Reklama

Nieuczciwy kontrahent to problem w szczególności dla małych przedsiębiorców

Pomysł na biznes to jedno. Okazuje się jednak, że polskie firmy mają ogromne problemy z nierzetelnymi kontrahentami, którzy nie chcą płacić za wykonaną usługę. Z tym problemem najmniej radzą sobie mikro i małe przedsiębiorstwa.

Aż 84 proc. polskich firm spotyka się z mniejszymi lub większymi kłopotami z uzyskaniem zapłaty od swoich kontrahentów - wynik z najnowszego raportu "Portfel należności polskich przedsiębiorstw" przygotowanego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów. Te problemy nie wynikają jednak wyłącznie z nieuczciwości naszego biznesu. Jak pokazują doświadczenia firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, dużą winę ponoszą również sami przedsiębiorcy, którzy rozpoczynają prowadzenie własnej działalności bez przygotowania strategii i planu na wypadek natrafienia na nierzetelnego kontrahenta.

Reklama

W naszym kraju bardzo dobrze przyjęło się już twierdzenie, że dług przedsiębiorcę boli trzy razy. Pierwszą nieprzyjemnością, na jaką natrafiają firmy, które rozpoczęły współpracę z nieuczciwym kontrahentem jest konieczność ponoszenia stałych opłat związanych z samą działalnością. Drugą - brak zysku z przeprowadzonej transakcji. Trzecią dotkliwością odczuwaną przez oszukanych przedsiębiorców jest konieczność odprowadzenia podatku od tej nieudanej współpracy. Jednak wbrew ogólnemu przekonaniu, nie są to jedyne bolączki tych firm.

Mali nie radzą sobie z kontrahentami

Średnia kwota, jaka windykowana jest w sektorze B2B przez negocjatorów firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso to 12 tys. złotych. Jak pokazują statystyki, 75 proc. zleceń, jakie otrzymuje ta firma, pochodzi od mikro lub małych przedsiębiorstw, które chcą odzyskać pieniądze od niepłacącego kontrahenta. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy firma windykuje zadłużenie wynikające z niepoprawnie skonstruowanej umowy lub wręcz jej braku, co jest dużym niedopatrzeniem zlecającego wierzyciela. Przykłady takiej nierozwagi można by mnożyć. Jak wspominają negocjatorzy Kaczmarski Inkasso, jeden z ich klientów starał się odzyskać pieniądze za zbudowany przez siebie wiadukt, którego wartość przekraczała 600 tys. złotych. Zlecenie na tę budowę zostało napisane ...na serwetce.

Nie wystarczy dobry pomysł

W przeprowadzonym w kwietniu 2015 r. przez Rzetelną Firmę badaniu, przedsiębiorcy zostali zapytani o to, jaki był powód, dla którego założyli firmę. 32,4 proc. z grupy ankietowanych właścicieli firm przyznało, że zrobiło to, ponieważ miało świetny pomysł na biznes. Perspektywa wyższych zarobków była z kolei motywatorem dla 25,4 proc. badanych.

Jednak sam dobry pomysł na biznes nie wystarczy, aby prowadzić dobry i bezpieczny biznes. Skupianie się tylko na pomyśle, potrzebie usamodzielnienia się czy też możliwości zarobienia większych pieniędzy może być tym pierwszym błędem, jakie właściciel firmy popełni już na starcie. Decydując się na założenie działalności gospodarczej, w pierwszej kolejności skupiają się wyłącznie na pomyśle na biznes i znalezieniu klientów, którzy go kupią. Sprawami administracyjnymi i tym, w jaki sposób zabezpieczą spływ należności od kontrahentów zdają się nie zaprzątać sobie głowy. Do czasu, gdy okaże się, że jest już za późno, gdy idealny z pozoru kontrahent lub klient okaże się oszustem.

- Polskie firmy mają tak naprawdę dwa problemy. Po pierwsze, bardzo często zakładają je nie przedsiębiorcy, ale fachowcy, którzy są przekonani, że ich profesjonalne kompetencje wystarczą, aby utrzymać firmę na rynku. Nie korzystają z pomocy prawników, nie weryfikują kontrahentów. Drugim popełnianym przez nich błędem jest tracenie czujności w perspektywie zarobku. W wielu rozmowach z naszymi klientami, dla których odzyskujemy pieniądze, tłumaczymy, że nie mogą liczyć pieniędzy, których ktoś im jeszcze nie zapłacił - podkreśla Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji z w Kaczmarski Inkasso.

Mądry Polak po szkodzie

Właśnie dlatego wiele polskich firm nie wprowadza strategii odzyskiwania należności na samym początku swojej działalności. Działając w przekonaniu, że martwić będą się dopiero wtedy, gdy pojawi się kłopot, niejednokrotnie tracą wiele tysięcy złotych na walkę z dłużnikiem. Po odzyskaniu pieniędzy, często okazuje się, że marży nie wystarcza już na to, aby pokryć koszty odzyskania długu. I nie chodzi tu nawet o wydatki, jakie zostały poniesione na proces windykacyjny, ponieważ już od dwóch lat, można egzekwować je również od dłużnika. Chodzi tu o stracony czas, nerwy czy zobowiązania, których zapłaty wymaga od firm państwo.

- Dług nie jest czymś, co dotyka firmy punktowo. Jest to nieustanny ból, który trwa i narasta. Nie da się go uśmierzyć doraźnymi środkami, jak pożyczka, czy kredytowanie się kosztem kolejnego kontrahenta. Poziom bólu, czyli problemu zadłużenia, narasta wraz z czasem i kwotą, jakiej dotyczy - przypomina Radosław Koński.

Źródło: Kaczmarski Inkasso

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »