Afera premiowa w jednym z polskich szpitali. "Traktują nas zupełnie lekceważąco"
Pielęgniarki z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku nie kryją oburzenia. Wszystko za sprawą tabeli z premiami, jakie zostały wypłacone pracownikom tej placówki. Z dokumentu, który jedna z pielęgniarek otrzymała od dyrekcji szpitala, wynika, że wysokość przyznanych nagród była bardzo zróżnicowana - niektórzy otrzymali tysiące, a niektórzy setki złotych.
Agnieszka Olchin to pielęgniarka w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, która zajmuje również stanowisko przewodniczącej regionu podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
- W styczniu zapytałam o to, jakie premie i nagrody zostały wypłacone w ciągu ostatnich trzech lat - powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską. Kiedy już w jej ręce trafił dokument, o który wnioskowała, zawrzało nie tylko na szpitalnych korytarzach, lecz także w mediach społecznościowych.
O sprawie nagród wypłacanych w jednym z białostockich szpitali szybko zrobiło się głośno w internecie. Informacja na ten temat pojawiła się na Facebooku, gdzie tabelkę z kwotami opublikowała na swoim profilu Siostra Bożenna. - A teraz usiądźcie, bo ciary żenady wywalą Was w kosmos... - czytamy w poście udostępnionym w mediach społecznościowych.
Tabela, którą dyrekcja szpitala dziecięcego przekazała jednej z pielęgniarek placówki, zawiera informacje na temat wysokości premii, jakie wypłacono poszczególnym grupom zawodowym białostockiego szpitala oraz ilości osób wchodzących w skład każdej z nich.
Do dyrekcji (5 osób) trafiło łącznie 126 300 zł. Serwis podkreśla, że "gdyby każda z tych osób dostała tyle samo, średnio byłoby to ponad 25 000 zł na osobę".
Co ciekawe, pracownicy wchodzący w skład grupy "pozostały personel" (268 osób) otrzymali łącznie 364 867 zł, co daje średnio około 1361 zł na osobę.
A co z pielęgniarkami? Jak możemy przeczytać w tabeli, pielęgniarki na stanowiskach wykonawczych, w skład których wchodzi 418 osób, otrzymały 92 406 zł. Jeżeli przyznaną im łącznie kwotę podzielimy na pielęgniarki na stanowiskach wykonawczych wymienione w tabeli, wyszłoby po 221 zł.
- Zostałyśmy potraktowane tak, jakby nas w ogóle nie było i nie uczestniczyłybyśmy w procesie leczenia pacjenta. A przecież wszyscy powinniśmy być traktowani jako jeden zespół - powiedziała Agnieszka Olchin w rozmowie z Wirtualną Polską.
Szefowa podlaskiego związku dodała, że wiele pielęgniarek, w tym ona i jej koleżanki, nie otrzymało nagród, dlatego poprosiła dyrektora placówki o wyjaśnienia. - Dyrektor powiedział, że nie będzie się już w szczegóły bawił. Traktują nas zupełnie lekceważąco - przyznała.
Serwis zapytał m.in. o to, jakie były zasady premiowania w szpitalu. Dyrektor placówki odmówił komentarza i odesłał dziennikarzy z pytaniami do rzecznika prasowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który jest organem prowadzącym instytucję.
Ten skierował dziennikarzy do oświadczenia podpisanego przez dyrektora placówki, w którym podkreślono, że "praca personelu pielęgniarskiego jest kluczowa i niezbędna". Dodano również, że w ostatnim czasie "podniesiono stawki wynagrodzenia zasadniczego pań pielęgniarek z ukończonymi studiami magisterskimi".