Reklama

Lekkie spadki w USA. rynek z niepokojem przygląda się Ukrainie

Czwartkowa sesja na amerykańskich giełdach przyniosła spadki. Inwestorzy poznali przed sesją lepszy od oczekiwań odczyt amerykańskiego PKB za II kwartał, optymizm na rynku skutecznie jednak gaszą informacje z Ukrainy, po tym jak premier tego kraju oskarżył Rosję o inwazję zbrojną.

Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 0,24 proc., do 17.080,08 pkt.

S&P 500 zniżkował o 0,17 proc. i wyniósł 1.996,74 pkt.

Nasdaq Comp. stracił 0,26 proc. i wyniósł 4.557,69 pkt.

"Rynek obawia się eskalacji niepokojów geopolitycznych. Gdyby doszło do rozszerzenia konfliktu, wzrośnie niepewność na rynku i zmniejszy się apetyt na ryzykowne aktywa" - powiedział Matthew Kaufler, zarządzający funduszami Federated Investors.

Ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony poinformowała w czwartek, że wojska Federacji Rosyjskiej przejęły kontrolę nad Nowoazowskiem i szeregiem innych miejscowości na południu obwodu donieckiego na Ukrainie.

Reklama

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oświadczył, że obecność rosyjskich wojsk w jego kraju oznacza, że prezydent Rosji Władimir Putin rozpoczął wojnę w Europie. W związku z agresją Ukraina domaga się pilnego zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Niepokojące informacje napływające z Ukrainy sprawiły, że na drugi plan zeszły dane makroekonomiczne z gospodarki USA.

Produkt Krajowy Brutto USA wzrósł w II kwartale 2014 roku o 4,2 proc. w ujęciu zanualizowanym kdk. Analitycy spodziewali się wzrostu PKB o 3,9 proc. w ujęciu zanualizowanym kdk. Wcześniejsze wyliczenie mówiło o wzroście o 4,0 proc.

Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu w USA spadła do 298 tys. z 299 tys. tydzień wcześniej po korekcie.

Ekonomiści z Wall Street spodziewali się, że liczba nowych bezrobotnych wyniesie 300 tys. wobec 298 tys. miesiąc wcześniej przed korektą.

Liczba umów na sprzedaż domów, podpisanych w lipcu przez Amerykanów wzrosła miesiąc do miesiąca o 3,3 proc. Analitycy z Wall Street spodziewali się, że liczba umów na sprzedaż domów wzrośnie o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca.

"Ożywienie w gospodarce USA nabiera tempa, a wśród przedsiębiorców panuje coraz silniejszy optymizm. Ostatecznie Fed będzie musiał poważnie rozważyć podwyżki stóp proc., na razie jednak nie ma jeszcze potrzeby, by to czynić w najbliższej przyszłości" - ocenił Scott Brown, ekonomista Raymond James.

Amerykański rynek akcji negatywnie odczuje podwyżkę stóp proc., szczególnie jeśli miałaby ona nastąpić przed połową przyszłego roku - oceniają analitycy Wells Fargo.

Rezerwa Federalna w większości komunikatów wydawanych w ostatnim czasie sugerowała, że pierwsza podwyżka stóp proc. w Stanach Zjednoczonych może mieć miejsce w połowie przyszłego roku. Część analityków jest jednak zdania, że poprawiające się w ostatnim czasie dane z gospodarki USA mogą skłonić Fed do decyzji o pierwszej podwyżce już na wiosnę.

"Uważamy, że amerykański rynek akcji prawdopodobnie dalej będzie korzystał na polityce utrzymywania aktualnej polityki zerowych stóp proc. Gdyby jednak Fed zdecydował się na podwyżkę wcześniej niż to do tej pory zakładano, negatywnie to odczują również i giełdy akcji" - napisał w raporcie Gary Thayer główny analityk Wells Fargo Advisors.

Ze spółek traciły w czwartek akcje spółki Dollar General. Sieć dyskontowa podała gorsze od oczekiwań wyniki kwartalne za II kwartał.

Taniały również akcje Abercrombie & Fitch. Spółka z branży odzieżowej również podała w czwartek wyniki kwartalne. Okazały się one lepsze od oczekiwań na poziomie zysku netto, firma rozczarowała jednak niższymi od konsensusu rynkowego przychodami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »