Związkowcy mówili wcześniej reporterowi RMF FM, że dziś powodów do strajku jest więcej niż w maju, gdy do ostatniej chwili ważyło się uziemienie samolotów.
Nadal chodzi o nowy regulamin płacowy i żądanie zatrudniania personelu na etatach a nie w spółce pośredniczącej. Doszło żądanie przywrócenia do pracy zwolnionej szefowej związku personelu pokładowego i nowe - jak mówią związkowcy - szykany zarządu. Chodzi choćby o ostatnie decyzje o masowych kontrolach trzeźwości pilotów i o kontroli bagaży załóg.
Dodatkowo zarząd LOT chce, by związki zapłaciły prawie dwa miliony za zapowiedź strajku w maju.
Dlatego Agnieszka Szelągowska, wiceszefowa związku zawodowego personelu pokładowego, pytana o strajk, mówiła: Jeśli - to szybko.
- Wrzesień - nie później, bo nie ma sensu tego dłużej przeciągać. Nie ma sensu eskalować napięcia. Trzeba po prostu wrzód przeciąć i koniec - uważa.
Związki zawodowe twierdzą, że mają pełne prawo do strajku, bo ważne jest referendum strajkowe przeprowadzone wiosną. Zarząd je podważa, ale sąd wypowie się w tej sprawie dopiero w listopadzie.
Mariusz Piekarski









