Reklama

Duńczycy otrzymali skargę ws. Nord Stream 2

Duńska Rada Odwoławcza ds. Energii otrzymała skargę na decyzję Duńskiej Agencji Energii zezwalającą na budowę gazociągu Nord Stream 2 na duńskich wodach terytorialnych - podaje rosyjska agencja RIA Novosti.

Skarga wpłynęła w określonym prawem terminie, czyli do 27 listopada. Dania nie ujawnia, kto ją złożył.

Reklama

Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, że od pozwolenia Danii na budowę gazociągu mogą odwołać się ukraińskie władze. - Rozważamy teraz możliwość odwołania się z punktu widzenia ochrony środowiska - mówił Aleksiej Orzel, ukraiński minister energetyki. W rozmowie z Channel 24 przyznał jednak, że - biorąc pod uwagę poniesione na projekt wydatki - i tak zostanie on zrealizowany.

Niedawno wicepremier Rosji Dmitrij Kozak informował, że druga nitka podmorskiego gazociągu ruszy w połowie 2020 roku. Pierwotnie zakładano, że rura będzie gotowa do końca tego roku. Opóźnienia są efektem działań m.in. Danii, która zwlekała z wydaniem zgody na ułożenie rurociągu na duńskich wodach (wydała ją dopiero pod koniec października).

Moc przesyłowa Nord Stream 2, który zakończy bieg na terytorium Niemiec, będzie taka sama, jak pierwszej nitki - wyniesie 55 mld m sześc. surowca rocznie. Budowa gazociągu budziła sprzeciw wielu krajów, w tym Polski, krajów nadbałtyckich i Ukrainy. W wyniku uruchomienia gazociągu Rosja będzie mogła eksportować swój gaz na zachód Europy omijając Ukrainę. Rosyjski gaz dzięki podmorskiemu połączeniu będzie mógł być dystrybuowany do Europy za pośrednictwem Niemiec.

Wstrzymanie tranzytu przez terytorium Ukrainy byłoby dla Ukrainy dużym problemem, bo rocznie Ukraińcy inkasują z tytułu opłaty przesyłowej między 2 a 3 mld dol. W zeszłym roku przez Ukrainę Rosjanie przesłali 86 mld m sześc. gazu.

Zwraca się też uwagę, że projekt oznacza uzależnienie Europy w jeszcze większym stopniu od rosyjskiego surowca.

Ostatnio w sprawie po raz kolejny głos zabrały Stany Zjednoczone, które poinformowały, że szykują sankcje wobec Nord Stream 2.

Jim Risch, szef komisji spraw zagranicznych Senatu USA, mówił, że sankcje wpisano do projektu amerykańskiej ustawy o budżecie resortu obrony na 2020 rok. Według niego zapisy są zgodne z przegłosowaną w lipcu przez komisję spraw zagranicznych Senatu "Ochroną bezpieczeństwa energetycznego Europy". Według autorów ustawy, Rosjanie traktują dostęp do swoich surowców jako narzędzie szantażu politycznego. Ustawa o budżecie resortu obrony musi być przegłosowana przez obie izby Kongresu - Izbę Reprezentantów i Senat.

Stany Zjednoczone są coraz większym eksporterem gazu LNG. Im również zależy na możliwości sprzedaży surowca, także na rynku europejskim.

Głos w sprawie zajął także polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na początku listopada nałożył on karę w postępowaniu przeciw Gazpromowi i pięciu międzynarodowym podmiotom odpowiedzialnym za finansowanie gazociągu Nord Stream 2: Engie, Uniper, OMV, Shell i Wintershall. Są one podejrzane o sfinalizowanie transakcji mimo braku zgody polskiego urzędu antymonopolowego.

Zdaniem urzędu, działania konsorcjantów mogą być próbą obejścia przepisów poprzez utworzenie spółki finansującej budowę gazociągu bez zgody organu antymonopolowego.

Kara w wysokości 172 mln zł (ok. 40 mln euro) dotyczy jednej z sześciu spółek - Engie Energy. UOKiK zapowiedział, że należy spodziewać się kolejnych kroków ze strony Urzędu.

morb

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »