Tuż po godzinie 9:00, czyli po otwarciu notowań na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, za jedną akcję Orlenu płacono 62 zł i 23 gr. O godzinie 11:00, czyli tuż po tym, jak wiadomość o odwołaniu Daniela Obajtka dotarła na rynek poprzez komunikat giełdowy wydany przez samą spółkę, jedna akcja paliwowego koncernu kosztowała już 64 zł i 96 gr. Po czterdziestu minutach cena przebiła już poziom 65 zł, a przed godziną 13:00 walory płockiej spółki zwyżkowały o 3,62 proc. do poziomu 64 zł 93 gr.
Na zamknięciu, o godz. 17:00, za jedną akcję Orlenu trzeba było zapłacić 65,55 zł. To najwyżej od 28 grudnia 2023 roku, kiedy kurs akcji Orlenu wynosił 66,11 zł.
W środę 31 stycznia na zamknięciu notowań na GPW cena akcji Orlenu wynosiła 62 zł i 66 gr, a poranny handel w czwartek rozpoczął się od poziomu 62 zł i 45 gr. W ciągu dnia kurs akcji Orlenu zyskał 4,61 procent.
Na tle całego indeksu WIG20, skupiającego 20 spółek z GPW o największej kapitalizacji, a więc i Orlen, płocka spółka radzi sobie zatem zdecydowanie lepiej - WIG20 około 13:00 zyskiwał 0,9 proc. Sesję zakończył ze wzrostem 1,15 procent.
Fala komentarzy po odwołaniu D. Obajtka. "Orlen odetchnął pełną piersią"
Fakt odwołania Daniela Obajtka jest żywo komentowany w mediach społecznościowych - a komentujący podkreślają m.in. właśnie to, jak na tę informację zareagowali giełdowi inwestorzy. Do sprawy odniósł się między innymi premier Donald Tusk przebywający z wizytą w Brukseli. "O tym co znaczy zmiana w Orlenie najlepiej mówi dzisiejsza aktywność na giełdzie - to bardzo trafna ocena. To nie sztuka przy pomocy politycznej opieki rządu zbudować taką pseudo potęgę - to nie ma nic wspólnego z sukcesem gospodarczym. Przy pomocy państwa doklejono poprzez fuzję Lotos, zakupiono gazety i firmy energetyczne. To nie znaczy, że mieliśmy do czynienia z utalentowanym menedżerem" - wskazał premier, jak podała w mediach społecznościowych jego kancelaria.
"Podsumowaniem kariery PiS-owskiego Dyzmy niech będzie kurs akcji Orlenu po jego odwołaniu" - napisał minister aktywów państwowych Borys Budka w serwisie X. Budka jeszcze w ubiegłym roku głośno formułował swoje oczekiwania co do tego, że Daniel Obajtek sam powinien podać się do dymisji.
"Orlen odetchnął pełną piersią" - skwitował reakcję rynku minister sportu Sławomir Nitras, załączając do wpisu w serwisie X wykres akcji Orlenu.
"Reakcja giełdy na odwołanie Obajtka z funkcji Prezesa Orlenu wiele mówi" - wtórowała mu posłanka KO Agnieszka Pomaska, również dzieląc się z obserwującymi ją internautami wykresem kursu akcji paliwowego koncernu.
Daniel Obajtek stał na czele Orlenu od 6 lutego 2018 r. Zastąpił na tym stanowisku Wojciecha Jasińskiego, czyli pierwszego prezesa Orlenu z nadania PiS. Zanim został prezesem Orlenu, Obajtek działał między innymi jako samorządowiec i urzędnik. W latach 2002-2006 był radnym, a w latach 2006-2015 wójtem gminy Pcim. Od listopada 2015 roku - już po przejęciu władzy przez PiS - pełnił obowiązki prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a w 2016 roku został jej prezesem. Następnie w 2017 roku został prezesem grupy Energa - funkcję tę pełnił do czasu przejęcia stanowiska prezesa zarządu Orlenu. W latach 2016-2018 był także członkiem rady nadzorczej spółki Lotos Paliwa.
Pod zarządem Daniela Obajtka Orlen przeprowadził szereg przejęć. Najważniejsze z nich to między innymi fuzja z Energą w 2020 roku, z Lotosem w 2022 roku oraz z gazowym gigantem PGNiG w tym samym roku. Zwłaszcza przejęcie Lotosu budziło i do dziś budzi największe kontrowersje. Zarządowi spółki zarzuca się sprzedaż udziałów w Rafinerii Gdańskiej saudyjskiemu koncernowi Saudi Aramco (w ramach realizacji tzw. środkó zaradczych zarządzonych przez Komisję Europejską) po zbyt niskiej cenie. Z końcem stycznia prokuratura poinformowała, że rozpoczyna śledztwo ws. megafuzji.











