Reklama

Chemia jednak w odwrocie

Zużycie chemikaliów w Polsce jest prawie trzykrotnie mniejsze od średniej unijnej, a wartość polskiego deficytu w handlu tymi wyrobami przekracza 9 mld euro - wynika z danych Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Eksperci Izby wskazują, że aby zmienić taki stan rzeczy, potrzebne są m.in. inwestycje przekształcające ofertę produkcyjną sektora. Środki na ten cel powinny być pochodną prywatyzacji i konsolidacji branży. O perspektywach przemysłu chemicznego dyskutowano wczoraj w Katowicach podczas konferencji, towarzyszącej III Międzynarodowym Targom Przemysłu Chemicznego Expochem 2010. Uczestniczący w konferencji wiceminister Skarbu Państwa Adam Leszkiewicz zapewnił, że 2010 r. będzie przełomowy dla prywatyzacji sektora chemicznego. Prywatyzacja pierwszej grupy chemicznej, jeżeli powiodą się rozmowy z niemieckim PCC, może rozstrzygnąć się już w marcu, prywatyzacja drugiej grupy - do końca roku. Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego Wojciech Lubiewa-Wieleżyński ocenia, że zakończenie prywatyzacji największych firm sektora jest niezwykle ważne dla jego rozwoju, nie tylko z powodu zmiany formy własności, ale przede wszystkim z punktu widzenia pozyskania środków na niezbędne inwestycje. "To sprawa bardzo ważna, dlatego że mamy olbrzymi deficyt w handlu chemikaliami przy stosunkowo niskiej ich konsumpcji w przeliczeniu na głowę mieszkańca - w Polsce jest to ok. 450 kg, przy średniej w Unii Europejskiej wynoszącej 1200 kg. Polski deficyt wynosi ponad 9 mld euro" - powiedział prezes. Jego zdaniem, dla rozwoju polskiego przemysłu chemicznego kluczowa jest reorientacja struktury produkcyjnej na rzecz większego udziału w niej produktów przetworzonych, o dużej wartości dodanej.

Reklama

"W Polsce ponad 50 proc. wartości produkcji to chemikalia bazowe" - przypomniał Lubiewa-Wieleżyński. Eksperci wskazują również na konieczność konsolidacji podmiotów przemysłu chemicznego. Podobnego zdania jest wiceminister Leszkiewicz, według którego polskie firmy chemiczne, pod względem wielkości plasujące się - jak mówił - "w końcu drugiej setki" firm tego sektora na świecie, bardziej odczuły niedawny okres dekoniunktury niż większe podmioty. Leszkiewicz podkreślił, że priorytetem jego resortu jest znalezienie jednego inwestora dla zakładów azotowych w Puławach i Policach, podobnie jak jeden inwestor miałby wejść do zakładów w Tarnowie i Kędzierzynie-Koźlu, a niewykluczone, że również do spółki Ciech. Prywatyzacja tej ostatniej może być wznowiona w marcu, gdy osiągnięte będzie porozumienie z bankami dotyczące 1,5-miliardowego zadłużenia firmy.

Według wiceministra, po okresie dekoniunktury, wskaźniki ekonomiczne polskich firm przemysłu chemicznego poprawiają się, ale wciąż są dalekie od ideału, a w bliskiej perspektywie trudno liczyć na znaczącą poprawę rentowności sprzedaży produktów. Surowce chemiczne podrożały, a produkty sektora chemicznego potaniały. Znacząco zmniejszyły się marże, spadł popyt. Sektor chemiczny boleśnie odczuwa też rosnące ceny gazu. Okres dekoniunktury pokazał, że w polskiej chemii - jak mówił Leszkiewicz - brakuje wystarczającej dywersyfikacji produktowej (w najtrudniejszej sytuacji są Police, gdzie 90 proc. przychodów pochodzi ze sprzedaży nawozów wieloskładnikowych), skala działania firm jest zbyt mała, a sytuacja finansowa niepewna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »