby pomóc w ograniczeniu globalnego ocieplenia. "Aby osiągnąć cele klimatyczne, przemysł modowy musi zainwestować w sprawiedliwą transformację, wykraczającą poza uzależnienie od materiałów pochodzenia zwierzęcego i opartych na paliwach kopalnych" - apelują naukowcy nowojorskich uniwersytetów.












