Reklama

JSW planuje w przyszłym roku wejść na giełdę

Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) zamierza w przyszłym roku zadebiutować na Giełdzie Papierów Wartościowych. Prezes firmy Jarosław Zagórowski szacuje, że prywatyzacja spółki mogłaby przynieść ok. 3,5 mld zł.

- Wprowadzenie JSW na parkiet może być największym debiutem na warszawskiej giełdzie w przyszłym roku - ocenił prezes podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Jastrzębiu Zdroju.

Reklama

Jak mówił, szacunkowa wartość ok. 3,5 mld zł, jaką spółka i Skarb Państwa mogłyby pozyskać dzięki giełdzie, oparta jest na analizie parametrów prywatyzacji znacznie mniejszej od JSW kopalni Bogdanka, która jako pierwsza polska kopalnia trafiła na giełdę.

Spodziewane 3,5 mld zł to łączna kwota, jaką - według szacunków - mogłyby łącznie otrzymać: Skarb Państwa ze sprzedaży części posiadanych akcji JSW, jak i sama spółka, z podwyższenia kapitału. Większościowy pakiet akcji ma pozostać w rękach Skarbu Państwa.

Zagórowski zadeklarował, że firma będzie gotowa do wejścia na giełdę, wraz z przygotowaniem prospektu emisyjnego, do połowy przyszłego roku. Kiedy ostatecznie zadebiutuje - na razie nie wiadomo.

Według prezesa, za tym, by wprowadzić JSW na giełdę już w przyszłym roku, przemawiają zarówno dobre wyniki firmy (po trzech kwartałach tego roku wypracowała ok. 700 mln zł zysku netto) jak i sprzyjająca sytuacja na rynku węgla koksowego, którego spółka jest największym producentem.

Zagórowski zaznaczył, że wejście na giełdę ma nastąpić przy spełnieniu dwóch kluczowych warunków: spółka ma pozostać pod kontrolą Skarbu Państwa, a jej pracownicy mają otrzymać akcje. Ci, którym akcje nie przysługują, mają dostać ekwiwalent pieniężny.

Jak mówił prezes, spośród pracowników, którzy pracowali w firmie w momencie jej komercjalizacji (i przysługują im akcje), ok. 60 proc. jest już na emeryturze. Zgodnie z przepisami, innym pracownikom akcje nie przysługują - stąd potrzeba ekwiwalentu finansowego, by wszyscy pracownicy skorzystali na prywatyzacji. Również na ten cel miałaby trafić część pozyskanych z giełdy środków.

JSW chce przeznaczyć środki z giełdy na rozwój i inwestycje. Od przyszłego roku firma zamierza inwestować ok. 1 mld zł rocznie, wobec 600-700 mln zł rocznie dotychczas. Pieniądze trafiają przede wszystkim na rozwój bazy zasobowej, w tym już rozpoczęte udostępnianie nowych złóż węgla koksowego i tym samym przedłużanie żywotności kopalń. Oprócz pieniędzy z giełdy JSW, zamierza inwestować własne środki oraz pieniądze z ewentualnych kredytów i obligacji.

JSW skupia sześć kopalń. Zatrudnia ok. 22,5 tys. pracowników. Roczne przychody spółki to ponad 6 mld zł, a całej związanej z nią grupy kapitałowej ok. 10 mld zł. Firma zamierza rozbudowywać grupę.

JSW nie wyklucza zaangażowania w inne kopalnie, gdzie znajduje się węgiel koksowy, jeżeli jej kapitał i doświadczenie mogłyby być pomocne w rentownej eksploatacji tego węgla. W ten sposób Zagórowski odniósł się do spekulacji, że JSW mogłaby chcieć przejąć należącą obecnie do Kompanii Węglowej kopalnię Szczygłowice-Knurów, gdzie także jest węgiel koksowy.

Ubiegły rok, z powodu kryzysu na rynku stali i koksu, JSW zamknęła stratą rzędu 340 mln zł. W tym roku, podobnie jak w latach przed kryzysem, ponownie generuje najwyższe w branży zyski.

Według Zagórowskiego, w tym roku JSW zamierza ostatecznie rozliczyć wszystkie zaszłości, które mogłyby rzutować na jej wyniki finansowe w przyszłości. Może to powodować tworzenie rezerw, obciążających tegoroczny wynik. Z tego powodu prezes nie chciał prognozować, jakim wynikiem spółka zamknie 2010 rok.

Sprawdź bieżące informacje z rynku pierwotnego GPW w Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »