Reklama

PKB w strefie euro za I kwartał 2010 roku

Ekonomiści nie spodziewają się, by ostateczny odczyt dynamiki wzrostu gospodarczego w strefie euro odbiegał od poprzedniej publikacji, która wykazała, że strefa euro rośnie w tempie 0,6 proc. r/r i 0,2 m/m

W środę amerykańskie indeksy przerwały spadkową serię, chociaż w niezbyt imponującym stylu. Indeks DJIA po siedmiu spadkach z rzędu tym razem wzrósł o 0,6 proc., NASDAQ zyskał na wartości zaledwie 0,1 proc., a S&P500 0,5 proc. Jedyną nową informacją, na którą wczoraj reagowali inwestorzy zza oceanu była publikacja indeksu ISM obrazującego nastroje w sektorze usług, a skoro ta rozczarowała, po początkowym optymizmie na Wall Street szybko zabrakło argumentów za kontynuowaniem zakupów. Główne indeksy zakończyły dzień na niewielkich plusach, dzięki popytowi, który powrócił w ostatnich minutach notowań, ale pierwszą w tym tygodniu sesję giełdową w USA trzeba uznać za remisową, bo niedźwiedzie niewątpliwie pokazały siłę zupełnie niwelując w ciągu dnia początkowe dwuprocentowe wzrosty. Warto przy tym zaznaczyć, że w przypadku S&P500 zwrot nastąpił na wysokości 1040 pkt., czyli dokładnie tam, gdzie przebiega bardzo ważny opór z punktu widzenia analizy technicznej. Dopóki indeks ten nie poradzi sobie z tą barierą, można zapomnieć o trwałym powrocie optymizmu również na GPW.

Reklama

W środę rano w Europie inwestorzy będą reagować na finalny odczyt dynamiki PKB w strefie euro za I kw. 2010 r., ale z konsensusu opinii ekonomistów można wywnioskować, że nie należy oczekiwać korekty w stosunku do poprzedniego odczytu - specjaliści prognozują, że gospodarki strefy euro rozwijały się łącznie w tempie 0,2 proc. m/m i 0,6 proc. r/r. Po wiadomościach o udanej emisji obligacji przez Hiszpanię, indeks giełdy w Madrycie rósł we wtorek prawie o 4 proc.

W środę nastroje w Azji znowu nie zapowiadały optymizmu podczas otwarcia notowań w Europie - NIKKEI spadł o 0,6 proc., a Hang Seng spadał o 1 proc. Dane z rynku nieruchomości w Hong Kongu pokazały, że w maju wartość zawartych transakcji była najniższa od 14 miesięcy, co jest efektem nowych zasad mających na celu wyhamowanie błyskawicznego wzrostu cen. W ubiegłym roku ceny nieruchomości wzrosły o 29 proc., a w tym podrożały o kolejne 8 proc.

Na rynku walutowym kurs pary euro-dolar spadł poniżej poziomu 1,26 USD, a złoty bronił się przed powrotem do trendu spadkowego. Dolar kosztował rano 3,26 PLN, frank 3,07 PLN, a euro 4,10 PLN.

Łukasz Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: PKB | I kwartał | R. | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »