Reklama

Wyprzedaż na GPW, pogrom inwestorów na całym świecie

Po wczorajszych ponad 3-procentowych spadkach na warszawskiej giełdzie Papierów Wartościowych dziś również dominował kolor czerwony. WIG 20 na zamknięciu sesji spadł o 3,55 proc. i wyniósł 2487,66 pkt. Na rynku notowań ciągłych wzrósł kurs 38 spółek, 349 spadł, a 18 się nie zmienił. Akcjami 9 spółek nie handlowano.

Europejskie tendencje spadkowe wpłynęły na warszawską giełdę. WIG20 stracił ponad 3,5 procent - najwięcej w tym roku. Indeks największych spółek na warszawskim parkiecie po raz pierwszy od 12 miesięcy spadł poniżej bariery 2500 punktów.

Spośród spółek WIG20 największe straty zanotował KGHM - 6,5 procent. Indeksy małych i średnich spółek na warszawskiej giełdzie straciły ponad 4,5 procent. Podobne straty odnotowały europejskie indeksy, a podczas wczorajszych notowań kolor czerwony dominował też na Wall Street.

Traci także polska waluta. Jeszcze dziś rano frank kosztował 3,61 złotych. Wieczorem za szwajcarską walutę trzeba było zapłacić średnio o 10 groszy więcej. Euro kosztuje 4,04 złotego, funt brytyjski - 4,65 złotego, a amerykański dolar - 2,85 złotego.

Reklama

To, czy frank szwajcarski będzie bił kolejne rekordy wobec złotego zależy od najbliższych danych makroekonomicznych z gospodarki światowej -uważa główna ekonomista banku BPH Maja Goettig. Po wczorajszej interwencji szwajcarskiego banku centralnego kurs franka nieco spadł, choć za szwajcarską walutę wciąż trzeba płacić blisko 3 złote 70 groszy.

Według Mai Goettig wystarczy, że pojawią się złe informacje o stanie światowej gospodarki, a sytuacja znów się pogorszy i interwencje szwajcarskiego banku centralnego niewiele pomogą. Ekonomista podkreśla, że dużo zależy od danych z amerykańskiego rynku pracy, które poznamy jutro.

Ekspert dodaje, że niespokojna atmosfera na rynkach walutowych udziela się inwestorom giełdowym, co tłumaczy spadki cen akcji na światowych parkietach i w Polsce. Obawy inwestorów zwiększają też obawy o stan finansów części państw strefy euro - zwłaszcza Grecji, Włoch i Portugalii.

Po wczorajszych ponad 3-procentowych spadkach na warszawskiej giełdzie Papierów Wartościowych dziś również dominował kolor czerwony.

Komentarz Emila Szwedy z Noble Securities: Wyprzedaż na GPW trwa

Od poniedziałkowego otwarcia do 17:00 w czwartek, WIG20 stracił już 9,7 proc., a wyprzedaż była kontynuowana po słabym odbiciu na początku dnia. Na rynkach europejskich obraz nie ulega zmianie od czterech dni. Nadzieje na odbicie zostały zawiedzione. Zgodnie z oczekiwaniami z porannego komentarza, korekta wzrostowa okazała sią krótkotrwała ponieważ nastroje inwestorów nadal są złe i wielu z nich próbuje wykorzystać każdą okazje do sprzedaży akcji. Poranny wzrost na giełdach europejskich stwarzał taka możliwość, tym bardziej, ze utrzymywał się przez kilka godzin. Na GPW płytkie pokłady optymizmu wyczerpały się już w pierwszej godzinie notowań.

Jednak silna fala spadkowa uderzyła w rynki dopiero po południu. Inwestorzy pokładali najwyraźniej większe nadzieje w Europejskim Banku Centralnym, który nie podjął jednak żadnych nadzwyczajnych działań. Co prawda uruchomił zamrożony od czterech miesięcy programu skupu obligacji skarbowych z rynku wtórnego, ale nie podał szczegółów co do swoich intencji.

W dodatku skupem objęto dziś obligacje Portugalii i Irlandii pomijając Włochy, a Jean Cloude Trichet nie wytłumaczył dlaczego włoskie papiery zostały pominięte. Dostarczenie bankom nielimitowanych linii kredytowych także było oczekiwane przez rynek. Być może rynki znalazły się w tak zaawansowanej fazie paniki, ze żadne działania ECB nie zapobiegłyby dalszej przecenie na rynku akcji, a zadziałała tu prosta zasada "kupuj plotki, sprzedaj fakty", zgodnie z która zlecenia sprzedaży wypłynęły równo z początkiem konferencji po posiedzeniu ECB, bez względu na treść wygłaszanych komunikatów.

W każdym razie efektem jest pogrom posiadaczy akcji na całym świecie. Bovespa znalazła się na najniższym poziomie od dwóch lat, spadając dziś o 3,1 proc. i 25 proc. od szczytu hossy z października ub.r. Najniżej od 2009 roku znalazł się także węgierski BUX, który przełamał dziś dołki z 2010 roku, paryski CAC znalazł się najniżej od roku, WIG20 także ucierpiał.

Właściwie jedyna szansa rynku na którym przeważają emocje, jest poziom wyprzedania, bo same wsparcia są łamane jak zapałki. RSI, który dobrze informuje o stanach rynku po raz ostatni był tak nisko w październiku 2008 r., kiedy kończyła się fala panicznej wyprzedaży po upadku Lehman Bros. To oczywiście zbyt wątła przesłanka za przyjmowaniem agresywnej postawy na rynku akcji, ale być może dość dobra by wstrzymać się ze sprzedażą akcji akurat teraz, kiedy ceny akcji spadają - zdawałoby się - pod wpływem grawitacji.

Bynajmniej nie tylko najpłynniejsze papiery padają ofiara przeceny, sWIG spadł o 30 proc. w nieco ponad trzy miesiące, dziś dokładając kolejnych 5 proc. Wśród blue chips najostrzej wyprzedawane są akcje banków, oraz liderów niedawnej hossy czyli spółek surowcowych. KGHM, który jeszcze na początku tygodnia kosztował ponad 190 zł, dziś spadł poniżej 170 zł (najniżej od marca). PKO BP jest najtańszy od roku, a Pekao od dwóch lat.

W grupie aktywów drożejących tez nie ma zmian. Za uncje złota płacono dziś 4800 zł bez trzech złotych, w NBP jednouncjowego "Orła Bielika" można było kupić za ponad 5400 zł. Frank wrócił do 3,7 zł. Jutro piątek, a wiec z jednej strony strach przed weekendem, z drugiej zaś kolejne nadzieje na opanowanie sytuacji. Skoro zawiedli politycy i banki centralne, trzeba zaufać danym makro? Jutro poznamy liczbę nowych miejsc pracy w USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »