Reklama

Ceny ropy w górę. Paliwa będą coraz droższe

Nie ma jak na razie argumentów za spadkiem cen ropy. Popyt na świecie rośnie, zapasy topnieją, OPEC+ nie porozumiał się w sprawie zwiększenia produkcji, co grozi utrzymaniem obecnych ograniczeń w sierpniu. To przekłada się na ceny paliw. Najbliższe miesiące będą dla kierowców dość kosztowne. - Taniej nie będzie. Co najwyżej możemy liczyć w jakiejś perspektywie na wyhamowanie wzrostów - mówi Interii Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z firmy e-petrol.

Kraje OPEC+ nie były w stanie uzgodnić przez prawie tydzień poziomów produkcji ropy, jakie będą realizować od sierpnia. Wszystko z powodu Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które blokują powolne zwiększanie kwot, chcąc ugrać dla siebie większe limity produkcji. Zakładano, że sojusz ogłosi swoją decyzję 5 lipca, ale kolejne wielogodzinne konsultacje nie doprowadziły do uzgodnień. Terminu wznowienia rozmów nie wyznaczono. To spowodowało nerwowość na rynku ropy i dalsze wzrosty cen.

- Sytuacja wokół OPEC+ to tylko część większej układanki. Kartelowi nie udało się dojść do porozumienia, co faktycznie pociągnęło ceny w górę. Partnerzy odeszli od stołu, ale za jakiś czas do niego zapewne wrócą. Chwilowo mamy jeszcze jeden argument prozwyżkowy. Natomiast generalnie mierzymy się ze wzrostem popytu na ropę w związku z opanowaniem, przynajmniej tymczasowo, pandemii. Jeśli produkcja utrzyma się dłużej na obecnym poziomie, może dojść do deficytu na rynku. Choć widać już, że w niektórych krajach spoza kartelu, w tym w USA, wydobycie rośnie - mówi Jakub Bogucki.

Reklama

Przeciągają się decyzje o zniesieniu sankcji wobec Iranu. A - zdaniem eksperta - będą one kluczowe. - Ten kraj jest gotowy do wysyłki dużych ilości ropy. Wystarczy zdjąć bariery administracyjno-prawne i już jutro są w stanie wysłać tankowce. To może bardzo zmienić rynek - podkreśla Bogucki.

Paliwo po 6 zł?

W ślad za ropą drożeją paliwa. Analityk zaznacza, że marże na stacjach nie są wysokie, wynoszą około 1 proc., zależnie od tego, jak szybko detal nadąża za hurtem. Popyt na paliwa jest wysoki. Mamy wakacje, szczyt sezonu. Dodatkowo część Polaków, podobnie jak rok temu, zamiast wakacji zagranicznych wybiera urlop w kraju, co powoduje wzmożony ruch na stacjach. A litr benzyny kosztuje już w niektórych miejscach nawet 6 zł.

- Na razie przed nami wizja wyższych cen. Nie sądzę, byśmy płacili 6 zł za litr benzyny 95, choć w przypadku 98 to się już gdzieniegdzie zdarza. Ale nie należy z tego robić reguły. Natomiast w najbliższych miesiącach może być drogo, popyt w tym czasie raczej nie spadnie - mówi Bogucki. Nie wyklucza on jednak stabilizacji cen, jeśli będziemy mieć do czynienia z nawrotem pandemii czy uwolnieniem potencjału Iranu.

Drożeje też LPG. - Rynek LPG dostaje rykoszetem za sankcje białoruskie. Duża część gazu, który chcieliśmy importować do Polski, zwyczajnie do nas nie przyjeżdża. W efekcie gaz w hurcie mocno drożeje. Lada dzień będziemy to widzieć na stacjach paliw. Importerzy mówią, że sytuacja jest tragiczna - informuje ekspert.

Gorący czas dla OPEC+

Ostatnie rozgrywki między uczestnikami OPEC+ nadały cenom ropy dynamiki. Propozycja uzgodniona wcześniej przez Arabię Saudyjską i Rosję zakładała zwiększenie produkcji o 400 tys. baryłek dziennie każdego miesiąca, od sierpnia do końca roku; łącznie dałoby to 2 mln baryłek dziennie. Nie znalazła ona jednak poparcia ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które zainwestowały w rozbudowę swoich mocy produkcyjnych i chcą te inwestycje jak najszybciej spieniężyć, tym bardziej, że czeka nas globalny trend odchodzenia od paliw kopalnych. ZEA domagają się dla siebie wyższych poziomów produkcji - nie niecałych 3,2 mln baryłek dziennie, jak to jest przewidziane obecnie, a 3,8 mln baryłek dziennie.

To jednak oznaczałoby, że kraj ten byłby w uprzywilejowanej pozycji względem innych państw. Taki niebezpieczny precedens mógłby być wykorzystywany przy kolejnych rundach negocjacji przez innych członków kartelu.

Arabia Saudyjska nie przystała na żądania ZEA. - Mamy całą grupę przeciwko jednemu krajowi, co jest dla mnie smutne, ale taka jest rzeczywistość - powiedział saudyjski minister energetyki książę Abdulaziz bin Salman w wywiadzie dla Bloomberg TV w niedzielę wieczorem. - OPEC+ znalazł się w najpoważniejszym kryzysie od zeszłorocznej niefortunnej wojny cenowej między Arabią Saudyjską a Rosją - ocenia Helima Croft, szefowa globalnej strategii surowcowej w BC Capital Markets.

Według Reutersa spór między ZEA a Arabią Saudyjską w sprawie polityki OPEC wskazuje na rosnącą rywalizację gospodarczą między dwiema największymi arabskimi gospodarkami.  

Skorzystają amerykańscy producenci

Brak porozumienia oznacza, że kwoty produkcyjne na sierpień nie wzrosną, o ile do tego czasu nie zostaną wznowione negocjacje. A brak dodatkowych dostaw groziłby deficytem rynkowym. MAE szacuje, że popyt na ropę z obecnego poziomu do końca roku może wzrosnąć o 3 mln baryłek dziennie. W ostatnich miesiącach nastąpiło odbicie popytu na paliwa w USA, Chinach i niektórych krajach Europy Zachodniej. Przełożyło się to na spadek zapasów ropy zgromadzonych podczas pandemii.

Kraje, które prezentowały bardziej powściągliwe stanowisko, wskazywały na ryzyko kolejnych fal pandemii niosących za sobą ograniczenia w funkcjonowaniu gospodarek i zniesienia sankcji dla Iranu, co przełoży się na zwiększoną ilość irańskiej ropy na rynku.

Ropa Brent natychmiast

74,69 -0,41 -0,55% akt.: 30.07.2021, 04:20
  • Max 74,91
  • Min 74,56
  • Stopa zwrotu - 1T 2,26%
  • Stopa zwrotu - 1M -0,18%
  • Stopa zwrotu - 3M 11,03%
  • Stopa zwrotu - 6M 34,28%
  • Stopa zwrotu - 1R 69,18%
  • Stopa zwrotu - 2R 16,71%
Zobacz również: OLEJ KANADA ROPA CRUDE SOK POMARAŃCZOWY

Inni ostrzegają, że dalszy wzrost cen ropy zachęci amerykańskich przedsiębiorców z branży wydobywczej do zwiększania aktywności i w efekcie doprowadzi do podaży surowca amerykańskiego. To zresztą już się dzieje. Liczba aktywnych platform wiertniczych w Stanach Zjednoczonych, według danych Baker Hughes, wzrosła z 267 na początku stycznia do 376 na początku lipca.

Po informacjach o braku porozumienia cena ropy skoczyła do góry. Baryłka WTI w dostawach na sierpień kosztowała 76,6 dol., a Brent 77,4 dol. Później jednak notowania nieco spadły. Ceny surowca wzrosły od stycznia już o około 50 proc. na fali optymizmu związanego z wprowadzeniem szczepionek na Covid-19 oraz kolejnych decyzji kartelu OPEC i jego sojuszników.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | rynek ropy | ceny ropy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »