Trwa rozgrywka między grupą BRE Banku a Vivendi

Elektrim może złagodzić stanowisko w sprawie warunków układu z wierzycielami. Jutro sąd może o tym zdecydować. Alternatywą jest upadłość.

Elektrim może złagodzić stanowisko w sprawie warunków układu z wierzycielami. Jutro sąd może o tym zdecydować. Alternatywą jest upadłość.

Tymczasem spółka otrzymała ofertę od Vivendi odkupu udziałów w ET jak i banków gotowych pożyczyć spółce pieniądze na spłatę wierzycieli. Na tej fali narasta napięcie między grupą inwestorów skupionych wokół BRE Banku a Vivendi. W tle jest też konflikt w zarządzie Elektrimu.

Jutrzejsza rozprawa Elektrimu w sprawie rozpoczęcia postępowania układowego lub upadłościowego nie przyniesie pewnie rozstrzygnięć. Wierzyciele holdingu nadal będą żądać upadłości spółki, a zarząd Elektrimu układu. Ci pierwsi twierdzą, że bankructwo spółki da im większe szanse na odzyskanie pieniędzy. Pozostaje natomiast pytanie, komu jeszcze taki scenariusz może być na rękę. Prawie na pewno można z tego grona wykluczyć związaną z BRE Bankiem grupę inwestorów finansowych.

Reklama

Czeski film

- Interesy grupy BRE Banku nie są zgodne z interesami zarządu oraz Vivendi. Celem NWZA, które zamierza zwołać bank jest odwołanie dotychczasowego zarządu, nie dziwią więc działania obronne władz spółki. Vivendi z kolei oświadczyło, iż dobrze zabezpieczyło swoje interesy w Elektrimie, co oznacza prawdopodobnie, iż spółka zapewniła sobie prawo pierwokupu akcji Elektrimu Telekomunikacja na korzystnych warunkach cenowych w przypadku upadłości Elektrimu. Vivendi nie jest więc zainteresowane dalszym ăutrzymywaniem przy życiuÓ Elektrimu - uważa Krzysztof Misiak, analityk DM BZ WBK.

Na rynku już kilka dni temu pojawiły się sugestie, że Francuzom może być na rękę upadłość spółki. Chodzi o zapisy umowy wspólników ET, które pozwoliłyby im w takiej sytuacji na bardzo korzystne wykupienie udziałów Elektrimu w tej spółce. Szczegóły tej sprawy nie są jednak znane.

- Vivendi nie przewidziało, że znajdzie się grupa inwestorów finansowych gotowa podjąć się restrukturyzacji holdingu i rozwijania jego części energetycznej. Myślę, że pokrzyżowaliśmy im w ten sposób realizację napisanego już scenariusza, a miał on się kończyć upadłością polskiej firmy - twierdzi jeden z akcjonariuszy Elektrimu.

Według naszych informacji przedstawiciele grupy BRE Banku i Vivendi próbują rozmawiać o przyszłości polskiej spółki. Spotkanie w tej sprawie miało się odbyć wczoraj. Nieoficjalnie mówi się jednak o poważnym konflikcie między tymi akcjonariuszami holdingu.

- Chodzi o zupełnie inną wizję na przyszłość Elektrimu, a raczej o to, że Francuzi tej wizji nie mają i chodzi im wyłącznie o możliwie najtańsze przejęcie 100 proc. ET. Vivendi dba wyłącznie o swoje interesy, a nie dobro akcjonariuszy spółki - uważa nasz rozmówca.

- W przypadku bankructwa Elektrimu, sprzedażą majątku spółki będzie się zajmował syndyk, któremu będzie zależało na jak najszybszym upłynnieniu majątku i spłacie wierzycieli. Możliwe zatem, że Vivendi liczy, że w ten sposób - dysponując prawem pierwokupu - za walory ET zapłaci dużo mniej niż w normalnych warunkach rynkowych - mówi Michał Marczak, analityk DI BRE Banku.

Układ do negocjacji

Przypomnijmy, że zarząd warszawskiej spółki chciałby redukcji długów o 40 proc. Pozostała część miałaby zostać spłacana w ratach przez kilka lat.

- Zawarcie układu wymaga porozumienia z wierzycielami. Dlatego też, jeśli odrzucą oni nasze propozycje, to jesteśmy gotowi na ustępstwa - mówi Waldemar Siwak, pełniący obowiązki prezesa Elektrimu.

Przeciw postępowaniu układowemu opowiedziała się niedawno grupa inwestorów finansowych, która kontroluje około 20 proc. akcji Elektrimu. BRE Bank, Ryszard Opara czy Zbigniew Jakubas twierdzą, że holding powinien spłacić w całości zobowiązania. Według nieoficjalnych informacji w tej kwestii nie ma jednomyślności także w zarządzie spółki.

Elektrim ma dwa sposoby na pozyskanie środków na zaspokojenie wierzycieli. Pierwszy to zaciągnięcie kredytu pod zastaw 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacja. I ten scenariusz wydaje się coraz bardziej realny, choć z naszych informacji wynika, że prezes Elektrimu odrzucił już dwie gotowe oferty refinansowania, jedną z Peako SA, a ostatnio z BRE Banku.

- Nie komentuję plotek - mówi Waldemar Siwak.

Innym rozwiązaniem byłaby sprzedaż udziałów w ET. Niedawno pakietem Elektrimu interesowało się Vivendi, które w ET posiada 51 proc. głosów. Francuzi chcieli kupić resztę udziałów za 240 mln euro. Podczas pierwszej rozprawy przed sądem Jacek Walczykowski, wiceprezes Elektrimu wycenił udziały holdingu w ET na 650-800 mln euro. Nic dziwnego zatem, że oferta została odrzucona.

NWZA tak szybko jak można

Niedawno akcjonariusze pod przewodnictwem BRE Banku zażądali zwołania NWZA Elektrimu i powołania nowej rady nadzorczej. Konsekwencją tych zmian byłyby roszady w zarządzie spółki. Posadę na pewno straciłby obecny prezes (jego działania bardzo negatywnie ocenia koalicja inwestorów finansowych). Los Jacka Walczykowskiego nie jest podobno jeszcze przesądzony.

- Pojawiły się pewne problemy, których wyjaśnieniem zajmuje się obecnie Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Dotyczą one sposobu w jaki inwestorzy nabyli nasze akcje. Chcę jednak wyraźnie powiedzieć, że niezależnie od decyzji KPWiG zwołam walne w ustawowym terminie, tak szybko jak to możliwe. Jestem też zadowolony z pojawienia się w spółce grupy inwestorów chcących pomóc w jej restrukturyzacji - twierdzi Waldemar Siwak.

Zmiany z zarządzie

Do czasu wyboru nowej rady jeszcze co najmniej jeden raz spotka się ona w obecnym składzie. Posiedzenie zwołano na 30 stycznia. W porządku obrad są dwa punkty - pierwszy dotyczy oceny aktualnej sytuacji finansowej spółki, drugi zmian w zarządzie. Rada może podjąć decyzję o odwołaniu z fotela wiceprezesa Jacka Walczykowskiego.

- Nie jest tajemnicą, że zarząd Elektrimu wyraźnie się podzielił. Prezes odrzucił propozycję między innymi zaciągnięcia kredytu przez holding i spłaty obligatariuszy. Umowa na ponad 300 mln USD praktycznie była gotowa. Nie do końca jednolite jest też stanowisko wobec postępowania układowego, a na tym jeszcze nie koniec - twierdzi nasz informator związany z warszawskim holdingiem.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: BRE Bank SA | bank | rozgrywka | interesy | upadłość | vivendi
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »