Reklama

Bez zakończenia wojny w Ukrainie trudno marzyć o powrocie hossy na GPW

Inwestorzy są w fatalnych nastrojach. Popytowi na akcje z warszawskiej giełdy nie będzie sprzyjać podwyższenie oprocentowania lokat i stopy zwrotu z obligacji detalicznych. Hossę na GPW powinno wywołać dopiero zakończenie wojny w Ukrainie.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

Dla WIG20 minimum z ostatnich 52 tygodni to 1 719 pkt., gdy maksimum to 2 472. Od początku roku ten warszawki indeks osłabił się o 27 proc. Dla porównania dwa indeksy z amerykańskiej giełdy: minimum dla S&P500 to 3 958 pkt., a maksimum 4 819 pkt., od początku 2022 r. stracił na wartości 14 proc. Jeszcze większą stratę odnotował Nasdaq bo o 25 proc., przy minimum z  52 tygodni 11 566 i maksimum 16 205.

Reklama

Pesymizm na rynkach

- Na rynkach globalnych panują pesymistyczne nastroje i sytuacja na GPW nie odbiega od tego co dzieje się na innych najważniejszych giełdach - mówi Piotr Zając, główny analityk rynkowy CMC Markets. - Nasz najbardziej ogólny indeks WIG spadki rozpoczął 4 kwietnia i licząc do 12 maja zanotował 24 sesje, z których aż 22 kończył niżej niż zaczynał, co pokazuje jak duża jest presja po stronie podaży. Indeks ten znalazł się najniżej od grudnia 2020 r.

Strata na WIG od szczytu hossy z listopada 2021 r. przekracza już 20 proc., a więc umowną granicę bessy. Fundamentalnych przyczyn, które uprawniają do mówienia o bessie nam nie brakuje.

Obawy inwestorów z Wall Street

Na giełdowe rynki krajów wschodzących przenoszą się obawy inwestorów z Wall Street, którzy nie wierzą, że wprowadzając podwyżki stóp procentowych Fed zdoła stłumić inflację bez krzywd dla amerykańskiej gospodarki, które spowodować mogą recesję. Inwestorów niepokoi też powrót pandemii w Chinach, ograniczający podaż niektórych produktów i powodujący przerwy w łańcuchach dostaw.

My na dodatek mamy swoje lokalne problemy. Te są związane z wojną za naszą wschodnią granicą i bardzo wysoką inflacją. Zwalczaniu inflacji nie sprzyja rozbieżność w działaniach RPP i polskiego rządu. Gdy RPP podnosi stopy procentowe, aby osłabić popyt konsumpcyjny, to jednocześnie rząd dosypuje do fiskalnego "koszyka" coraz więcej pieniędzy, stymulując popyt. Stopy więc rosną i inflacja też.

Gaz i hamulec

- W gospodarce mamy jednocześnie wciśnięty gaz i hamulec, porównując politykę fiskalną i monetarną, a na tak prowadzonym samochodzie nie zajedziemy daleko - komentuje ekspert CMC Markets.

Na GPW rynek akcji jest teraz mocno wyprzedany, krótkoterminowo można szukać okazji do spekulacji, bo kapitał zwrócił się w kierunku spółek starej ekonomii. Jednak jednocześnie trudno szukać takich spółek w WIG20 ponieważ swoje inwestycje ulokował kapitał zagraniczny, który obecnie raczej ucieka z rynków wschodzących.

Osłabienie popytu na akcje?

Na dodatek jeżeli podwyżki stóp procentowych NBP osiągną poziom bliski 7 proc., to bezpieczne aktywa będą relatywnie bardziej atrakcyjne (po podwyżce oprocentowania lokat bankowych i stopy zwrotu z obligacji detalicznych), co oznacza osłabienie popytu na akcje.

- Na GPW bliżej nam do wybijania kolejnych dołków niż do osiągania szczytów, zmienić to mógłby game changer w postaci zakończenia wojny w Ukrainie - dodaje P. Zając z CMC Markets. - Zakończenie sporu polskiego rządu z UE i uruchomienie środków z KPO też pomogłoby warszawskiej giełdzie, jednak kres wojny uważam za istotniejszy, ze względu na jej globalne znaczenie.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »