Reklama

Chiński Nowy Rok: Czy w roku Psa inwestorzy zarobią "psie pieniądze"?

16 lutego, chińczycy świętowali Nowy Rok. Miniony rok Koguta przyniósł inwestorom pokaźne zyski, ale czy w rozpoczynającym się roku Psa rynki nie "odgryzą się" inwestorom za łatwych kilka ostatnich lat? Pozytywnym sygnałem może być silna chińska gospodarka. Po stronie ryzyk trzeba pamiętać o rosnącej presji inflacyjnej.

W chińskim roku Koguta, którym był 2017 r., inwestorzy dosłownie "piali z zachwytu" nad wzrostami, które przyspieszyły względem tych widzianych pod koniec 2016 r., czyli w roku Małpy.

Reklama

Rynki optymistycznie przyjęły wybór na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który zapowiadał rozpoczęcie ogromnych inwestycji infrastrukturalnych oraz reform podatkowych. Oczekiwania względem stymulacji podatkowej, przy jednocześnie rozwijającej się gospodarce, pomogły rynkom akcji osiągnąć przyzwoite stopy zwrotu. A wszystko to działo się pomimo obaw o skutki zacieśniania polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną.

Na potrzeby analizy wzięta została roczna stopa zwrotu liczona do końca stycznia 2018 r., pomimo, że w rzeczywistości rok chiński kończy się w lutym. Trzeba zatem pamiętać, że nie zostały uwzględnione w niej silne spadki, które miały miejsce na giełdach na początku lutego br.

Wraz z końcem roku Koguta, inwestorzy wybiegają myślami w przyszłość, próbując przewidzieć, jak rynki zachowają się w roku Psa. Warto przy tym pamiętać, że przełom chińskiego roku, czyli początek lutego, jest dla inwestorów ciężki, a z tym "bagażem" trudniej o optymizm.

Chińska gospodarka nadal silna

Gospodarka Państwa Środka wydaje się być w dobrym stanie, zwłaszcza jeśli spojrzeć na wydatki konsumentów podczas Dnia Singla, który w Chinach pełni funkcję dnia wyprzedaży analogicznego do Czarnego Piątku obchodzonego w USA. Podczas ostatniego Dnia Singla 11 listopada 2017 r. sprzedaż wyniosła rekordowe 25 mld USD, czyli przebiła obroty podczas Black Friday oraz Cyber Monday.

W szerszym kontekście, gospodarka chińska rozwija szybciej niż przewidywały prognozy. W 2017 r. PKB urosło o 6,9%, podczas gdy jeszcze na początku roku zakładano 6,5%. W 2018 r. oczekuje się, że tendencja ta będzie kontynuowana, choć dynamika wzrostu będzie nieco mniejsza.

Reformy starszych, mniej dochodowych i nieekologicznych gałęzi przemysłu nie wydają się być obciążeniem dla rozwoju gospodarczego. Natomiast sprzedaż detaliczna przez większość miesięcy ubiegłego roku utrzymywała się powyżej 10%.

Rząd zwiększył planowane wydatki na badania i rozwój o 11,6% i zamierza wydać kolejne 556 mld USD na rozwój swojej nowoczesnej sieci szybkich kolei. Chiny są wiodącym krajem na świecie, jeżeli chodzi o sektor kolejowy. Oczekuje się, że w czasie przerwy noworocznej w Chinach, która trwa cały tydzień, kolejami przejedzie ponad 400 mln ludzi. W ostatnich czterech latach, sieć kolei zyskała ponad 10 000 km nowych tras, osiągając tym samym sieć o długości 25 000 km. Plan zakłada dalszy wzrost o 50% do 2025 r.

Jedynym powodem do zmartwień jest stopień zadłużenia przedsiębiorstw, jednak problemem tym zajęły się już władze, które chcą ograniczyć praktyki kredytowe. Niepewny jest natomiast rynek nieruchomości oraz stabilność systemu bankowego. Mogą to być podstawy do ograniczenia wzrostu na rynkach, zwłaszcza jeśli Chiny zaczną zacieśniać swoja politykę pieniężną w odpowiedzi na rosnące ceny.

Koniunktura "pod psem" w najbliższych miesiącach?

Chcąc oszacować, jaki może być nadchodzący rok, można spojrzeć na historyczne stopy zwrotu poszczególnych indeksów giełdowych w ubiegłych latach Psa. Jednak tym razem nie widać zbyt klarownych reguł. Rok Psa bywał zarówno mocno zyskowny, jak i mocno stratny.

Zbyt mała liczba danych dla indeksu Shanghai wyklucza go z analizy, natomiast patrząc na pozostałe statystyki oraz biorąc pod uwagę, jak zaczyna się ten rok Psa na rynkach, można przypuszczać, że inwestorów czeka burzliwe 12 miesięcy.

Miejmy nadzieję, że rok Psa nie będzie czasem, w którym rynki "odgryzą się" inwestorom za łatwych kilka ostatnich lat.

Michael Hewson, główny analityk rynkowy, CMC Markets

..........................

Akcje, pomimo obecnej korekty, dalej pozostaną w trendzie wzrostowym w średniej i długiej perspektywie inwestycyjnej. Obecna fala spadków to korekta techniczna, a nie początek rynku niedźwiedzia - twierdzi IPOPEMA TFI.

- Zwyżki na rynku akcji nie kończą się z powodu wysokich wskaźników wycen. Jak w przypadku innych gałęzi gospodarki działa tutaj elementarne prawo popytu i podaży. Chęć do zakupu akcji powinna się utrzymywać, ze względu na poprawiające się otoczenie makroekonomiczne, niskie zaangażowanie inwestorów w akcje oraz atrakcyjne oczekiwane stopy zwrotu. - ujawnia Krzysztof Cesarz, Dyrektor Rynku Akcji w IPOPEMA TFI.

Przełom roku 2017/ 2018 pozwolił przyjąć, że obecna sytuacja makroekonomiczna na rynkach międzynarodowych jest bardzo dobra, a globalny wzrost jest najmocniejszy od prawie 10 lat. Potwierdzały to dobre dane gospodarcze, wspierane przez wysokie odczyty wskaźników wyprzedzających PMI. W konsekwencji wiele spółek zrewidowało swoje prognozy zysków in plus, czemu towarzyszyły wzrosty wycen akcji na giełdach.

Na początku lutego rynki zanurkowały, a zmienność wzrosła do dawno niewidzianych poziomów. W trakcie pierwszych 7 sesji lutowych indeks S&P 500 spadł o 8,6% (od szczytu -10,2%), a DAX o 7% (od szczytu -9,6%). Na amerykańskim rynku akcji był to największy procentowy spadek od sierpnia 2015 roku.

Korekta jedynie techniczna i na krótko

Co dalej? Silna korekta przyniosła ochłodzenie sentymentu na rynku akcji oraz obniżyła poziomy wskaźników wycen do nieco niższych poziomów. - Uważam, że warto wykorzystać korektę do zwiększenia zaangażowania w rynek akcji, ze względu na dobre otoczenie makro (wzrost wskaźników PMI i prognoz PKB) oraz rewizje prognoz EPS przez analityków w górę (nawet w trakcie lutowej korekty). Wierzymy, że obecna fala spadków to korekta rynkowa, a nie początek rynku niedźwiedzia. Istnieje szereg wskaźników, które całkiem dobrze korelują ze szczytem hossy.

Można do nich zaliczyć m.in. znaczące wypłaszczanie krzywej dochodowości, silny wzrost stopy bezrobocia po długotrwałym okresie wzrostów, wysokie poziomy wskaźników wyceny, silny wzrost rentowności na rynku długu obligacji o ratingu investment grade i high yield, czy też spadek indeksów PMI z wysokich poziomów. Na chwilę obecną, jedynie wysokie wskaźniki wyceny stanowią sygnał ostrzegawczy, jednakże same w sobie nie należą do najlepszych wskaźników timingowych. - uważa K. Cesarz.

W co warto inwestować? Zarządzający z IPOPEMA TFI w dalszym ciągu podtrzymują pozytywne nastawienie do spółek technologicznych, ponadto zwiększają zaangażowanie w spółki medyczne i biotechnologiczne. W związku ze zmieniającymi się zwyczajami zakupowymi oraz sposobem spędzania wolnego czasu, wierzą również w dobre perspektywy spółek z branży e-commerce, reklamy on-line oraz gier komputerowych. Zwracają też uwagę na rynki cechujące się wysokim potencjałem wzrostu ze względu na korzystną strukturę społeczeństwa, czyli Chiny i Indie.

Dowiedz się więcej na temat: rynki finansowe i walutowe | Chiny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »