W skrócie
- Wysokie wyceny spółek na giełdzie amerykańskiej zachęcają globalnych inwestorów do przesuwania się w kierunku Europy i rynków wschodzących. Wskaźnik Cena/Zysk (C/Z) dla WIG jest bardziej atrakcyjny niż dla czołowych firm z Wall Street.
- Nie jest przesądzone, czy w tym roku lokomotywami wzrostów na GPW nadal będą Orlen, PZU, KGHM i banki, czy może jakieś inne spółki, które pozostawały w cieniu liderów i do tej pory nie miały udziału w hossie.
- Wielu ekonomistów stawia w tym roku na spółki średnie i mniejsze, gdyż to one najbardziej korzystają z obniżek stóp procentowych, poprawy koniunktury i wzrostu skłonności inwestorów indywidualnych do podejmowania ryzyka.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na GPW po zakończeniu sesji sylwestrowej wystrzeliły szampany, gdyż w ostatnim dniu 2025 roku WIG, osiągając 117 240 punktów, ustanowił rekord wszech czasów, a WIG20 z wynikiem 3184 punktów znalazł się na szczycie hossy trwającej od października 2022 roku.
Okazało się także, że w całym 2025 roku WIG zyskał aż 47 proc. i wypracował najwyższą roczną stopę zwrotu od 29 lat. WIG20 ze wzrostem rzędu 45 proc. też miał dynamikę najwyższą od 1996 roku. Średnie spółki zaliczane do mWIG40 w zeszłym roku dały zarobić 33 proc., a małe (sWIG80) urosły o 25 proc.
Wystrzałowy początek roku
W piątek 2 stycznia inwestorzy poszli za ciosem. WIG po raz pierwszy w historii znalazł się powyżej 120 tysięcy punktów (120 181), rekord wszech czasów pobił także mWIG40 (8408 punktów), a sWIG80 (30 335 punktów) ulokował się nieco poniżej jesiennego maksimum. Główny indeks warszawskiej giełdy WIG20 (3262 punkty) znów wyśrubował najlepszy wynik bieżącej hossy, osiągnął najwyższy poziom od ponad 18 lat i wyraźnie zbliżył do niebotycznego rekordu z 2007 roku (3940 punktów).
Za kontynuacją hossy zdaje się przemawiać wiele czynników. Warszawskiej giełdzie powinny sprzyjać: cykl obniżek stóp procentowych NBP, spadająca w Polsce inflacja, prognozy całkiem wysokiego wzrostu PKB, a także perspektywa zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Pojawia się także argument przyciągania inwestorów wysoką stopą dywidendy. Dla spółek z WIG20 oscyluje ona w okolicach 5 proc. Doświadczenie uczy, że tak atrakcyjny wskaźnik dzielenia się zyskami nigdy nie poprzedzał bessy na GPW. Problemy pojawiały się raczej wtedy, gdy stopa dywidendy spadała do 2 proc.
Mocną stroną warszawskich spółek jest także wskaźnik Cena/Zysk (C/Z). Dla firm objętych szerokim indeksem WIG średnie C/Z wynosi około 15 i jest umiarkowane w zestawieniu z rynkami rozwiniętymi, a zwłaszcza nowojorskim. Kontrast z Wall Street jest dziś jednym z głównych czynników sprzyjających GPW. Wysokie wyceny spółek na giełdzie amerykańskiej zachęcają globalnych inwestorów do przesuwania się w kierunku Europy i rynków wschodzących.
"Ulica" wyjątkowo spokojna
Liczni analitycy twierdzą, że GPW nadal jest na etapie wczesnej hossy, gdyż w niewielkim stopniu bierze w niej udział "ulica", czyli inwestorzy indywidualni. W zeszłym roku przez dłuższy czas inwestorzy detaliczni wycofywali pieniądze z funduszy akcyjnych, mimo rosnących indeksów. O wstrzemięźliwości drobnych inwestorów najlepiej świadczy nieciekawy stan indeksu najmniejszych spółek z z rynku NewConnect. Tutaj hossy nie widać, gdyż NCIndex jest na poziomie 258,5 punktu, co oznacza, że brakuje mu 30 punktów do lokalnego, niezbyt wygórowanego maksimum z października 2025 roku.
Niektórzy eksperci twierdzą, że hossa na GPW może być kontynuowana w 2026 roku, ale prawdopodobnie będzie miała innych bohaterów. W 2025 roku na warszawskim parkiecie ujemną roczną stopę zwrotu zaliczyły 124 walory z 326 należących do WIG. Oznacza to, że inwestycja w 38 proc. spółek przyniosła straty (nie uwzględniając dywidend). Co więcej, na 38 papierach można było stracić ponad jedną czwartą kapitału początkowego.
Z drugiej strony, 27 spółek stworzyło inwestorom okazję do podwojenia kapitału. Kolejne 42 firmy przyniosły ponad 50 proc. stopy zwrotu, a następne 71 pozwoliło zarobić ponad 20 proc. Nie jest przesądzone, czy w tym roku lokomotywami wzrostów na GPW nadal będą Orlen, PZU, KGHM i banki, czy może jakieś inne spółki, które pozostawały w cieniu liderów i do tej pory nie miały udziału w hossie.
Szansa dla średnich i małych spółek
Niektórzy analitycy powątpiewają w kontynuowanie marszu w górę w przez banki, choć w tej chwili nie widać symptomów kryzysu. Wskaźnik WIG-Banki w piątek 2 stycznia znów wspinał się na historyczne wyżyny notowań. W dodatku, duża część polskiego rynku giełdowego wierzy w nieomylność maksymy: "Bez banków nie ma hossy na GPW".
Silną stroną tego sektora są jego bardzo dobre wyniki finansowe. Co ważne, są osiągane pomimo utrzymujących się obaw regulacyjnych, kontrowersji wokół WIBOR oraz ciągle skomplikowanej sytuacji z kredytami frankowymi. Z drugiej strony, bankom nie sprzyjają seryjne już w Polsce obniżki stóp procentowych, podobnie jak nowe, podwyższone opodatkowanie przeforsowane przez rząd.
Wielu ekonomistów zakłada, że liderów wzrostów na polskiej giełdzie w 2026 roku trzeba będzie szukać w kręgu spółek średnich i mniejszych. Ich zdaniem, perspektywy takich firm są obiecujące, gdyż to one najbardziej korzystają z obniżek stóp procentowych, poprawy koniunktury i wzrostu skłonności inwestorów indywidualnych do podejmowania ryzyka. Dla spółek z mWIG40, sWIG80 i NCIndex dobrym sygnałem jest inflacja zmierzająca w kierunku celu NBP i przyspieszenie obserwowane w polskiej gospodarce.
Analitycy podpowiadają inwestorom, by skupiali się na firmach technologicznych i działających na polu cyberbezpieczeństwa. Niekoniecznie powinny to być spółki największe w swoich branżach. Tym bardziej, że przed blue chipami zaliczanymi do WIG20 być może niełatwa przyszłość. Specjaliści analizy technicznej przypominają, że WIG20 często słabnie po 12-14-procentowym wzroście wypracowanym w krótkim czasie. Główny indeks warszawskiej giełdy jest na takim właśnie etapie i nie można wykluczyć, że w jego wypadku dojdzie do korekcyjnego spadku o 200-300 punktów w okolice kluczowego wsparcia na poziomie 3 tysięcy punktów.
Jacek Brzeski















