Z wypowiedzi ekspertów dla "Gazety Krakowskiej" wynika, że tegoroczny sezon w Zakopanem był udany, chociaż jego początek nie napawał optymizmem.
Wakacje w Zakopanem. Turyści dopisali
"Lipiec był w tym roku pogodowo kapryśny i to odbiło się mocno na obłożeniu oraz cenach. Było o około 10 punktów procentowych gorzej niż rok wcześniej" - mówiła pod koniec sierpnia "Gazecie Krakowskiej" doradzająca branży hotelowej Emilia Glista. Ruch turystyczny dopisał za to w sierpniu.
Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej zauważył, że turyści nie szukają obecnie wyłącznie noclegu. Chcą, aby hotel zapewniał dodatkowe atrakcje i pakiety. Zainteresowaniem cieszą się m.in. animacje dla dzieci.
Turyści szukają czegoś więcej niż nocleg. W modzie są animacje
Przy czym, jak zaznaczył Wagner, chodzi o zajęcia z prawdziwego zdarzenia. "Jeśli np. przyjedzie rodzina z dziećmi, to nie zaakceptują oni animacji dla swoich pociech w postaci rysowania na kartce papieru przy smutnym pracowniku, który siedzi i gapi się w swój telefon. To nie są animacje dla dzieci" - podkreślił w rozmowie z "Gazetą Krakowską" ekspert.
Dlatego też największymi wygranymi lata 2025 w Zakopanem są obiekty o wysokim standardzie. Te - jak zauważyła Ewelina Glista - wybierają m.in. turyści z krajów arabskich.
Goście z krajów arabskich zalewają łazienki w Zakopanem
Właściciele takich miejsc mają jednak pewien problem z przybyszami z Zatoki Perskiej. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza" w niektórych apartamentach i hotelach pojawiły się apele napisane w kilku językach - w tym po arabsku.
"Zwracamy się z uprzejmą prośbą o oszczędne korzystanie z wody - zwłaszcza poprzez zakręcanie kranu po zakończeniu ablucji (rytualnego obmycia). Woda jest cennym zasobem, którego racjonalne użytkowanie pozwala nam dbać nie tylko o środowisko naturalne, ale również o jakość usług oferowanych wszystkim naszym Gościom" - brzmi fragment jednego z apeli.
Jak podaje "Wyborcza" właściciel hotelu chciał w ten sposób zasygnalizować gościom z krajów arabskich, aby uważali, by nie zalać pomieszczenia. Inny przedsiębiorca był bardziej bezpośredni. Na kartce w tym obiekcie napisano, że "każde niewłaściwe użycie wężyka bidetowego spowoduje zalanie pokoju, co skutkuje karą w wysokości co najmniej 3000 zł" - podaje "Gazeta Wyborcza".
Arabowie przywożą gotowe zestawy. Montują je na krany
Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z "GW" potwierdził, że rzeczywiście dochodzi do przypadków zalewania łazienek przez arabskich turystów. Na Podhalu ustalili, że wynika to z różnic kulturowych. Niektórzy muzułmanie uważają, że kobieta w czasie menstruacji nie może obmywać się w tym samym miejscu, co mężczyzna.
"Dlatego zdarza się, że turyści z Bliskiego Wschodu przywożą ze sobą gotowe zestawy, które zakładają na kran w umywalce, albo kupują w polskim sklepie zwykłego węża ogrodowego, którego mocują do kranu i kobiety myją się przy jego pomocy na środku łazienki" - tłumaczył Karol Wagner "GW". Ponieważ łazienki nie mają w podłodze odpływów, dochodzi do zalania łazienki i pokoju niżej.
Gazeta podkreśla, że incydenty z zalaniem zdarzają się także Polakom, ale w przypadku turystów krajowych prawie zawsze wynika to z upojenia alkoholowego. Jak napisała "GW", w jednym z pensjonatów - goście albo zasypiają z odkręconą wodą pod prysznicem, albo w wannie.











