Reklama

Dobre wiadomości z Polski, kiepskie z zagranicy

Dobra wiadomość z polskiej gospodarki bez odpowiedniego wsparcia w postaci nastrojów na zagranicznych rynkach nie jest ostatnimi czasy zbyt wiele warta. Podobnie było dzisiaj.

W czwartek rano poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego, który okazał się wyraźnie lepszy od oczekiwań analityków, a mimo to na giełdzie przeważały spadki. Zamiast prognozowanego spadku z 52,2 do 52 pkt, w czerwcu indeks wzrósł do poziomu 53,3 pkt. Powyżej poziomu 50 pkt indeks PMI utrzymuje się nieprzerwanie od listopada, co znajduje odzwierciedlenie w danych o produkcji przemysłowej i dynamice PKB.

Inwestorzy w czwartek nadal byli sceptycznie nastawieni do zakupów akcji i chyba trudno się dziwić skoro dane makroekonomiczne ze strefy euro, Chin i USA znowu rozczarowały. Za oceanem indeks S&P500 pogłębił po rozpoczęciu sesji wczorajsze spadki i oddalił się od ważnych z technicznego punktu widzenia poziomów.

Reklama

Bezpośrednim argumentem za kontynuowaniem wyprzedaży akcji były dane z rynku pracy (liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych zamiast spaść do ok. 450 tys. wzrosła do 472 tys. osób) i rynku nieruchomości (w maju podpisano o 30 proc. mniej umów na kupno domów niż miesiąc wcześniej), a dodatkowo mocniej niż szacowali ekonomiści spadł indeks ISM, który odzwierciedla nastroje przedsiębiorców z sektora przemysłowego. Poza tym spadł indeks PMI dla strefy euro i Chiny.

Ok. godz. 16.30 czasu warszawskiego S&P500 spadał o 1 proc., a w Europie inwestorzy jeszcze dynamiczniej wycofywali się z rynków akcji - francuski indeks CAC40 tracił na wartości ponad 3 proc., a brytyjski FT-SE 1,6 proc. Na GPW WIG20 zdołał zakończyć dzień na poziomie z wczorajszej sesji, a WIG spadł o 0,1 proc. Akcje Tauronu wyceniane są obecnie na 5,05 PLN, a w czwartek można było nabyć je po niższej cenie (dzienne minimum wyniosło 4,96 PLN).

Ciekawą sytuację obserwowaliśmy na rynku walutowym, gdzie bardzo zdecydowanie kupowano euro, pomimo obserwowanych na innych rynkach obaw przed ryzykownymi aktywami. Kurs pary euro-dolar w ciągu kilku godzin wzrósł o ponad trzy centy z poziomu 1,215 USD do 1,247 USD. Można przypuszczać, że pozbywając się dolarów inwestorzy próbują wycenić na korzyść strefy euro jutrzejsze dane o stopach bezrobocia w USA i strefie euro. Dolar osłabiał się także wobec jena, ale również w przeliczeniu na złote - po południu amerykańską walutę można było kupić za 3,33 PLN, czyli o ok. siedem groszy taniej niż rano.

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »