Potrzeba politycznej decyzji Moskwy

Rosjanie testują cierpliwość firm spożywczych. Wyniki kontroli ponoć już są, decyzji brak. Może pomoże Bruksela?

Rosjanie testują cierpliwość firm spożywczych. Wyniki kontroli ponoć już są, decyzji brak. Może pomoże Bruksela?

Na razie nie ma przełomu w rozmowach z Rosją. Wczoraj Jerzy Pilarczyk, wiceminister rolnictwa, przesłał kolejne pismo do Moskwy z prośbą o ujawnienie daty przysłania rezultatów kontroli w zakładach przetwórstwa mleka oraz wyznaczenie terminów kolejnej rosyjskiej wizytacji. Na kontrolę czeka jeszcze 24 zakłady przetwórstwa mięsa, 12 drobiu, 11 firm rybnych i 7 paszowych.

- Wysłaliśmy do Moskwy znacznie skróconą listę do trzeciej tury kontroli w nadziei, że to przekona Rosjan. Taki grafik umożliwiłby wizytację przez na przykład 8 osób w ciągu 2-3 tygodni - tłumaczy Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.

Reklama

Moskwa tłumaczy

Opóźnienia tłumaczone są restrukturyzacją służb weterynaryjnych Federacji Rosyjskiej, która miała się zakończyć do połowy lutego.

- Niestety, uzyskaliśmy informację, że proces ten potrwa do kwietnia. To oznacza, że kolejne kontrole mogą odwlec się w czasie. Nie dotyczy to jednak wyników inspekcji w zakładach przetwórstwa mleka. W rozmowach telefonicznych byliśmy wielokrotnie zapewniani, że dokumenty w tej sprawie są już na biurkach urzędników. Potrzebna jest tylko wola polityczna - podkreśla Krzysztof Jażdżewski.

Do ujawnienia wyników kontroli w 75 zakładach przetwórstwa mleka miała obowiązywać tzw. prowizoryczna lista dla kilku zakładów, które wykazywały się największym eksportem. Ostatecznie z grupy 10 zakładów Moskwa wybrała dwa pierwsze, co oznaczało przyznanie tymczasowej licencji wyłącznie grupie Danone.

- W rozmowach oficjalnych, mowa była o kilku zakładach. Rosjanie nie precyzowali, co rozumieją pod tym pojęciem. Wysłaliśmy więc listę dziesięciu liderów, którzy najwięcej stracili na eksporcie. Powrót do tej sprawy nie ma sensu, bo szybciej nastąpi ogłoszenie wyników kontroli - twierdzi minister.

Pukanie do drzwi

W kontaktach z Rosją Polska bardzo liczy na pomoc Unii.

- Jest tajemnicą poliszynela, że spięcia na linii Warszawa-Moskwa mogą wpływać na stosunki handlowe. Ja tego nie wyczuwam w rozmowach bezpośrednich, ale wskazują na to dość powolne działania w wydawaniu decyzji o warunkach eksportu. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że inne nowe kraje członkowskie UE, m.in. Litwa, już otrzymały decyzję - mówi Krzysztof Jażdżewski.

Minister zauważa, że dużym sukcesem jest zainteresowanie naszym problem Komisji Europejskiej. Co prawda na efekty trzeba jednak trochę poczekać, ale podkreśla, że w negocjacjach Rosja jest dość wymagającym i twardym partnerem. To powoduje, że efekty rozmów nie pojawiają się zbyt szybko.

- Na razie pukamy do drzwi. Z Rosjanami będzie tak: długo, długo nic i nagle jakaś - miejmy nadzieję, że dobra - informacja. Niewykluczone, że sprawa naszego eksportu pojawi się w negocjacjach UE-Rosja w ramach jakiegoś pakietu coś za coś. Rosjanie przecież będą się starali ustalić jak najlepsze dla siebie warunki przystępując do WTO (Światowej Organizacji Handlu).

Rzeź na rzeźniach

Główny lekarz weterynarii także w kraju ma pełne ręce roboty.

- Rzeźnie czeka sądny rok. Do końca grudnia rynek ma być wyczyszczony z firm, które nie spełniają wymagań. Musimy sami robić porządek. Nie możemy dopuścić do tego, by robili to za nas kontrolerzy Komisji Europejskiej z Dublina - podkreśla Krzysztof Jażdżewski.

Analiza kontroli, które nawiedzają rzeźnie, pozwoli na określenie największych zagrożeń i działań, jakie należy podjąć. Niewykluczone, że wyniki wymuszą niewielkie zmiany prawodawstwa pod kątem wymogów. Wizytatorzy będą zwracać uwagę przede wszystkim na problem ochrony zwierząt w trakcie uboju oraz prawidłowe pozyskiwanie i utylizację odpadów. Pod szczególną lupą znajdą się firmy eksportujące na rynek unijny.

- Powstanie lista grzeszników, których będziemy nękać restrykcyjnymi kontrolami. To oznacza, że nieco odpuścimy zakładom, gdzie wykryto niewielkie uchybienia - mówi Krzysztof Jażdżewski.

Na lekki oddech mogą też liczyć zakłady przetwórcze. Główny Inspektorat Weterynarii nie przewiduje w tym roku centralnych kontroli.

Mira Wszelaka

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: Moskwa | potrzeba | Rosjanie | jażdżewski | polityczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »