Brak zaufania do własnych funduszy?

Osoby zarządzające i kierujące NFI ulokowały w akcjach własnych funduszy niespełna 700 tys. zł i zgromadziły pakiet tylko ok. 135 tys. walorów. W większości przypadków do managementu należy co najwyżej kilka papierów kierowanej przez siebie spółki.

Osoby zarządzające i kierujące NFI ulokowały w akcjach własnych funduszy niespełna 700 tys. zł i zgromadziły pakiet tylko ok. 135 tys. walorów. W większości przypadków do managementu należy co najwyżej kilka papierów kierowanej przez siebie spółki.

Firmy zarządzające NFI zostały utworzone przez instytucjonalnych akcjonariuszy funduszy. Kolejność, biorąc pod uwagę obecne konsorcja zarządzające, była często następująca: inwestorzy kupowali akcje NFI, a następnie przejmowali nad nimi operacyjną kontrolę. Rzadziej miało miejsce najpierw zatrudnienie zarządcy, a następnie wejście jego udziałowców w skład akcjonariatu funduszy (wyjątkiem są przede wszystkim BRE, Bank Austria, Pekao, WBK i podmioty powiązane z KP Konsorcjum).

Czym innym jest jednak lokowanie w akcje funduszy własnych środków przez osoby fizyczne kierujące NFI, zwłaszcza przez członków ich rad nadzorczych i zarządów. Analiza informacji na ten temat wskazuje, że niechętnie lokują oni pieniądze na rynku NFI - najczęściej pod względem inwestycyjnym ignorują po prostu własne fundusze.

Reklama

W rękach osób zarządzających NFI na koniec I kwartału br. znajdował się pakiet 122 806 akcji własnych funduszy. Wielkość ta nie uległa zapewne zasadniczej zmianie. Fundusze nie informowały bowiem ostatnio o zakupach bądź sprzedaży ich akcji przez kierownictwo. W rękach osób nadzorujących znajduje się z kolei pakiet 12 108 walorów, a więc członkowie rad nadzorczych dziesięciokrotnie rzadziej decydują się na inwestycje na rynku NFI. Może to wynikać z faktu, że są to z reguły osoby słabiej związane z rynkiem kapitałowym. W dziewięciu funduszach osoby zarządzające i nadzorujące nie posiadają żadnych akcji lub ich inwestycje ograniczają się do kilku walorów.

W przypadku funduszy kierowanych przez PZU NFI Management (Drugi NFI, "Kwiatkowski" i Progress) do osób zarządzających zaliczono także firmę zarządzającą. W żadnym z NFI nie posiada ona jednak akcji. Pozostałe fundusze być może nie traktują konsorcjum zarządzającego jako osoby zarządzającej albo nie informują o jej zaangażowaniu, ponieważ jest ono zerowe. To jednak nie byłoby dziwne - wystarczy, że w fundusze inwestują udziałowcy konsorcjów.

Cenna OctavaW pięciu NFI do osób zarządzających należy kilka, a nawet kilkadziesiąt tys. akcji. Najwięcej papierów zgromadził menedżment Octavy (72,6 tys.). Pakiet ponad 70 tys. papierów kupił Stanisław Leszczyński, wiceprezes KP Konsorcjum (kieruje Octavą), który w I kwartale br. dokupił do wcześniej zgromadzonych walorów ponad 8,5 tys. akcji. Prawie 1,7 tys. akcji ma także prezes KP Konsorcjum Piotr Rymaszewski. Najwyraźniej menedżment podziela opinię obserwatorów rynku, że Octava zalicza się do grona najlepszych NFI. Wskazuje na to także fakt, że S. Leszczyński nie kupował np. akcji innego kierowanego przez KP Konsorcjum funduszu - Piasta.

Pakiet ponad 20 tys. akcji w Fund.1 NFI i Victorii zgromadził wiceprezes BRE/Cresco Management - Jerzy Maślankiewicz. W I kwartale kupił 20,5 tys. akcji Victorii oraz 12 tys. walorów "Jedynki" (ma ich w sumie 21,5 tys.).Rada lubi Jupitera.

Jupiter jest jedynym przypadkiem, kiedy członkowie rady nadzorczej posiadają znaczną liczbę akcji. Co ciekawe, w przypadku kilku członków rady fundusz podał w raporcie, że nie posiada danych na temat ich zaangażowania w NFI. Ponad 12 tys. papierów należy do Jerzego Kędzierskiego, wiceprzewodniczącego rady. Ponad 5,1 tys. akcji Jupitera posiada również Ireneusz Nawrocki, prezes Trinity Management, kierującej funduszem. W "Kwiatkowskim" członkowie rady nadzorczej mają w sumie 78 akcji własnego funduszu. Najwięcej Anna Siejda, której optymizm, jeśli chodzi o rynek NFI, może mieć nie tylko prywatny, ale też zawodowy charakter.

A. Siejda była dyrektorem Departamentu Funduszy Kapitałowych Ministerstwa Skarbu Państwa.Niewiara w NFIW sumie w rękach osób nadzorujących i kierujących NFI znajduje się pakiet 134 914 akcji o wartości rynkowej (biorąc pod uwagę wczorajsze kursy) około 700 tys. zł. Jest to w gruncie rzeczy bardzo niewiele w porównaniu z menedżmentem wielu spółek giełdowych o najczęściej mniejszej niż NFI kapitalizacji.

Dlaczego tak się dzieje? - Nikt już nie wierzy w ten rynek, nawet osoby kierujące NFI. Wynika to z faktu, że wiele kluczowych dla niego kwestii nie doczekało się rozwiązania. Mam na myśli np. dopuszczalność buy backu. To powoduje, ze mamy na rynku funduszy do czynienia z ryzykiem, którego nie warto podejmować.

Część osób na pewno nie wierzy w swoje fundusze, bo mają one np. stare spółki, inne NFI dysponują dużymi zasobami gotówki, ale w takim przypadku, po co inwestować w gotówkę, skoro nie wiadomo, czy i jak trafi ona do akcjonariuszy - powiedział PARKIETOWI Maciej Wewiórski z Wood & Company.

Parkiet
Dowiedz się więcej na temat: konsorcjum | pakiet | brak zaufania | fundusze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »