Reklama

Największym przegranym okazała się Polska

Akcje okazały się jedną ze słabszych klas aktywów w III kwartale. Najbardziej spadały ceny na rynkach wschodzących. MSCI Poland zniżkował o prawie 14 proc., a indeks dla Argentyny stracił 47 proc.

Jak wynika z wyliczeń autorów raportu, wyjątkiem okazały się akcje północnoamerykańskie. S&P500 zyskał 1,2 proc., a minimalnie nad kreską zakończyły III kwartał akcje państw rozwiniętych - MSCI World wzrósł o 0,1 proc. Koniunkturę w tej grupie rynków jednoznacznie opisuje zestawienie rynków rosnących wobec spadających - 6 z 23 państw, wchodzących w skład MSCI World, odnotowało wzrosty.

Reklama

Wyróżniły się kraje Beneluksu - MSCI Belgium zwyżkował o 3,4 proc., a jego niderlandzki odpowiednik o 1,7 proc. Oba państwa przedzieliła Japonia, gdzie indeks rynku akcji poszedł w górę o 2,2 proc.

W opinii autorów raportu inwestorzy z największą uwagą śledzą, jak napięcia handlowe pomiędzy USA a Chinami wpływają na te dwa państwa, a zapominają nieco o regionie Azji i Pacyfiku, który najbardziej jest zaangażowany w wymianę towarów i usług z Państwem Środka.

W ostatnich miesiącach region ten odczuwa istotne spowolnienie, co znajduje odbicie także w notowaniach aktywów. Wśród rynków rozwiniętych największe straty zanotowały w III kwartale Hong Kong i Singapur, gdzie indeksy MSCI dla obu państw poszły w dół odpowiednio o: 12,7 proc. i 7,3 proc.

"Hong Kong to przypadek splotu dwóch czynników - po pierwsze protestów społecznych o podłożu politycznym, w których poza rannymi pojawił się ostatnio zastrzelony demonstrant, a po drugie, co jest cechą wspólną także dla drugiego outsidera kwartału - Singapuru - słabnącej aktywności gospodarczej, gdyż oba państwa-miasta stanowią huby logistyczno-produkcyjne dla gospodarki chińskiej" - napisano w raporcie.

Z danych urzędu statystycznego Hong Kongu wynika, że w drugim kwartale wzrost tamtejszego PKB wyniósł 0,5 proc. rdr, co okazało się najsłabszym rezultatem od dekady. Spadek tempa wzrostu ma również przełożenie na nastroje gospodarstw domowych i korporacji. Sprzedaż detaliczna spadła o 13 proc. w lipcu rdr, a aktywność w sektorze prywatnym stopniowo gaśnie od początku 2018 roku.

Największym przegranym kwartału okazały się rynki wschodzące, których indeks spadł o ponad 5 proc. Tylko 4 spośród 26 państw z indeksu MSCI Emerging Markets zamknęły kwartał na plusie. W tym 11,6 proc. zyskała Turcja, a 7,4 proc. Egipt. Pięć rynków traciło na wartości w tempie dwucyfrowym, w tym Polska (-13,9 proc.).

Pod koniec września na rynkach akcji pojawił się nowy czynnik ryzyka, związany z możliwym wprowadzeniem kontroli przepływów kapitału. Agencja Bloomberg podała, że administracja prezydenta Trumpa chce usunąć chińskie korporacje z notowań na giełdach amerykańskich, a do tego powołać do życia fundusze rządowe, które nie mogłyby inwestować w papiery wartościowe chińskich podmiotów. Pomysł delistingu chińskich firm i ograniczenia przepływów kapitałowych został szybko oficjalnie zdementowany przez amerykański Departament Skarbu.

"Sam fakt, że znalazł się w przestrzeni publicznej, mimo późniejszego dementi czy określeniem go przez Petera Navarro nawet mianem fake newsa, oznacza, że inwestorzy będą uwzględniać w swoich decyzjach ryzyko pojawienia się pomysłów na miarę ograniczenia przepływów kapitału, a zatem niepewność wzrośnie" - napisano w IRR Quartely.

Zdaniem Gary'ego Hufbauera z Peterson Institute for International Economics takie posunięcie Trumpa byłoby możliwe do wykonania, ponieważ wynika to z regulacji z 1977 roku - International Emergency Economic Powers Act.

Zgodnie z danymi U.S.-China Economic and Security Review Commission na giełdach amerykańskich notowanych jest ponad 200 spółek chińskiego pochodzenia, których kapitalizacja wynosi ok. 1,2 bln USD.

Strateg globalnej makroekonomii z platformy AI Arkera Viraj Patel oszacował, że wprowadzenie kontroli przepływów kapitałowych doprowadziłoby do tego, że USD/JPY kosztowałby 97-98 (na koniec września wynosił ok. 108), rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosłyby o 75 pb, a złoto przebiłoby 1600 USD/uncję.

W ocenie IRR Quarterly IV kwartał na światowych rynkach akcji nie zapowiada się dobrze.

"Indeksy nie wyglądają zachęcająco - i to zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie. S&P500 nie może od prawie dwóch lat pokonać oporu w okolicach 3 tys. pkt. Paliwa styczniowego, kiedy Powell zapowiedział zmianę kierunku polityki monetarnej dawno już nie ma, a oczekiwania inwestorów, co do skali obniżek stóp, są bardzo ambitne i Fed je stara się studzić" - napisano w raporcie.

Według analityków Morgan Stanley ciekawie rysuje się przyszłość japońskich akcji, podobnie zresztą jak innych aktywów z Kraju Kwitnącej Wiśni (jen i dług).

"Mimo, że rynek jest cykliczny i wystawiony na napięcia w handlu, to Japonia doświadcza konwergencji w zakresie wskaźnika ROE z innymi rynkami, a forward P/E jest niespotykanie niskie (13,2 pkt.) w porównaniu ze światowymi konkurentami" - argumentują ekonomiści amerykańskiego banku inwestycyjnego.

Dowiedz się więcej na temat: rynki finansowe i walutowe | rynki wschodzące

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »