Reklama

Kolejna bitwa w gazowej wojnie - Rosja zakręca kurek

Nie osiągnięto żadnego porozumienia w gazowych rozmowach Rosja - Ukraina. Efektem jest zakręcenie kurka z błękitnym paliwem. Ukraina przetrwa bez dostaw paliwa z Rosji co najmniej do grudnia.

Gazprom przeszedł na system przedpłat w dostawach gazu na Ukrainę z powodu nieuregulowania w terminie przez stronę ukraińską długów za odebrany surowiec - poinformował w poniedziałek rosyjski koncern.

Reklama

Decyzja weszła w życie o godz. 10 czasu moskiewskiego (godz. 8 w Polsce).

"Decyzję podjęto z powodu chronicznego nieopłacania należności przez Naftohaz Ukrainy. Zadłużenie ukraińskiego koncernu za dostarczony rosyjski gaz wynosi 4,458 mld dolarów: 1,451 USD za listopad-grudzień 2013 roku i 3,007 mld USD za kwiecień-maj 2014 roku" - przekazał Gazprom.

Wcześniej rzecznik monopolisty Siergiej Kuprijanow oświadczył, że rosyjsko-ukraińskie negocjacje w sprawie ceny gazu, które odbyły się w nocy z niedzieli na poniedziałek w Kijowie, nie przyniosły rezultatu.

Kuprijanow ostrzegł, że Gazprom, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, wprowadzi system opłat z góry za gaz, jeżeli strona ukraińska nie zapłacą należności. Zapowiedział, że brak płatności w ustalonym terminie - poniedziałek godz. 10 czasu moskiewskiego (godz. 8 czasu polskiego) - będzie równoznaczny z odcięciem dostaw gazu na Ukrainę.

Informacje o fiasku rozmów potwierdził też szef ukraińskiego Naftohazu Andrij Kobolew. Zapowiedział, że w przypadku ostatecznego fiaska negocjacji Kijów zwróci się do międzynarodowych instytucji o arbitraż w tej sprawie.

Uczestniczący w rozmowach w Kijowie komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger powiedział, że zaproponował rozwiązanie kompromisowe, jednak zostało ono odrzucone przez Rosjan.

1 kwietnia Gazprom ogłosił, że od drugiego kwartału 2014 roku cena gazu dla Ukrainy została podwyższona z 268,5 do 385,5 USD za 1000 metrów sześciennych ze względu na dług Kijowa za surowiec odebrany w 2013 roku. Dwa dni później cena wzrosła do 485,5 USD za 1000 metrów sześciennych w związku z cofnięciem zniżki przewidzianej porozumieniem o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej FR na Krymie, które Moskwa wypowiedziała po aneksji półwyspu.

W toku obecnych negocjacji strona rosyjska zaproponowała Ukrainie rabat w wysokości 100 dolarów, co obniżyłoby cenę do 385 USD za 1000 metrów sześciennych. Strona ukraińska proponowała najpierw 268 dolarów, a później 326 USD, na co z kolei nie zgodził się Gazprom.

Zaproponowane przez Oettingera kompromisowe rozwiązanie przewidywało wprowadzenie "widełek cenowych" dla Ukrainy: "po 300 USD lub kilka dolarów więcej w okresie letnim i po 385 USD w okresie zimowym". Zaproponował również, by Kijów w poniedziałek uregulował połowę blisko 2-miliardowego długu za 2013 rok, a drugą połowę spłaciłby do końca 2014 roku w sześciu ratach.

Strona ukraińska zaakceptowała tę propozycję, a rosyjska - nie.

- - - - - -

Gazprom wystąpił do sądu o wyegzekwowanie długu od Naftohazu

- Gazprom wystąpił do sądu arbitrażowego w Sztokholmie o wyegzekwowanie od ukraińskiego Naftohazu długu w wysokości 4,5 mld dolarów za odebrany, ale nie opłacony gaz - poinformował w poniedziałek rzecznik rosyjskiego koncernu Siergiej Kuprijanow.

Kuprijanow przekazał również, że Gazprom przesyła odbiorcom w Europie gaz w ilościach przewidzianych w kontraktach. - Naftohaz ma obowiązek zagwarantowania niezakłóconych dostaw surowca do punktów odbioru - oświadczył rzecznik Gazpromu.

Oczekuje się, że więcej informacji o rosyjsko-ukraińskim konflikcie gazowym poda prezes rosyjskiego koncernu Aleksiej Miller po zaplanowanych na poniedziałek spotkaniach z ministrem energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Nowakiem i prezydentem FR Władimirem Putinem. To pierwsze planowane jest na godz. 12 czasu moskiewskiego (godz. 10 w Polsce).

- - - - -

Ukraiński Naftogaz złożył pozew przeciwko Gazpromowi w trybunale arbitrażowym w Sztokholmie. W komunikacie firmy czytamy, że domaga się ona ustalenia "sprawiedliwej i rynkowej" ceny gazu dostarczanego przez Rosjan.

Ukraińcy chcą także, aby Gazprom oddał im pieniądze nadpłacone za gaz, który był dostarczany od 2010 roku. Ta kwota ma wynosić 6 miliardów dolarów.

Rano swój pozew w Sztokholmie przeciwko Naftogazowi złożył Gazprom. Rosjanie żądają zwrotu 4,5 miliarda dolarów długu za dostarczany Ukrainie gaz. Moskwa zdecydowała także dzis rano, że w rozliczeniach z Kijowem przechodzi na system przedpłat, czyli de facto wstrzymuje dostawy, ponieważ Ukraińcy nie zwrócili nawet części długu - 2 miliardów dolarów. Naftogaz jest do tego gotowy, ale po ustaleniu ceny.

Obydwie strony od dawna zapowiadały, że jeżeli nie uda im się osiągnąć porozumienia w czasie negocjacji, zwrócą się do trybunału arbitrażowego. Ostatnia ich tura zakończyła się nad ranem. Rosjanie nadal proponowali zniżkę na gaz, ale bez zmiany formuły obliczania jego ceny. Właśnie zmiany tej formuły domagają się Ukraińcy twierdząc, że zniżka może być jedynie tymczasowa i może być wykorzystywana jako narzędzie szantażu w stosunku do władz w Kijowie. Unia Europejska proponowała wprowadzenie "tymczasowej ceny" na okres negocjacji. Moskwa nie chce się jednak na to zgodzić. (IAR)

- - - - -

Szeremeta: Ukraina nie przestraszy się kryzysu gazowego

- W ciągu trzech miesięcy zmienimy krajobraz gospodarczy Ukrainy. Biorąc pod uwagę to, przez co ukraińskie społeczeństwo przeszło zeszłej zimy, nie sądzę, by widmo kryzysu gazowego mogło nas przestraszyć - przekonuje minister gospodarki Ukrainy Pawło Szeremeta.

Szef resortu gospodarki Ukrainy podkreśla, że jego kraj nie wykorzystuje obecnie potencjału małych i średnich przedsiębiorstw. - Udział PKB, za który odpowiadają małe i średnie firmy wynosi - jak się szacuje - 10 proc., a powinno być 50 proc. Jeśli pozwolimy im działać w warunkach konkurencji, zobaczymy zupełnie inny krajobraz gospodarczy - powiedział.

Jak podkreślił, kluczem do sukcesu jest zapewnienie równego dostępu do rynku dla wszystkich firm i wszystkich obywateli. - Jeśli to zrobimy, działalność rozpocznie wiele małych, bardziej elastycznych przedsiębiorstw, tak jak to się dzieje w Polsce. (...) Na Ukrainie ten potencjał nie jest wykorzystywany - dodał.

Szeremeta przyznał, że lekarstwem dla pokrążonej w kryzysie ukraińskiej gospodarki nie będzie prywatyzacja. - Sprywatyzowaliśmy już większość naszych firm, choć nie jesteśmy zadowoleni ze sposobu w jaki zostało to przeprowadzone. Nie ma już zbyt wiele do sprzedania. Jednak przed nami inne reformy, stabilizacja makroekonomiczna, ograniczenie deficytu, wprowadzenie przejrzystych cen za energię, reforma sektora publicznego, w tym ochrony zdrowia, edukacji, reforma administracji publicznej - powiedział.

Minister uważa, że nie ma potrzeby, by obecnie "cofać się" i podważać decyzje prywatyzacyjne. - Sądzę, że w wielu przypadkach jest zbyt późno, za wyjątkiem decyzji, które zostały podjęte niezgodnie z prawem. Powinny być jakieś kompetentne ciała, rządowe, prokuratorskie, które mogłyby się tym zająć. To nie jest w gestii ministra gospodarki. Naszą pracą, razem z urzędem antymonopolowym jest zapewnienie wolnej konkurencji, jeśli będziemy ją mieli, to krajobraz gospodarczy zmieni się w ciągu miesięcy. (...) Główny kierunek naszych działań, to sprawienie, by prowadzenie biznesu na Ukrainie było łatwiejsze, prostsze i tańsze, by przedsiębiorcy, niezależnie z jakiego kraju pochodzą, Ukrainy, Polski, Ameryki, Europy, Chin, mieli większe zyski - podkreślił.

Szeremeta nawiązał też do problemów na linii Moskwa-Kijów w kwestii dostaw na Ukrainę rosyjskiego gazu i płatności za surowiec. Trwają rozmowy, które mają rozwiązać spór, jednak na horyzoncie pojawia się widmo kryzysu gazowego.

- Biorąc pod uwagę, przez co ukraińskie społeczeństwo przeszło zeszłej zimy, nie sądzę, że cokolwiek może nas przestraszyć (...) Mamy jeszcze trochę czasu do zimy. To wystarczająco wiele, by zidentyfikować różnice zadań między stronami, przedyskutować je i znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Prawdopodobnie nie możemy oczekiwać, że oba kraje będą z niego zadowolone, ale przynajmniej będzie to rozwiązanie kompromisowe, z którego będą również zadowoleni europejscy klienci - zaznaczył.

Gazprom ogłosił 1 kwietnia, że od drugiego kwartału 2014 roku cena gazu dla Ukrainy została podwyższona z 268,5 do 385,5 USD za 1000 metrów sześciennych ze względu na dług Kijowa za surowiec odebrany w 2013 r. Dwa dni później cena wzrosła do 485,5 USD za 1000 metrów sześciennych w związku z cofnięciem zniżki przewidzianej porozumieniem o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej FR na Krymie, które Moskwa wypowiedziała po aneksji półwyspu.

Ukraina nie chce płacić za gaz tak wysokiej ceny, którą uważa za umotywowaną politycznie, z kolei Gazprom odmawiał rozmów o cenach bez uregulowania długu, który wycenia na kilka miliardów dolarów.

Szeremeta w rozmowie z PAP nawiązał też do obchodów rocznicy 25-lecia transformacji w Polsce. - To dla nas także bardzo ważny moment. W 1989 r. rozpoczynałem studia we Lwowie , bardzo blisko Polski i pamiętam, że obserwowaliśmy te wydarzenia z wielkim podziwem i z wielką nadzieją. Wiele krajów, w tym Ukraina, podążało waszą drogą w ciągu dwóch pierwszy lat, jednak potem wasza gospodarka zaczęła się rozwijać szybciej. Teraz musimy nadgonić. Praca jest jeszcze nie skończona - podsumował.

Szeremeta brał udział we Wrocław Global Forum, organizowanym przez Atlantic Council, Miasto Wrocław i Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: Rosja? | Rosji | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »